Pół wieku kapłaństwa

Uroczystą Mszą w katedrze świętowano (17 maja) 50-lecie kapłaństwa ks. Janusza Mnichowskiego, ojca duchownego Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Bydgoskiej. To ogromna łaska przyznaje jubilat. Praca i życie kapłańskie zawsze upływały mi w otoczeniu ludzi bardzo oddanych i życzliwych inaczej by człowiek nie doczekał tych lat.



Wspólnej modlitwie...
Czyta się kilka minut

Uroczystą Mszą w katedrze świętowano (17 maja) 50-lecie kapłaństwa ks. Janusza Mnichowskiego, ojca duchownego Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Bydgoskiej. – To ogromna łaska – przyznaje jubilat. – Praca i życie kapłańskie zawsze upływały mi w otoczeniu ludzi bardzo oddanych i życzliwych – inaczej by człowiek nie doczekał tych lat.

Wspólnej modlitwie w bydgoskiej katedrze przewodniczył bp Jan Tyrawa, który podkreślił, że jubileusz obchodzi się wówczas, kiedy pozostawia się po sobie coś trwałego. – Nie wszystko przemija. To dobro, które udało nam się zrealizować w sposób nieprzemijający, wpisuje nas w pamięć samego Boga – przyznał biskup. Na ręce jubilata dotarł także z Watykanu specjalny list z papieskim błogosławieństwem.

Na kształtowanie się powołania ks. Janusza wpłynęła atmosfera domu rodzinnego. Krewni ze strony ojca i matki to często kapłani, jak chociażby ks. Stanisław i Franciszek Napierałowie – obaj więźniowie obozu koncentracyjnego w Dachau. Także starszy brat jubilata – Lech został powołany do stanu kapłańskiego. – Rodzice byli bardzo religijni. Pamiętam wspólną modlitwę w domu. Poza tym na swojej drodze spotkałem dobrych księży – zwłaszcza tych z czasów okupacji. To zapisuje się w pamięci – podkreśla.

Droga od dzieciństwa do kapłaństwa była naznaczona wieloma doświadczeniami, także tymi wojennymi. Z rodzinnego Żnina w 1940 roku Mnichowscy zostali przesiedleni na południe – trafili do Nowego Targu, a potem Krościenka nad Dunajcem. Wrócili po wojnie. Czas wzrastania i odpowiedzi na głos powołania przypadł na ponure, stalinowskie czasy. Studia seminaryjne w Gnieźnie to okres m.in. aresztowania i niewoli kard. Stefana Wyszyńskiego oraz „zsyłki” biskupa Lucjana Bernackiego, któremu zabroniono powrotu do archidiecezji gnieźnieńskiej. Ksiądz Mnichowski przyjął święcenia kapłańskie 25 maja 1956 roku, razem z 24 klerykami oraz alumnami z Poznania. Sakramentu udzielił neoprezbiterom bp Franciszek Jedwabski.

Po święceniach młody kapłan trafił na wikariat do Rogowa, później otrzymał dekret powołujący go na stanowisko notariusza w Kurii Metropolitalnej. W 1965 roku – decyzją Prymasa – ks. Mnichowski wyjeżdża do Warszawy na dwuletnie studia z zakresu teologii życia wewnętrznego. Do 1970 roku pełni obowiązki proboszcza w Powidzu, a we wrześniu zostaje ojcem duchownym w Prymasowskim Seminarium Duchownym w Gnieźnie, gdzie spędza 12 lat. W okresie stanu wojennego ks. Janusz obejmuje bydgoską parafię Miłosierdzia Bożego, gdzie sprawuje posługę duszpasterską do 2002 roku. Z chwilą powołania seminarium bydgoskiego zostaje ojcem duchownym – kolejną posługę podejmuje z wiarą i oddaniem.

Warto wspomnieć, że razem z ks. Mnichowskim wyświęcono w maju 1956 roku późniejszego biskupa Jana Nowaka, biskupa Jerzego Dąbrowskiego, a także kard. Józefa Glempa.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 22/2006