Logo Przewdonik Katolicki

Grzech nie boli, ale rani...

Bernadeta Kruszyk
Fot.

O grzechu, jego konsekwencjach oraz ratunku, jakim jest sakrament pojednania, z ks. dr. Wojciechem Rzeszowskim, ojcem duchownym w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym rozmawia Bernadeta Gozdowska Czym właściwie jest grzech? Zdefiniowanie grzechu, wbrew pozorom, wcale nie jest sprawą łatwą. Patrząc na grzech od strony kazuistycznej czy moralizatorskiej, można powiedzieć,...

O grzechu, jego konsekwencjach oraz ratunku, jakim jest sakrament pojednania, z ks. dr. Wojciechem Rzeszowskim, ojcem duchownym w Prymasowskim Wyższym Seminarium Duchownym rozmawia Bernadeta Gozdowska

Czym właściwie jest grzech?
– Zdefiniowanie grzechu, wbrew pozorom, wcale nie jest sprawą łatwą. Patrząc na grzech od strony kazuistycznej czy moralizatorskiej, można powiedzieć, że jest on naruszeniem prawa Bożego. Patrząc jednak z perspektywy relacji Bóg-człowiek, jest on czymś o wiele poważniejszym. Jest oderwaniem się od Boga-Stwórcy, wyrazem nieufności i niewiary w Jego miłość. A kiedy człowiek odwraca się od Boga, zawsze zwraca się ku samemu sobie.

Wydaje się to bardzo proste...
– By zrozumieć, czym jest grzech, trzeba pojąć, kim jest człowiek i kim jest Bóg w życiu ludzkim. Przypomnijmy sobie pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju. Grzech oraz jego konsekwencje pokazane są tam bardzo wyraźnie, choć, rzecz jasna, obrazowo. Do momentu pojawienia się szatana, Adam i Ewa żyli w pełnej harmonii ze swoim Stwórcą, z sobą i otaczającym ich światem. Było to, według pierwotnego zamysłu Boga, najbardziej naturalne i optymalne środowisko rozwoju człowieka. I wtedy na scenę wkroczył szatan. Nie był napastliwy, nie namawiał człowieka wprost, by przeciwstawił się Bogu, bo wiedział, że takich podszeptów on nie posłucha. Znalazł jednak inne wyjście. Zaczął sączyć do serca człowieka jad nieufności i podejrzeń: czy rzeczywiście to, co stworzył Bóg jest dla mnie najlepsze? Czy nie dałoby się czegoś poprawić lub udoskonalić? I te wątpliwości były zarzewiem grzechu. Człowiek zaczął kwestionować zamysły swojego Stwórcy, przestał się na Nim opierać, odszedł od Źródła i zwrócił ku sobie, przekonany, że może Mu dorównać. Każdy grzech jest owocem niewiary i nieufności, który rani przede wszystkim tego, kto go popełnia.

Nie ranimy się jednak intencjonalnie. Nie wybieramy zła świadomie. Przynajmniej nie robi tego większość z nas.
– To prawda, a jednak grzeszymy. Zapyta pani: dlaczego? Bo szatan, namawiając nas do zła, zazwyczaj czyni to pod pozorem dobra. Słuchając jego podszeptów, wikłając się w pokusę, tracimy ostrość widzenia i rozeznanie, zmienia się nasz sposób myślenia i wartościowania. Ulegamy mu. Wydaje się nam, że szukamy dobra, a w rzeczywistości czynimy źle. Nigdy nie jest jednak za późno, by z tej drogi zawrócić. Człowiek, choć zraniony i obarczony brzemieniem grzechu pierworodnego, ma sumienie, w którym słyszy głos Boga. Ma wolną wolę, a przede wszystkim może liczyć na Boże Miłosierdzie.

Ojciec Pio powiedział kiedyś, że ,,grzesznik, który wstydzi się, gdy czyni zło, jest bliższy Bogu od sprawiedliwego, który wstydzi się, gdy czyni dobro”. To chyba dla nas wielka pociecha?
– Nie mamy teraz czasu, by tę myśl rozwijać. Powiem tylko, że odnajduję w niej niezwykle ważną prawdę. Człowiek, który uświadamia sobie wagę i konsekwencje popełnionego grzechu, ma szansę odkryć, jak bardzo jest on dla niego raniący i niszczący. Doświadczając łaski Bożego przebaczenia, przekonuje się natomiast, kim jest Bóg i jak wielkie może być Jego Miłosierdzie. To może być punkt zwrotny w jego życiu. Początek wewnętrznej przemiany i prawdziwego wyzwolenia. Wróćmy jeszcze raz do Księgi Rodzaju. Gdy pierwsi rodzice zgrzeszyli, poczuli ogromny strach, wstyd nagości i ukryli się przed swoim Stwórcą. A co zrobił Bóg? Przyszedł i zawołał: ,,Adamie, gdzie jesteś?”. Bóg nie musiał pytać, gdzie jest lub co uczynił Adam, On to wiedział. To pytanie było potrzebne Adamowi, by mógł uzmysłowić sobie dramat popełnionego grzechu, ale i zobaczyć, że Bóg nie pozostawia go w tym doświadczeniu samemu sobie. Bóg szukał Adama i pierwszy wyszedł mu naprzeciw. Jest to niezwykle piękne. W tym samym momencie, kiedy pojawia się grzech, objawia się również miłosierdzie. Gdy człowiek zaczyna się oddalać, Bóg zaczyna go poszukiwać.

Wydaje się jednak, że współczesny człowiek coraz bardziej traci poczucie grzechu. Sam decyduje, co grzechem jest, a co nim nie jest.
– To bardzo bolesne znamię naszych czasów. Tak jak zanika wiara w szatana, tak zanika poczucie grzechu i umiejętność rozeznawania dobra i zła. Musimy pamiętać, że grzech ma zawsze odniesienie do Boga. Im dalej człowiek od Niego odchodzi, tym mniejsze ma poczucie grzechu. Patrząc z tej perspektywy, brak poczucia grzechu jest więc zaledwie wierzchołkiem góry lodowej, u podstaw której leży brak wiary i relacji z Bogiem. Na to z kolei wpływa m.in. postępująca sekularyzacja życia z jej fałszywie pojmowaną wolnością oraz relatywizmem moralnym i konsumpcjonizmem. W takich warunkach sumienie traci swoją wrażliwość i coraz trudniej w nim coś usłyszeć. Człowiek zaczyna wierzyć, że wszystko mu wolno. A grzech? Grzech staje się reliktem przeszłości lub celowo jest banalizowany. Staje się tematem żartów, piosenek, a nawet reklam. A przecież takie postrzeganie nie osłabia jego niszczącego działania, grzech zawsze przynosi śmierć. Warto to sobie uświadomić, zwłaszcza teraz, w Wielkim Poście, który w sposób szczególny skłania do wnikliwszego przyjrzenia się sumieniu i skorzystania z sakramentu pojednania.

A jeśli ktoś nie odczuwa potrzeby pójścia do spowiedzi? Albo pyta, czy jest sens się spowiadać, skoro i tak nagrzeszy?
– A czy jest sens się myć, skoro człowiek i tak się pobrudzi? Czy jest sens sprzątać mieszkanie, skoro za chwilę i tak zrobi się bałagan? Jeśli nasz dom zasługuje na uprzątnięcie, to o ile bardziej zasługuje na nie nasza dusza! Oczywiście jeśli człowiek nie ma poczucia grzechu, nie ma też potrzeby pójścia do spowiedzi. W moim przekonaniu niewielu jest jednak takich ludzi. Częściej przed wyspowiadaniem się powstrzymuje człowieka niewłaściwe rozumienie sakramentu pojednania, nieuzasadniony strach, zwykłe zaniedbanie i lenistwo albo po prostu wstyd. Ktoś trafnie zauważył, że gdy zły duch daje człowiekowi pokusę, to odbiera mu poczucie wstydu, a gdy człowiek ma iść do konfesjonału, to ten wstyd mu wraca.

Niełatwo się przyznać do swoich błędów i słabości...
– To rzeczywiście nie jest łatwe, zwłaszcza dla tych, którzy traktują spowiedź bardzo powierzchownie i nie pojmują, że za kratkami konfesjonału czeka na nich nie tylko spowiednik, ale sam Chrystus. To Jemu wyznajemy nasze grzechy, przed Nim się kajamy, Jego prosimy o przebaczenie i to On udziela nam łaski przebaczenia. Spowiedź zawsze jest spotkaniem z Miłością! Kapłan jest tu tylko pośrednikiem. Mając taką świadomość, nie musimy się wstydzić ani lękać. Miłość Chrystusa jest większa od naszego największego grzechu.

O grzechu z Katechizmu Kościoła Katolickiego

„Grzech jest wykroczeniem przeciw rozumowi, prawdzie, prawemu sumieniu; jest brakiem prawdziwej miłości względem Boga i bliźniego z powodu niewłaściwego przywiązania do pewnych dóbr. Rani on naturę człowieka i godzi w ludzką solidarność. Został określony, jako «słowo, czyn lub pragnienie przeciwne prawu wiecznemu»”. (KKK 1849)

„Grzech jest obrazą Boga: «Tylko przeciw Tobie zgrzeszyłem i uczyniłem, co złe jest przed Tobą» (Ps 51, 6). Grzech przeciwstawia się miłości Boga do nas i odwraca od Niego nasze serca. Jest on, podobnie jak grzech pierworodny, nieposłuszeństwem, buntem przeciw Bogu spowodowanym wolą stania się «jak Bóg», w poznawaniu i określaniu dobra i zła (Rdz 3, 5). Grzech jest więc «miłością siebie, posuniętą aż do pogardy Boga». Wskutek tego pysznego wywyższania siebie grzech jest całkowitym przeciwieństwem posłuszeństwa Jezusa, który dokonał zbawienia”. (KKK 1850)

„Grzech powoduje skłonność do grzechu; rodzi wadę wskutek powtarzania tych samym czynów. Wynikają z tego niewłaściwe skłonności, które zaciemniają sumienie i zniekształcają konkretną ocenę dobra i zła. W ten sposób grzech rozwija się i umacnia, ale nie może całkowicie zniszczyć zmysłu moralnego”. (KKK 1865)

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki