Bóg jest silniejszy niż nałóg (1)

Poznali się w AA. Przedstawiając się, dodają: "jestem alkoholikiem". Trudno w to uwierzyć. Gdy słucha się tego, o czym mówią, można tylko pozazdrościć. Czego? Pokory, mądrości życiowej, odpowiedzialności i głębi, którą coraz trudniej znaleźć wśród tzw. normalnych ludzi. Mówi się, że cierpienie uszlachetnia. Ich uszlachetniło na pewno.



Kiedyś, wracając do domu, spotkałem...
Czyta się kilka minut

Poznali się w AA. Przedstawiając się, dodają: "jestem alkoholikiem". Trudno w to uwierzyć. Gdy słucha się tego, o czym mówią, można tylko pozazdrościć. Czego? Pokory, mądrości życiowej, odpowiedzialności i głębi, którą coraz trudniej znaleźć wśród tzw. normalnych ludzi. Mówi się, że cierpienie uszlachetnia. Ich uszlachetniło na pewno.

Kiedyś, wracając do domu, spotkałem listonosza - mówi Janusz. - Wręczył mi dwie koperty. Zawierały wezwania: na rozprawę karną do sądu oraz na pierwszą sprawę rozwodową. Kilka godzin wcześniej zwolnili mnie z pracy za pijaństwo. Gdy zupełnie zdruzgotany dotarłem pod drzwi mieszkania, zobaczyłem na wycieraczce walizkę. Żona wyrzuciła mnie na bruk. Wcześniej próbowałem się leczyć, ale głównie dla świętego spokoju, nie dla siebie. Wściekły pobiegłem do mojego dawnego terapeuty i opowiedziałem mu o wszystkim. Oczekiwałem jakiegoś współczucia, wsparcia, a usłyszałem: zasłużyłeś na to wszystko. To konsekwencje twojego picia. Zobacz, co wódka robi z twoim życiem.

Dziś, po wielu latach widzę, że to był punkt zwrotny w moim życiu. Żona nie wyrzuciła mnie z domu złośliwie. Wiedziała, że tylko w taki sposób może mną "potrząsnąć". To się nazywa "zamykaniem ochronnego parasola". Otoczenie przestało przymykać oczy na moje pijaństwo, przestało je tolerować po to, by mnie uratować. To były bardzo radykalne działania, ale przyniosły skutek. Jeśli chce się pomóc alkoholikowi, trzeba ten "parasol" zamknąć. Inaczej nic się nie zmieni.

Podobnego zdania jest Feliks. - Nie trzeźwiałem przez ponad 40 lat - tłumaczy. - Nie piję dopiero od trzech lat. Pewnego dnia obudziłem się po jakimś wielkim piciu. W domu byłem zupełnie sam, zniknęły też rzeczy mojej rodziny. Zrozumiałem, że przeholowałem, straciłem swoich najbliższych. To był mój punkt zwrotny. Później ułożyłem o tym wydarzeniu wiersz: "Obudziłem się. W domu nie ma ani żony, ani córki, pouciekały jak przepiórki. Ogarnęła mnie straszna zgroza: czy tu nie ma jakiegoś powroza?". Naprawdę myślałem wtedy o samobójstwie. Nie wiadomo skąd przyszło mi wtedy do głowy, by się pomodlić. Zacząłem więc modlić się tak, jak umiałem i czarne myśli odeszły. Zdecydowałem się na odwyk. Postanowiłem odzyskać rodzinę. Całkiem mi się to jeszcze nie udało, ale wszystko jest na dobrej drodze.

Wojtek podczas któregoś z kolei odwyku zobaczył na sąsiednim łóżku osamotnionego człowieka. - Nikt go nigdy nie odwiedzał - wspomina - był sam jak palec, a nie był już młody. Zrozumiałem wtedy, że za kilka lat tak może być ze mną. Pomyślałem o moim zniszczonym małżeństwie, o małej córce, która może mnie znienawidzić. To była straszna wizja, ale uratowała mnie. Zapragnąłem naprawdę się wyleczyć.

Cdn.

Imiona zostały zmienione na życzenie rozmówców.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 9/2005