Nam by wasze prabliema – takie zdanie, wymawiane z nutką zazdrości, słyszałam niejednokrotnie z ust moich białoruskich oraz ukraińskich przyjaciół. Istotnie, z perspektywy Mińska czy nawet Kijowa polskie przepychanki polityczne są rzeczą, jeżeli nie całkiem błahą, to na dłuższą metę bez znaczenia. Polska zakotwiczona w euroatlantyckich strukturach wydaje się bezpieczna niezależnie od tego, kto aktualnie nią rządzi. Oczywiście, nie zachwyca mnie perspektywa wicepremiera Leppera czy programowe pomysły LPR. Jeszcze bardziej nie podoba mi się postępowanie Platformy Obywatelskiej, krytykującej wszystko, co się da, ale zdecydowanie odmawiającej wejścia w koalicję z PiS. Liderzy PO nie ukrywają zresztą motywów – poczekają, aż poparcie dla osłabionych dziwnymi sojuszami PiS-owców spadnie, a wtedy – przyspieszone wybory i samodzielna władza – jak z rozbrajającą szczerością przyznał Donald Tusk. Nie jest to jednak postępowanie służące interesowi Najjaśniejszej Rzeczpospolitej. Przede wszystkim dlatego, że w koalicji z Samoobroną i LPR trudno będzie przeprowadzić obiecywane reformy mające ostatecznie pogrzebać dziedzictwo PRL. W dodatku podobne działania zniechęcają tzw. zwykłych obywateli i tak już kompletnie znudzonych trwającymi siódmy miesiąc politycznymi przepychankami.
Niemniej, chociaż widowisko jest żenujące i polskim interesom nie służy, nie widzę w nim specjalnych zagrożeń. Co prawda, nie jestem pewna czy Kaczyńskiemu uda się okiełznać Samoobronę z LPR, ale wicepremier Lepper nie zmieni kierunków polskiej polityki, a Roman Giertych nie spowoduje renegocjacji traktatu akcesyjnego. Nie dojdzie także do prorokowanej katastrofy gospodarczej, chociaż warto się zastanowić, czy Polskę z jej mizerną infrastrukturą i po czterech latach rządów SLD stać na dalsze zastoje.
Problemem wydaje mi się co innego – nasi wschodni sąsiedzi, ci, którzy zazdroszczą Polsce. Wewnętrzna niestabilna sytuacja naszego kraju po pierwsze – skutecznie odwraca uwagę polskich polityków od zagranicy, po drugie – osłabia pozycję Polski w świecie. W tej chwili trudno oczekiwać, że Bruksela czy Waszyngton będą z uwagą wysłuchiwały uwag Warszawy na temat Ukrainy bądź Białorusi. Zresztą, czego by miały słuchać? Polacy tak się skupili na sobie, że na nic innego nie starcza im czasu i pomysłów. Tymczasem Ukraina po wyborach parlamentarnych, w których pierwsze miejsce zajęła partia prorosyjskiego Wiktora Janukowycza, wymaga dodatkowego wsparcia i zachęty, zjednoczona w końcu białoruska opozycja oczekuje energicznej pomocy. Dostrzega to coraz więcej państw zachodnich. Tylko Polacy, od lat reklamujący się jako adwokaci swoich sąsiadów, zamiast wykorzystać wiedzę, możliwości oraz sprzyjającą sytuację do współtworzenia wschodniej polityki Europy, zajmują się wewnętrznymi sporami.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













