Trochę uwag osobistych

Nie jestem zachwycony przestrzenią świata, w którym żyję. Wolałbym, by jak u Tuwima, prawo zawsze prawo znaczyło, a sprawiedliwość sprawiedliwość. Wolałbym, by rząd tworzyli wyłącznie ludzie mądrzy, kompetentni i uczciwi. Wolałbym, by istniała harmonijna współpraca między poszczególnymi władzami w państwie, by media informowały, a nie komentowały zjadliwie, by politycy...
Czyta się kilka minut

Nie jestem zachwycony przestrzenią świata, w którym żyję. Wolałbym, by jak u Tuwima, prawo zawsze prawo znaczyło, a sprawiedliwość – sprawiedliwość. Wolałbym, by rząd tworzyli wyłącznie ludzie mądrzy, kompetentni i uczciwi. Wolałbym, by istniała harmonijna współpraca między poszczególnymi władzami w państwie, by media informowały, a nie komentowały zjadliwie, by politycy nie dostarczali powodów do owych komentarzy.

Wolałbym, a nawet mógłbym patetycznie powiedzieć: „mam marzenie…”.

Nie jestem jednak marzycielem. Staram się być realistą. I wiem, że choć z jednej strony polityka jest (powinna być) „roztropną troską o dobro wspólne”, to jest ona także – z konieczności płynącej z realizmu – uwikłana w sytuacje i kompromis. W nich zaś rządzi cnota roztropności. I pozwala łączyć te dwie płaszczyzny – troskę o dobro wspólne oraz kompromis w sytuacji.

Nie jestem zatem rzecznikiem obecności p. Leppera w rządzie, nie jestem – mogę to chyba nieśmiało wyznać – zwolennikiem jego partii. Staram się jednak zrozumieć ten wysiłek, który podejmuje rząd, by stworzyć płaszczyznę porozumienia i współpracy, by rządzić, a nie polemizować z coraz to bardziej rozżalonymi głosami obywateli na platformie dryfującej po nie wiadomo czym…

Zarzuty wobec p. Leppera dotyczące jego konfliktów z prawem są ważne. Myślę sobie jednak, że niekoniecznie musimy się obawiać, że państwo runie, gdy w rządzie będzie ktoś, kto propagował chuligaństwo. Ostatecznie, jak sięgam pamięcią, w ostatnich latach rządzili tym krajem liczni panowie, których winą nie było chuligaństwo, ale wspieranie kiedyś zbrodniczej formacji politycznej. Tłumaczono nam wtedy, że istnieje „gruba kreska” i że ludzie ci zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Niemniej, te dwa kryteria nie zostały zawieszone. Zwłaszcza – demokratyczność wyborów. To prowokuje do myśli, że dopóki w Polsce nie ma dekomunizacji i delegalizacji wszystkiego, co poststalinowskie, nic tu nie jest i nie może być czarno-białe. Choć tak bardzo za tym tęsknię, a wiem, że nie jestem w tym odosobniony.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 19/2006