Malarstwo - odkrywanie wieczności

W scenie Ukrzyżowania - Chrystusa przybija do krzyża dwóch robotników w niebieskich, może drelichowych, może dżinsowych spodniach. Obok leży skrzynka z narzędziami - "warsztat pracy", jakim jeszcze posługują się setki hydraulików czy stolarzy. Niestety, ci sprzed dwóch tysięcy lat są "majstrami" od śmierci. W scenie Ostatniej Wieczerzy świetlistemu Jezusowi towarzyszy mroczny Judasz...
Czyta się kilka minut

W scenie Ukrzyżowania - Chrystusa przybija do krzyża dwóch robotników w niebieskich, może drelichowych, może dżinsowych spodniach. Obok leży skrzynka z narzędziami - "warsztat pracy", jakim jeszcze posługują się setki hydraulików czy stolarzy. Niestety, ci sprzed dwóch tysięcy lat są "majstrami" od śmierci. W scenie Ostatniej Wieczerzy świetlistemu Jezusowi towarzyszy mroczny Judasz - jego rola, choć epizodyczna, zaważyła na losach świata. Dziesiątki płócien, lata szkiców. W pracowni malarskiej Stanisława Stasiulewicza dowiaduję się o galerii "Kruchta", o związkach z Gibsonem i Warsztatach Terapii Zajęciowej.

Każdy czas ma swoją kolorystykę - podkreśla Stasiulewicz. Lata 80. były okresem wrastania w środowisko bydgoskich plastyków i współprowadzenia galerii w kruchcie bydgoskiej bazyliki. - Wystarczyło zrobić krok po nabożeństwie, żeby znaleźć się na wystawie - wspomina. Ciągłe poszukiwania formy i treści owocują. Kolejne obrazy, kolejne wystawy - także ta w Collegium Salesianum w 2002 roku zatytułowana "Obrazy biblijne 1984-1991". Wreszcie Warsztaty Terapii Zajęciowej na ulicy Stawowej, czyli "świat w miniaturze", jak to określa Stasiulewicz.

Dwa lata w "Kruchcie"…

Galeria "Kruchta" funkcjonowała przez pięć lat - S. Stasiulewicz spędził w niej dwa lata (1985-1987). Inicjatorem tego artystycznego przedsięwzięcia był ks. Jerzy Dzięgała CM. Zaczynał posługę duszpasterską w latach 70.

- Wtedy przez Kościół przeszła "nowa fala" - na Mszach młodzieżowych zaczęła się pojawiać muzyka rockowa. Ksiądz Jerzy miał za sobą przygodę z malarstwem na Akademii Sztuk Pięknych. Był postrzegany jako ekscentryk w sutannie - wspomina mój rozmówca. Księdzu Dzięgale polecił Stasiulewicza znakomity bydgoski malarz, poeta i pedagog - Marian Turwid. - Zrobiłem wystawę "Szkice na kartonie". Kiedy się skończyła, pomyślałem: "I co dalej?". Nie byłem chętny do wychodzenia z pracowni i wchodzenia w przestrzeń społeczną, ale zauważyłem, że ks. Jerzy nie jest zbyt dobrze rozumiany przez współbraci i jakby w takiej solidarności artystycznej postanowiłem mu pomóc - tłumaczy. Jakie były kryteria "wyboru" prac? - Ksiądz był otwarty. Jeździł do Torunia na dyplomy, wyłapywał ludzi, przyglądał się pracom. "Wystarczyła" wartość artystyczna, talent i krążenie wokół problematyki człowieka - dodaje Stasiulewicz.

Wystawy mniej lub bardziej znanych artystów były próbą konsolidacji środowiska, szansą nawiązania kontaktów. Z tej ostatniej korzystali głównie młodzi artyści - wielu debiutowało właśnie w "Kruchcie". Potem pojawiła się możliwość stworzenia niezależnego klubu artystycznego "Trytony", a w 1990 roku powstała galeria "Kantorek" i… kontakt z ks. Jerzym się urwał.

Wątki biblijne

Prace Stanisława Stasiulewicza z "nurtu biblijnego" wystawiono podczas XXI Tygodnia Kultury Chrześcijańskiej. - Ela Kantorek została poproszona o zrobienie wystawy, która by dotykała tej tematyki. Wiedziała, że mam odłożone jakieś prace. Te płótna powstawały w różnym czasie. Nie była to "realizacja klasztorna" - taka, że jestem zamknięty w celi i maluję obraz za obrazem, a wszystko składa się w jeden cykl. Była to retrospektywa poszukiwań - tłumaczy.

Pytany o ulubione motywy, Stanisław Stasiulewicz odpowiada jednym tchem: - Ukrzyżowanie, powrót syna marnotrawnego, proroctwa biblijne, Hiob. Znając historię sztuki, miałem świadomość tego, co zostało już zrobione, więc nie podchodziłem do tej tematyki naiwnie - że teraz ja odkrywam coś nowego - dodaje.

Czasami bodźcem do namalowania obrazu może być dzieło literackie. Obraz "Chrystus i żołdak" powstał m.in. po przeczytaniu "Jezusa z Nazaretu". - To było dla mnie wielkim odkryciem, bo Roman Brandstaetter z wielką czujnością i znajomością Biblii, z racji głębi wiary i wyobraźni, przyczynił się do ujrzenia tematu biblijnego z malarskiej perspektywy - przyznaje. Filmy też bywają potwierdzeniem pewnych wizji, jak w przypadku "Pasji" Mela Gibsona. - Pamiętam, że wiele ujęć wcześniej widziałem - nie w takim fotograficznym sensie. Pod tym względem film mnie nie zaskoczył - był potwierdzeniem moich wyobrażeń.

W twórczości Stasiulewicza widać liczne odniesienia do malarstwa romańskiego, ludowego i miniatur ormiańskich oraz żydowskich. - Artyści sprzed wieków z pewną dosadnością mówili o wydarzeniach. Oprócz linearnego rysunku posiłkowali się mocną barwą - tłumaczy.

Warsztaty malarskie

Stanisław Stasiulewicz nie chciał być pedagogiem, ale… trafił do MDK-u nr 3 na Błoniu. Nic dziwnego - na Akademii w Krakowie miał doskonały wzór. - Profesor Fornelski był bardzo dobrym nauczycielem rysunku, który prowadził zajęcia z ludźmi o różnym stopniu przebudzenia świadomości. Jeżeli ja teraz pracuję z młodymi - to nie jest trudność, tylko naturalna reakcja "przekazywania". Na pewno odczuwam "szkołę Fornelskiego". Jestem otwarty na młodych. Jeżeli widzę, że w tym, co robią, są autentyczne wartości i talent, to pomagam - mówi Stasiulewicz.

Warsztaty Terapii Zajęciowej przy ulicy Stawowej to kolejny etap pedagogiczno-artystycznej działalności bydgoskiego twórcy. Stanisław Stasiulewicz prowadzi pracownię malarską. - To są osoby z pewnymi powikłaniami chorobowymi. Z drugiej strony - to także malarze, w dodatku utalentowani. Różna jest ich kondycja. Określili się jako "refleksjoniści"…

Prace podopiecznych Stasiulewicza były wystawiane, między innymi, w Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej. - Podczas jednej z konferencji starsi psychiatrzy, którzy wprowadzali arterapię, powiedzieli, że już jedna czy dwie osoby utalentowane to wielki skarb, a ja mam w pracowni pięć takich skarbów! Są malarzami. Każdy z nich może istnieć jako indywidualny artysta - podkreśla.

Tekst i zdjęcie:

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 6/2005