„10 lutego 1940 roku o szóstej rano przyszło do nas dwóch Rosjan i powiedzieli, żeby się zbierać, bo wyjeżdżamy”. „Rosjanie przyjechali około piątej rano, było jeszcze ciemno. Kazali nam się spakować i na przygotowania do wyjazdu dali nam tylko godzinę”. „My nic nie wiedzieliśmy, nikt nas wcześniej nie uprzedził, że będzie wywózka. Nie pozwolono nam nic zabrać. Mogliśmy się tylko ubrać”. Kilkanaście historii wysłuchanych przez s. Halinę Pierożak MCHR przebiega w podobny sposób, dzieją się na zbliżonej trasie i mają finał na emigracji. Diabeł tkwi w szczegółach, bo te bywają bardziej lub mniej dramatyczne.
W czasie II wojny światowej ludność polska była wywożona na Sybir głównie z terenów wschodnich II Rzeczypospolitej, które po 17 września 1939 roku zostały zajęte przez Związek Radziecki. Deportacje obejmowały mieszkańców województw: wileńskiego, nowogródzkiego, poleskiego, wołyńskiego, tarnopolskiego, stanisławowskiego oraz lwowskiego. Wśród wywożonych znajdowali się urzędnicy państwowi, wojskowi, leśnicy, inteligencja, a także całe rodziny uznane przez władze radzieckie za „wrogów ludu”. Pierwsza masowa deportacja miała miejsce w lutym 1940 roku. Kolejne przeprowadzono w kwietniu i czerwcu 1940 roku oraz w czerwcu 1941 roku. Ludzi przewożono w bydlęcych wagonach tysiące kilometrów w głąb ZSRR: na Syberię, do Kazachstanu, na Ural i do północnych rejonów Rosji. Warunki transportu były bardzo ciężkie, a wielu deportowanych nie przeżyło podróży lub późniejszej pracy przymusowej. Można powiedzieć, że był to zaplanowany scenariusz i przesiedleńcy mieli świadomość, kto stoi za tym, że musieli zostawić swoje domy, społeczności, właściwie całe swoje życie. Był to Józef Stalin – człowiek, który nie tylko przerwał ich dotychczasowy los, ale też sprawił, że nigdy nie wrócili do ziemi swoich matek i ojców.
S. Halina Pierożak z przejmującą delikatnością wypytuje swoich rozmówców nie tylko o przebieg wywózki. Pyta ich także o ich życie przed wojną. Wprawdzie większość z nich była wtedy dziećmi (niektórzy mieli nie więcej niż 10 lat), ale jednak powidoki czasów dzieciństwa mają pozytywny wydźwięk. Sybiracy wspominają także poczucie przedwojennego zagrożenia, choć znieczulanego propagandową opowieścią o „nieoddaniu nawet guzika”. Z pewnością trauma wywózki sprawiła, że parę lat dzieciństwa jawiło się jako idylliczne. Tym bardziej, że kolejne miesiące i lata były koszmarem: pełnym głodu, chorób i śmierci.
Wręcz nieprawdopodobne wydają się kolejne losy bohaterów, wyjazdy do Iranu, Indii, Palestyny, Afryki, wreszcie odnalezienie się w obcych krajach: Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii. Jednak to naprawdę się wydarzyło – słuchamy opowieści ludzi, którzy to przeżyli.
Chyba także dlatego, że wielu z nich zostało później na emigracji, a w Polsce nie można było o tych doświadczeniach mówić, te wydarzenia nie znalazły jeszcze należytego miejsca w naszej historycznej wyobraźni. Powinniśmy to zmienić.
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.











