Logo Przewdonik Katolicki

Uznanie dla Polaków

Artur Boiński
Fot.

Z kardynałem Zenonem Grocholewskim, prefektem Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego, o pielgrzymce Benedykta XVI do Polski, rozmawia Artur Boiński Czy Watykan żyje zbliżającą się podróżą Papieża do Polski? Mówi się o tej pielgrzymce Ojca Świętego i to z dużą sympatią. Wynika to z tego, że od początku swojego pontyfikatu obecny Papież wyrażał podziw i uznanie dla...

Z kardynałem Zenonem Grocholewskim,
prefektem Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego,
o pielgrzymce Benedykta XVI do Polski, rozmawia Artur Boiński

Czy Watykan żyje zbliżającą się podróżą Papieża do Polski?
– Mówi się o tej pielgrzymce Ojca Świętego i to z dużą sympatią. Wynika to z tego, że od początku swojego pontyfikatu obecny Papież wyrażał podziw i uznanie dla swojego poprzednika; często wspomina Jana Pawła II. Nierzadko mówi się, że ludzie przyjeżdżają teraz do Watykanu do... dwóch papieży. Okna mojego biura wychodzą na Plac Świętego Piotra. Widzę te tłumy ludzi przybywające na spotkania z Papieżem, ale najbardziej wzrusza mnie widok długiej kolejki tych, którzy chcą się dostać do grobu Jana Pawła II. Stoją tam i w słońcu, i w deszczu... I w tym kontekście – wizyty w ojczyźnie poprzednika – ludzie odbierają zbliżającą się podróż.

Czego należy się spodziewać po pielgrzymce do Polski? Czy Papież będzie chciał podkreślić, że jest kontynuatorem dzieła swojego poprzednika, czy raczej pokazać, że to jeast już inny, nowy pontyfikat?
– Nie sądzę, aby chciał podkreślać fakt kontynuacji, bo to wszyscy widzą, wszyscy to wiedzą. Myślę natomiast, że będzie chciał wyrazić uznanie dla naszego kraju za to, że wydał tak wielkiego Papieża. Będzie chciał też wyrazić uznanie dla naszej religijności. Zauważa się to, że jesteśmy krajem, który ma w Europie najwięcej powołań kapłańskich; „dajemy” wielu księży na misje, do krajów poradzieckich. Byłem na przykład w Kazachstanie, gdzie jest wielu polskich księży, którzy zaczynali tam „od zera” i pracują z wielką gorliwością. Stąd, jak sądzę, pojawi się ten wątek wskazania na naszą postawę i na wkład, jaki wnoszą polscy księża w budowę Kościoła powszechnego.

To może być główne przesłanie majowej wizyty?
– Zasadą papieskich podróży zagranicznych jest to, że główne przesłanie ma charakter religijny. To, o czym wspomniałem, jest kwestią uboczną, ale niewątpliwie istotną. Sądzę zresztą, że wątek owego uznania dla nas może być jakoś włączony w przesłanie religijne.

Czy powinniśmy spodziewać się ze strony Benedykta XVI jakiegoś gestu, jakiejś zapowiedzi w związku z procesem beatyfikacyjnym Jana Pawła II?
– Myślę, że nie. Proces beatyfikacyjny toczy się swoim trybem. Ojciec Święty wykonał już na początku gest, że proces mógł rozpocząć się natychmiast, a nie dopiero po pięciu latach. Sądzę, że odpowiednia procedura powinna zostać zachowana, także ze względów, powiedziałbym, psychologicznych. Jeżeli zrobi się wyjątek dla jednego, inni też będą uważali, że są w takiej sytuacji i mogą stąd wyniknąć pewne kłopoty. Postulator procesu beatyfikacyjnego dostał list z Meksyku, który sprowadzał się do przesłania: „Po co wy ten proces robicie. Przecież to jest jasne, że Jan Paweł II jest święty”. Wiele osób tak myśli. Ja także nie mam żadnych wątpliwości, że jest święty. Mimo to uważam, że proces powinien się toczyć normalnie.

Jak wyglądają przygotowania do papieskiej pielgrzymki od strony watykańskiej „kuchni”? Czy Ojciec Święty pyta Polaków, na przykład Eminencję, o sytuację, o nastroje w Polsce?
– Ja akurat nie brałem udziału w przygotowaniach do tej podróży. Tym zajmuje się sekretarz stanu przy pomocy Nuncjatury, cała obstawa ceremoniarzy, Dom Papieski. Oczywiście, Ojciec Święty rozmawia z nimi, konsultuje, wybiera tematy, stara się zorientować w problemach danego kraju.

Skąd Benedykt XVI wie, czym żyją Polacy, o czym warto im powiedzieć?
– Pracując w Watykanie, musimy orientować się we wszystkich możliwych uwarunkowaniach poszczególnych regionów świata, w warunkach społecznych, religijnych, kulturowych, w zakresie istniejących rozwiązań legislacyjnych. Ja, zajmując się kwestiami edukacji, muszę znać sytuację poszczególnych krajów w tej dziedzinie. Zapewniam, że jesteśmy bardzo dobrze zorientowani w sytuacji na świecie. Mamy w różnych krajach nuncjuszy i to ich zadaniem jest przekazywanie nam odpowiednich informacji. Na przykład naszą kongregację nuncjusze informują o tym, jakie w danym kraju istnieje ustawodawstwo dotyczące edukacji, jakie w tym zakresie występują problemy. Tak samo jest w innych dziedzinach. Nuncjusze są zobowiązani informować Stolicę Świętą o tym, co pisze prasa, jakie problemy wskazuje. Dzięki tej sieci dyplomatycznej Papież jest bardzo dobrze zorientowany w sytuacji poszczególnych krajów.

Jan Paweł II miał świetny kontakt z ludźmi, z którymi się spotykał. Dzięki znajomości języków nawiązywał żywy dialog. Nie obawia się Ksiądz Kardynał, że pod tym względem spotkania z Benedyktem XVI mogą sprawić nieco zawodu?
– Mówimy o cechach osobowości. Jan Paweł II czuł się wśród ludzi jak w rodzinie, był bardzo spontaniczny. Obecny Papież jest nieco innym człowiekiem, to teolog, myśliciel. Z drugiej strony posiada niezmiernie ważną cechę – potrafi bardzo jasno przedstawiać problemy, o których mówi. Nawet rzeczy bardzo trudne przedstawia tak, że każdy to rozumie. To była cecha charakteryzująca już jego pracę jako teologa; wkładał wiele wysiłku w to, by jasno przedstawić problem, jasno wyrazić swoją myśl.

To na pewno pomaga Papieżowi w kontaktach z ludźmi, bo mogą go dobrze zrozumieć. Poza tym widzę, że Benedykt XVI budzi sympatię wśród ludzi. Odbierają go poprzez wizerunek twarzy, która wyraża dobroć, szacunek dla innych. Oczywiście, obecny Papież nie jest tak spontaniczny jak Jan Paweł II. Tego jednak trudno się było spodziewać, bo każdy musi być sobą, musi wykonywać misję Piotrową, zachowując swój charakter.

Czy coś zaskoczyło Eminencję w trakcie roku tego pontyfikatu? Czy właśnie takiego stylu sprawowania urzędu spodziewał się Ksiądz Kardynał, oddając swój głos podczas konklawe?
– Z tej perspektywy uważam, że wybór był bardzo dobry, nie mogło być lepszego. Jestem przekonany, że Benedykt XVI nikogo nie zawiódł. Wręcz przeciwnie. Można się było spodziewać, że Papież, który był urzędnikiem, myślicielem, który pracował nad książkami, tekstami, będzie taki bardziej „suchy” w kontaktach z ludźmi. Tymczasem okazał się bardzo serdeczny, otwarty. To jest, jak sądzę, zaskoczenie pozytywne. Gdy chodzi o sprawę zachowania linii, doktryny, chyba nikt nie myślał, że Papież będzie postępował inaczej, niż to robi.

Na koniec pytanie, którego nie sposób nie zadać przed pielgrzymką Papieża do naszego kraju. Jak to jest z językiem polskim Benedykta XVI?
– My, Polacy, musimy być pełni uznania dla wysiłku, jaki Papież podejmuje, by powiedzieć kilka zdań po polsku. W ten sposób chce wyrazić szacunek dla naszego kraju i dla swojego poprzednika. Widzę, że Polacy odbierają to bardzo dobrze. Papież zna języki – poza niemieckim także angielski, francuski, włoski, hiszpański i tak dalej. Natomiast języki słowiańskie są odmienne od tamtych, stąd nauka polskiego jest sporym wyzwaniem.

Czy to prawda, że Papież dostaje zdania po polsku w zapisie fonetycznym?
– Myślę, że tak.

Czy podczas indywidualnych spotkań z Polakami Benedykt XVI mówi coś po polsku?
– Nauczył się podstawowych zwrotów i używa ich podczas takich spotkań. To naprawdę godne szacunku.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki