Logo Przewdonik Katolicki

Pierścienie rozdane

Adam Suwart, Danuta Chodera
Fot.

Światowej sławy muzyk i dyrygent chóralny prof. Stefan Stuligrosz oraz jeden z najoryginalniejszych poetów współczesnych Wincenty Różański zostali wyróżnieni Pierścieniem Mędrców Betlejemskich Ogólnopolską Nagrodą dla Twórców za rok 2005. Nazwiska laureatów, wyłonionych drogą głosowania spośród sześciu nominatów przez Kapitułę nagrody pod przewodnictwem...

Światowej sławy muzyk i dyrygent chóralny prof. Stefan Stuligrosz oraz jeden z najoryginalniejszych poetów współczesnych Wincenty Różański zostali wyróżnieni „Pierścieniem Mędrców Betlejemskich” – Ogólnopolską Nagrodą dla Twórców za rok 2005.

Nazwiska laureatów, wyłonionych drogą głosowania spośród sześciu nominatów przez Kapitułę nagrody pod przewodnictwem duszpasterza środowisk twórczych archidiecezji poznańskiej ks. dr. Antoniego Klupczyńskiego, ogłoszono podczas specjalnej Mszy św. odprawionej w uroczystość Objawienia Pańskiego w poznańskiej katedrze. Mszy przewodniczył arcybiskup metropolita poznański Stanisław Gądecki. Metropolita nałożył też laureatom Pierścienie.

Kultura i sens życia
Do idei nagrody, przyznawanej twórcom, którzy na wzór Mędrców ze Wschodu wytrwale szukają prawdy, Boga i Jemu oddają hołd w swojej sztuce, nawiązał w homilii arcybiskup Stanisław Gądecki. Wskazał, iż liturgia Objawienia Pańskiego przypomina o powszechnym powołaniu do głoszenia całemu światu Dobrej Nowiny o Zbawicielu, który przyszedł pojednać wszystkich ludzi. „Kultura nie może uciec od najważniejszego pytania – o sens życia” – zauważył metropolita poznański, dodając, że każdy twórca jako ten, któremu dane jest widzieć jaśniej i czuć więcej, musi z odwagą podjąć trud szukania prawdy i stawiania niełatwych pytań, tak by stał się światłością dla innych. Podobnie jak Mędrcy – którzy porzucili wszystko, by dotrzeć do Jezusa i, idąc za światłem Gwiazdy, światłem Chrystusa, dotarli do Betlejem, aby służyć Bogu i głosić prawdę o Nim w świecie – twórca musi stawiać sobie pytanie, jak ma służyć swoją sztuką, aby Bóg był widzialny na całym świecie. Od twórcy oczekuje się też, by swoim życiem potwierdzał idee, które wpisuje w swoje dzieła. Przyznawany od 2002 r. „Pierścień Mędrców Betlejemskich”, nagroda dla twórców zapatrzonych w blask Gwiazdy Betlejemskiej, przypomina, że świat potrzebuje artystów – ludzi, którzy poszukują wartości ukrytych: prawdy, dobra, piękna i Boga.

Ad maiorem Dei gloriam
Liczne zasługi i dokonania artystyczno-pedagogiczne zawsze związanego z Kościołem i przepojonego miłością do ludzi prof. Stefana Stuligrosza podkreślił w laudacji dla laureata jego uczeń, prof. Janusz Dzięcioł z Katedry Chóralistyki Akademii Muzycznej w Poznaniu, dodając, że jego mistrz całym życiem i twórczością służył sacrum i dawał świadectwo swojej niezłomnej wiary. „Piękny jest wieczór mojego życia, którym obdarzył mnie nasz Pan” – powiedział prof. Stefan Stuligrosz, wyrażając wdzięczność Bogu za Jego stałą obecność w życiu, w trudach i radościach, za ojcowską miłość i za niewygasły żar twórczej energii, która do dziś pozwala mu kroczyć drogą wyznaczoną przez Boga w służbie dla innych i ad maiorem Dei gloriam.
– Człowiek pracował i pracuje całe życie nie oczekując nagród – mówi prof. Stefan Stuligrosz. – Całe moje życie twórcze, ponad 65 lat, poświęciłem pracy dla Kościoła, bez dewocji i egzaltacji, za to z wdzięczności wobec Pana Boga, ale także wobec mojej rodziny, w której wyrastał mój katolicyzm i moja wiara. Cieszę się bardzo z każdego wyróżnienia, jakim zechce obdarzyć mnie bliźni, także z nagrody „Pierścienia Mędrców Betlejemskich”, która ma szczególną, pogłębioną symbolikę.
Cofając się myślą do początków swej pracy i działalności muzycznej, kompozytorskiej, dyrygenckiej, prof. Stuligrosz ze szczególnym rozrzewnieniem wspomina chór ks. Wacława Gieburowskiego, którego był wychowankiem, oraz współpracę z poznańskimi metropolitami. – Szczególnie cenię sobie ojcowską przyjaźń, jaką darzył nasz chór arcybiskup Antoni Baraniak – wspomina prof. Stuligrosz.− Było to tym cenniejsze, że w tamtych, komunistycznych czasach zarówno ks. arcybiskup, jak i chór byli w różny sposób przez ówczesne władze prześladowani. Profesor Stuligrosz skomponował około 700 różnorodnych utworów sakralnych. Wśród nich są m.in. msze, opracowania pieśni eucharystycznych, adwentowych, maryjnych, kolęd i pastorałek. Działalność profesora uhonorował Jan Paweł II, przyznając mu Order św. Sylwestra; Papieski Instytut Muzyki Sakralnej przyznał zaś poznańskiemu dyrygentowi doktorat honoris causa.

Lirnik z Ostrobramskiej
Wincenty Różański (ur. 1938) zaliczany jest do najwybitniejszych polskich poetów pokolenia m.in. Stanisława Barańczaka czy Ryszarda Krynickiego, choć krytycy zgodnie podkreślają, iż jest to „poeta osobny”, niezwiązany z żadną grupą poetycką. W posłowiu do tomiku „Ręce Marii Magdaleny” (Poznań 2000), Sergiusz Sterna-Wachowiak pisał, że jest to „jedno z najmniej oswojonych zjawisk literackich, jedna z najbardziej przejmujących wędrówek człowieka w poszukiwaniu sensu, prawdy, dobra, piękna, Boga i siebie samego”. I dalej: „Ten poeta, umiejący po mistrzowsku sięgać z samego dna egzystencji po najwyższą czułość – wywodzi mądrość z doświadczenia, nie z wiedzy, jego pozornie naiwny świat poetycki jest domowy i zarazem kosmogoniczny, pełen magicznej rytmiki, ludowego nadrealizmu, wyrafinowanego humoru; jest plebejsko zadzierzysty i zarazem przejmująco samotny, pustelniczy”. Zdaniem krytyka, mistrzostwo poezjowania Witka – jak mówił o nim jego serdeczny przyjaciel, Edward Stachura – „polega na wiecznym, uporczywym, wytrwałym poszukiwaniu rzeczywistej, czyli tyle fizycznej, ile duchowej jednoczesności i w perspektywie metafizycznej, ostatecznej jedni bytu”. Tadeusz Żukowski (posłowie do tomu „Wędrujemy do Szeol”, Poznań 2001) mówi o nim m.in.: „największy autsajder lat 60.”, „kreator błyskawicowych wizji”. Osobność, oddzielność czy nawet peryferyjność Różańskiego wynika nie tyle z deklaracji programowych i wyborów ideowych, co z jego biografii, cech jego osobowości i prywatnych związków artystycznych ponad i poza modami i trendami literackimi: „Źródłem owej indywidualizującej wyjątkowości i wyjątkowej indywidualizacji jest splot wzajemnie dopełniających się sprzeczności, które ukształtowały osobowość poetycką «samotnika z Ostrobramskiej», której centralnym nurtem jest (...) rasowy słuch metafizyczny”.

Po cichu, na peryferiach
Do tych cech życia i twórczości „księcia poezji poznańskiej” w laudacji dla niego nawiązał także dr Andrzej Sikorski – długoletni współpracownik „Przewodnika Katolickiego”, współautor (wraz z Piotrem Kępińskim) książki „Któż to opisze, któż to uciszy. Rozmowy z Wincentym Różańskim” – podkreślając, że choć Witek nigdy nie zabiegał o nagrody, to był nagradzany. I choć pisał swoje wiersze „po cichu”, na peryferiach trendów i mód literackich, wydał ponad 20 zbiorów wierszy (m.in. „Dziecko idące jak włócznia śpiewało”, „Światłolubne”, „Córeczka poezja”, „Ratujcie serca nasze”, „Została pusta karta dań tego świata”). Sikorski przypomniał też m.in., że w hierarchii poetów Witka pierwsze miejsce zajmuje Ewa Lipska, drugie ks. Jan Twardowski, trzecie Tadeusz Różewicz, czwarte on sam, a potem „to już diabli wiedzą kto”. Poezję Witka najlepiej charakteryzuje jego własne wyznanie: „piszę tak jak się oddycha”. Ponieważ Wincenty Różański od kilku lat po niszczącej chorobie nie może mówić, jego znamienny wiersz „Jak dziś ładnie matko opowiadasz” odczytał aktor Teatru Nowego Aleksander Machalica.
Za rok kolejna edycja nagrody „Pierścienia Mędrców Betlejemskich”...

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki