Logo Przewdonik Katolicki

13 grudnia

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

Data 13 grudnia 1981 roku podobno zanika w świadomości współczesnych Polaków. W związku z kolejną rocznicą stanu wojennego media donoszą, że zaledwie niecałe 50 proc. ankietowanych kojarzy datę z faktem. Połowa z nich ocenia decyzję gen. Jaruzelskiego jako słuszną lub zdecydowanie słuszną. Próbuję znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego stanu rzeczy. Stan wojenny był stanem...

Data 13 grudnia 1981 roku podobno zanika w świadomości współczesnych Polaków. W związku z kolejną rocznicą stanu wojennego media donoszą, że zaledwie niecałe 50 proc. ankietowanych kojarzy datę z faktem. Połowa z nich ocenia decyzję gen. Jaruzelskiego jako słuszną lub zdecydowanie słuszną.
Próbuję znaleźć jakieś wytłumaczenie dla tego stanu rzeczy. Stan wojenny był stanem zakazanej refleksji, drastycznie ostrej cenzury, represji i szykan. Sytuacja zmieniła się po ośmiu latach, ale wtedy głowę wielu zaprzątały inne problemy. Przywracanie dzisiaj w pamięci narodowej tej karty historii dla pokolenia "wybierającego przyszłość" wydaje się być zabiegiem straconym.
Rozpowszechniana przez samego twórcę stanu wojennego ocena tego zdarzenia stała się powielanym stereotypem - był to "wybór mniejszego zła". Z punktu widzenia etycznego takie stwierdzenie jest znacznym problemem. Wybór mniejszego zła oznacza, że żyję w świecie, w którym muszę wybierać między większym a mniejszym złem, w którym w ogóle nie ma dobra. Rodzi się pytanie - dlaczego go nie ma? Ano zapewne dlatego, że zostało całkowicie wyparte, zniesione przez potężne zło. Nietrudno dostrzec w tym elementów manicheistycznej wizji świata, w której dobro i zło są tak samo ważne, tak samo silne, tak samo odwieczne… Nietrudno także dostrzec, że w takiej wizji koncepcja wolności, która zdolna jest wybierać wyłącznie między złem a złem, jest wolnością karykaturalną.
Czy taka wykoślawiona wizja etyki przystawała do historii lat osiemdziesiątych? Czy możliwa, a raczej czy nieunikniona była interwencja Sowietów w Polsce? Gdyby była nieunikniona, to kolejne "rządy" PZPR byłyby zaprzeczeniem nawet breżniewowskiej zasady "ograniczonej suwerenności", która miała dotyczyć krajów satelitarnych wobec ZSRR. Nieuniknioność interwencji znaczyłaby, że Polska nie miała nawet ograniczonej, (ale) suwerenności, że była całkowicie podległa, że tę podległość cementowały kolejne rządy partyjne. Nie wiem, co stanowi lepszą legitymację dla generała Jaruzelskiego - zdrada narodu 13 grudnia 1981 r. czy uczestnictwo w cementowaniu niewolnictwa Polski przez lata 1945-1989?

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki