W środę 27 czerwca 1956 roku Hanna Krall przyjechała do Poznania. Miała 21 lat i „Życie Warszawy”, gdzie wtedy prosto po studiach miała praktyki, wysłało ją do pomocy starszemu koledze. On miał pisać duży tekst o trwających właśnie Międzynarodowych Targach Poznańskich. Tego samego dnia moja babcia Władysława obchodziła imieniny. Przyszła rodzina, jedli truskawki i ciasto drożdżowe, na pewno przynieśli goździki, bo moja babcia uwielbiała goździki. Jeden z jej kuzynów pracował w Cegielskim, więc coś tam opowiadał, kuzyni mojej mamy słuchali, ale mama, wtedy dziewiętnastolatka, niezbyt uważnie słuchała. Właściwie jej to nie obchodziło. Myślała o tym, żeby w czwartek urwać się z pracy i kupić bilety do kina na film z jej ulubionym aktorem Gerardem Philipem. Planowała iść na seans w sobotę ze swoją przyszłą teściową. Mój tata wtedy był w wojsku, w Ustce, czy też w Gdyni, przygotowywał się do rejsu naukowego na Spitsbergen. Rano w czwartek jak zwykle poszła do pracy, nie miała daleko, mieszkała przy Rynku Jeżyckim, a pracowała w ZUS-ie. Udało jej się wyjść, nie około południa, jak pamięta, lecz wcześniej, w okolicach godziny dziesiątej. Szła w kierunku Mostu Teatralnego, chciała przejść na skos przez park naprzeciwko Opery i dojść do ulicy, która wówczas nazywała się Czerwonej Armii. Nie udało jej się, drogę zagradzał tłum robotników, historycy mówią, że mogło być tam nawet 100 tysięcy osób. Oczywiście, że nie miała szans, żeby się przedrzeć, a oni nie mieli zamiaru jej przepuścić, działy się przecież rzeczy historyczne, entuzjazm był ogromny. Więc wróciła do pracy i patrzyła przez okna. Wszyscy urzędnicy patrzyli przez otwarte okna, bo ulicą Dąbrowskiego już nie jeździły tramwaje, tylko chodziły grupy protestujących z biało-czerwonymi flagami. Około południa tłum doszedł do ulicy Kochanowskiego, pod gmach UB, a kilka młodych osób wbiegło do budynku ubezpieczalni, żeby zniszczyć znajdującą się w nim aparaturę zagłuszającą i antenę na dachu. Wyrzucali ten sprzęt przez okna. Przy okazji chaotycznie zaczęli niszczyć akta emerytalne zwykłych ludzi. Mama wie to z relacji, bo sama już wtedy była w domu i nawet nie słyszała strzałów. Nie miała pojęcia o dramatycznych wydarzeniach, które działy się przecież tak niedaleko, zaledwie parę przecznic dalej.
Hannę Krall tego dnia obudziła gospodyni (bo nie zatrzymała się w hotelu, a w tzw. prywatnej kwaterze, jak to robiło przez lata wielu gości targowych). Natychmiast wybiegła na ulicę. „Widziałam, jak nadchodzi manifestacja robotnicza. Widziałam reakcję ludzi, ich radość, ich ulgę… Widziałam samosąd. Widziałam, jak zginął Izdebny, ukamienowany przez demonstrantów funkcjonariusz UB. Potem widziałam, jak narasta groza, jak zaczyna się strzelanina, pojawiają się czołgi” – mówiła w wywiadzie. Moja mama czołgów nie widziała, ale poprzewracane na ulicy Dąbrowskiego tramwaje tak. Trochę to było straszne dla młodej dziewczyny, której całe dzieciństwo minęło pod znakiem wojny.
„Następnego dnia wróciłam do Warszawy – i odtąd już byłam dorosłą dziennikarką” – mówiła Krall. Mama w sobotę nie poszła do kina.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













