Logo Przewdonik Katolicki

Du bist unser Papst, czyli Pokolenie JPII

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

Irytują mnie komentarze medialne o sentymentalnej podróży Papieża do kraju Jana Pawła II. Takie podróże sentymentalne, wędrowanie śladami apostołów czy świętych do miejsc związanych z ich życiem, tradycja Kościoła nazywała i nazywa pielgrzymowaniem i nadaje im charakter kultyczny. To, że Benedykt odbył tę pielgrzymkę jeszcze przed beatyfikacją Jana Pawła II, świadczy...

Irytują mnie komentarze medialne o „sentymentalnej podróży Papieża” do kraju Jana Pawła II. Takie podróże sentymentalne, wędrowanie śladami apostołów czy świętych do miejsc związanych z ich życiem, tradycja Kościoła nazywała i nazywa pielgrzymowaniem i nadaje im charakter kultyczny. To, że Benedykt odbył tę pielgrzymkę jeszcze przed beatyfikacją Jana Pawła II, świadczy o świętości polskiego Papieża i o wierze niemieckiego.

Irytuje mnie po trosze przesłanianie pielgrzymką do Auschwitz i Birkenau pielgrzymki do Polski. To były dwie rzeczywistości, dwa wędrowania, dwie sylwetki Papieża.

Dla mnie osobiście szczególnym wydarzeniem było czuwanie z młodzieżą w sobotni wieczór i noc na krakowskich Błoniach. W pewnej chwili dostrzegłem powiewający za mną transparent „Du bist unser Papst/ Jesteś naszym Papieżem”. Skojarzyłem sobie natychmiast opowiadanie znajomych polskich sióstr z Frankfurtu nad Menem o tym, jak po wyborze kard. Ratzingera zwróciły się szczęśliwe do niemieckich klaretynów z radością i gratulacjami. Jeden z nich odparł: „To nie jest mój papież, ja go nie wybierałem”.

To, że w sercu Polski pojawiały się napisy takie jak ten, na Błoniach, to że w Polsce skandowano „Wir lieben dich”, świadczy o jednym. O tym, że nasze przywiązanie do Kościoła i Piotra jest faktem, że nasze „tak” Chrystusowi jest także „tak” Kościołowi. A to jest zasługą Jana Pawła II. Może jedną z największych i najbardziej wciąż niedocenianych. Gdyby komentatorzy oderwali wzrok od Auschwitz i porzucili bezpłodne dywagacje spędzające sen z powiek – czy przemówi tam po niemiecku – dostrzegliby fenomen, jakiego gdzie indziej by nie zobaczyli. Na szczęście zobaczył go sam Benedykt XVI. Zobaczył i doświadczył. Mógł się przekonać, że Polska to nie jest kraj papalatrii, że ten naród nie żyje tylko emocjami. Na Błoniach i nie tylko gromadziło się Pokolenie JPII, o którym Jan Pospieszalski powiedział w Krakowie, że wbrew opiniom, iż to Pokolenie wyjechało do Irlandii na zmywaki, ono jest. Jest, ale potrzebuje intensywnej opieki wewnątrz Kościoła.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki