Logo Przewdonik Katolicki

Kamienie z góry Tabor

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

W tajemnicy Przemienienia Pańskiego brat Józef Przybysz wychowywał się jak sam mówi od najmłodszych lat. Od początku czuł też, że Chrystus powołuje go do życia zakonnego nie tylko po to, by przemieniał się na chwałę Bożą, ale żeby i innych ludzi przyciągał do tej wielkiej tajemnicy, jaką stanowi Przemienienie na górze Tabor. Z początku myślałem, że moje...

W tajemnicy Przemienienia Pańskiego brat Józef Przybysz wychowywał się – jak sam mówi – od najmłodszych lat. Od początku czuł też, że Chrystus powołuje go do życia zakonnego nie tylko po to, by przemieniał się na chwałę Bożą, ale żeby i innych ludzi przyciągał do tej wielkiej tajemnicy, jaką stanowi Przemienienie na górze Tabor.

Z początku myślałem, że moje wielkie umiłowanie Przemienienia Pańskiego to jakieś takie dziwactwo, bo przecież my, bracia Serca Jezusowego, czcimy nade wszystko Boskie Serce. Ale później, gdy wzrastałem w życiu zakonnym, przyszła adhortacja papieska „Vita consecrata”, napisana przez naszego Ojca Świętego na kanwie Przemienienia Pańskiego. To mnie bardzo uniosło na duchu i utwierdziło w tym, że kroczę dobrą ścieżką – mówi brat Józef, zakrystian z poznańskiej katedry.

Kolejne potwierdzenie dostał po latach, kiedy to w 2002 roku Jan Paweł II ogłosił różańcowe tajemnice światła. Wśród pięciu nowych tajemnic znalazło się także Przemienienie na górze Tabor.

– To było jak wezwanie do tego, żebym ciągle widział Chrystusa Przemienionego w blasku Jego chwały i kontynuował to wszystko, co wyniosłem z moje rodzinnej parafii w Przełęku – uważa zakonnik.

Miejsce Przemienienia
W rodzinie brata Józefa tajemnica Przemienienia Pańskiego czczona była bardzo żywo. Nie mogło być jednak inaczej, skoro centralne miejsce w przełęckim kościele zajmuje właśnie obraz Przemienienia Pańskiego.

– Nasz kościół i obraz to wotum dziękczynne za uzdrowienie miejscowej dziedziczki, która jak głosi tradycja, modląc się do Przemienienia Pańskiego, doznała cudu uzdrowienia. Od tego czasu miejsce to słynie wśród okolicznej ludności jako szczególnie wybrane i umiłowane przez Pana. Wierni zgodnie z miejscową, starą tradycją obchodzą „po ofierze” z palącymi się świecami główny ołtarz z obrazem Przemienienia. Wierzą, że płomień palącej się świecy wraz z modlitwą unosi się przed oblicze Pana Boga, a Chrystus Przemieniony obróci wszystkie utrapienia i smutki życia w pocieszenie i radość – wyjaśnia brat Józef, który jako ministrant widział wiele radykalnych przemian, dokonujących się w ludziach odwiedzających przełęcką świątynię. Właśnie z tych ministranckich obserwacji zrodziło się w dużej mierze jego późniejsze powołanie do życia zakonnego.

– Ten obraz nadal przyciąga pielgrzymów i pątników, a w czasie parafialnego odpustu konfesjonały przeżywają prawdziwe oblężenie wiernych. Co roku też ściany przełęckiego kościoła pokrywają się nowymi wotami dziękczynnymi. Miejscowi mówią często: bracie Józefie, ten nasz obraz w Przełęku ma rzeczywiście niezwykłą moc przemieniania, uzdrawiania i pokrzepiania na duchu – mówi zakonnik. Sam przed laty właśnie w tym miejscu usłyszał wezwanie, aby pójść za Jezusem Przemienionym.

Na tropach tajemnicy
Już jako duchowny zaczął jeździć po całej Polsce w poszukiwaniu śladów kultu Przemienienia Pańskiego. W ten sposób trafił m.in. do Cmolasu, Krużlowej, Nowego Sącza, Tenczynka, Strzygi czy Złotkowa.

Jak sam mówi, „zaliczył” już ponad trzydzieści miejsc kultu Przemienienia, i to takich „porządnych”, w których odbywają się specjalne nabożeństwa, modlitwy, a nawet tygodniowe odpusty. Zwiedził jednak także wiele parafii, w których obraz Przemienienia Pańskiego znajduje się w zapomnieniu, przykryty kurzem, skromnie wiszący gdzieś na bocznej ścianie kościoła.

– Najpiękniej kult Przemienienia Pańskiego rozwija się w sanktuarium w Cmolasie w diecezji rzeszowskiej. Jest to miejsce niezwykłe, jedyne takie w Polsce, gdzie Pan Jezus cudownie przemienił się trzynastoletniemu chłopcu, Wojciechowi Borowiuszowi – uważa brat Józef.

Zakonnik odwiedził też dziesięć prawosławnych cerkwi, w których również czci się tajemnicę Przemienienia Pańskiego. – Uczestniczyłem nawet w słynnym prawosławnym odpuście na Świętej Górze Grabarce, na której święto Przemienienia, zwane także świętem Spasa Izbawnika, czczone jest zgodnie z kalendarzem juliańskim 19 sierpnia. Gromadzi się tam wówczas kilkanaście tysięcy pielgrzymów i jest to niezwykłe, całonocne przeżycie religijne.

Brat Józef od dawna pracuje też nad wydaniem broszury „Przemienienie Pańskie. Dzieje kultu w obrazach w Polsce”. Chce w ten sposób zarazić innych swoją pasją adoracji Przemienienia i zachęcić do odwiedzania miejsc związanych z tym kultem.

– Kontemplacja obrazów przedstawiających wydarzenie z góry Tabor pozwala na zobaczenie Mistrza Chrystusa w blasku Jego chwały. A to powoduje, że człowiek czuje się podniesiony na duchu, wzrasta w wierze, zyskuje nowe siły i nadzieję – przekonuje zakonnik.

Tylko na Taborze
Prawdziwym ukoronowaniem wieloletniej pasji brata Józefa stała się jego tegoroczna pielgrzymka do Ziemi Świętej i wejście na górę Tabor. Poznański zakonnik pozostaje cały czas pod wrażeniem przeżytych tam chwil.

– Spełniło się marzenie mojego życia. Kiedy zobaczyłem na własne oczy górę Tabor, oniemiałem. Wcześniej wyobrażałem ją sobie zupełnie inaczej, myślałem, że to jest goła skała. Tymczasem okazało się, że szczyt porośnięty jest bujną roślinnością. Piękno przyrody na górze Tabor rzeczywiście zadziwia i urzeka – mówi brat Józef.

Pobyt w Ziemi Świętej utwierdził też go w przekonaniu, że Tradycja i Ojcowie Kościoła słusznie wskazali górę Tabor jako miejsce, w którym miało dojść do Przemienienia.

– Gdy tak sobie przemedytowałem ten widok, niezwykłe piękno i majestatyczność całej góry, doszedłem do wniosku, że Chrystus nieprzypadkowo wybrał właśnie Tabor. Bo to najpiękniejsza góra w Izraelu, samotna, jakby oderwana od wszystkiego, od całego otaczającego krajobrazu, od ludzkiego życia. I myślę, że Chrystus to właśnie miał na względzie, kiedy wziął apostołów na górę. Najpierw oderwał ich od codzienności, a potem zaprowadził na sam szczyt i tam się przemienił, ukazując swoją wielkość w majestacie tej samotnej góry. I jestem absolutnie przekonany, że stało się to właśnie na Taborze – uważa brat Józef, przyznając też, że wyjechał z Ziemi Świętej bogatszy o kilka niezwykle cennych dla siebie pamiątek.

– Zabrałem z Taboru pięć kamieni, które traktuję jak relikwie. Jeden z nich zawiozłem do mojego rodzinnego kościoła i złożyłem na ołtarzu, przed łaskami słynącym obrazem Przemienienia Pańskiego, w tym samym miejscu, w którym zrodziła się wielka pasja mojego życia – cieszy się zakonnik.

Opis Przemienienia Pańskiego zawarty jest u św. Mateusza (Mt 17, 1-9), św. Marka (Mk 9, 1-8) i św. Łukasza (Łk 9, 28-36). Według Ewangelii Jezus zabrał trzech swoich uczniów: Piotra, Jakuba i Jana na górę. Tam przemienił się wobec apostołów, którzy zobaczyli Go w nieziemskiej chwale, rozmawiającego z Mojżeszem i Eliaszem.
Pogląd, że górą przemienienia Chrystusa była góra Tabor, wyraził jako pierwszy św. Cyryl Jerozolimski. Na Wschodzie święto Przemienienia Pańskiego obchodzone było już w VI wieku. W Kościele Zachodnim wprowadził je papież Kalikst III jako podziękowanie Panu Bogu za zwycięstwo odniesione pod Belgradem w dniu 6 sierpnia 1456 roku.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki