W tunelu

Trochę się pogubiłem w ostatnich polskich wydarzeniach politycznych. Z jednej strony przyjmuję do wiadomości to, co szepcze życzliwa jak zawsze Gazeta Wyborcza, iż dotychczasowego premiera potraktowano jak stary mebel, przestawiając go w nowe miejsce. Istotnie, może to tak wyglądać, iż partią rządzi jeden wódz, któremu wszystko jest podporządkowane. Jest to o tyle przykre,...
Czyta się kilka minut

Trochę się pogubiłem w ostatnich polskich wydarzeniach politycznych. Z jednej strony przyjmuję do wiadomości to, co szepcze życzliwa jak zawsze „Gazeta Wyborcza”, iż dotychczasowego premiera potraktowano jak stary mebel, przestawiając go w nowe miejsce. Istotnie, może to tak wyglądać, iż partią rządzi jeden wódz, któremu wszystko jest podporządkowane. Jest to o tyle przykre, że działania wodza dotykają człowieka ogromnie lubianego i cenionego. Człowieka, który wyłoniony z dość anonimowego szeregu, stał się ogromnie popularny. Podejmował kontakt ze społeczeństwem, mediami, potrafił szybko zaistnieć na płaszczyźnie międzynarodowej. Z drugiej strony premier jest przedstawicielem siły politycznej. Niezależnie od swej roli w państwie, może być związany lojalnością ze swoim zapleczem. Tu pojawia się pytanie o granice lojalności i niezależności prezesa rady ministrów. Być może uznano, iż owe granice zostały naruszone. Może jednak jest i tak, że premier Marcinkiewicz, który zdążył zapisać się w najnowszej historii Polski, więcej – stworzył w tej historii nieznany dotąd wizerunek polityka – człowieka jasnego etosu, honoru i prawości, być może, że jako taki właśnie typ polityka wyczerpał swoją misję. W jednym z nielicznych zdań wypowiedzianych przez niego, po zaistnieniu całej sytuacji, pojawił się komentarz o brutalności polskiej polityki. To i owo przemawia za tym, że wyrazem tej brutalności było spotkanie z liderem opozycji, zręcznie później wykorzystane. Może zatem jest tak, że po kilku miesiącach budowania wizerunku polityka szczerego i prawego, pojawia się konieczność zajęcia miejsca w rządzie, na jego czele, przez człowieka twardego, sprytnego gracza, bardziej urzędnika niż człowieka kontaktu ze społeczeństwem. Być może... Żałuję jednak, że nikt tego nie wyjaśnia w sposób klarowny. Rozumiem, że w mechanizmach działań społecznych są pewne tajemnice. Ale niekiedy stają się one zarzewiem spekulacji i domysłów, jak choćby tych o przedmiotowym, instrumentalnym traktowaniu własnych ludzi przez zarząd partii, która w nazwie ma nie tylko prawo, ale i sprawiedliwość. Wolałbym więcej światła w tym tunelu...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 30/2006