Orędzie ''miłości krzyżowej''

Gość ostatniego "diecezjalnego forum dyskusyjnego" nakreślił kontekst, w jakim powstały słowa, które zadziwiły Polskę, Europę, świat...



Gotując się do kolejnej Wigilii Bożego Narodzenia, w Bydgoszczy powracano do pamiętnej "Wigilii Millennium".



Równo 40 lat upłynęło od wydarzeń roku 1965, ważnych nie tylko dla dziewięciomilionowej rzeszy rodaków zamieszkujących tzw....
Czyta się kilka minut

Gość ostatniego "diecezjalnego forum dyskusyjnego" nakreślił kontekst, w jakim powstały słowa, które zadziwiły Polskę, Europę, świat...

Gotując się do kolejnej Wigilii Bożego Narodzenia, w Bydgoszczy powracano do pamiętnej "Wigilii Millennium".

Równo 40 lat upłynęło od wydarzeń roku 1965, ważnych nie tylko dla dziewięciomilionowej rzeszy rodaków zamieszkujących tzw. Ziemie Zachodnie i Północne - cykl uroczystości, związanych z dwudziestą rocznicą ustanowienia rodzimej administracji kościelnej na tych terenach, udowodnił, iż o polsko - niemieckich dziejach można i trzeba mówić językiem Ewangelii. Bez nienawiści. Słynny list naszych biskupów do członków Episkopatu RFN był już zaś otwartym wezwaniem do zgody obu narodów. - Epokowe orędzie, sięgające do szczytów chrześcijaństwa! Tak właśnie wyglądała nasza "Wigilia Millennium Chrztu Polski"... - komentował w Bydgoszczy ks. prof. dr hab. Jan Krucina, wieloletni sekretarz arcybiskupa, późniejszego kardynała, Bolesława Kominka, głównego autora historycznego przesłania. Ksiądz profesor przybył nad Brdę na zaproszenie biskupa Jana Tyrawy.

Masówki nie po myśli organizatorów. Pragnienie pojednania

"Przebaczamy i prosimy o przebaczenie" - tę frazę, nie do końca wiernie przetłumaczoną z niemieckiego (abp Kominek redagował list od razu w języku adresata) - zna dziś niemal każdy Polak. Stała się naszą chlubą. Na przełomie lat 1965/1966 komunistyczne władze czyniły jednak wszelkie wysiłki, aby na jej podstawie wykopać przepaść pomiędzy Kościołem a narodem. Uruchomiono potężną machinę propagandową. Na próżno - wierni w przytłaczającej większości nie dali się sprowokować, okazali ewangelicznego ducha. Obrazują to nawet dokumenty ówczesnej bezpieki. Podczas spotkania z ks. prof. Kruciną, ks. Wenancjusz Zmuda przytoczył fragmenty akt operacji pod kryptonimem "Sępy", uzyskanych z zasobów Instytutu Pamięci Narodowej. Tajny informator donosił w raporcie o nastrojach panujących podczas oficjalnej masówki zwołanej w bydgoskich Zakładach Rowerowych "Romet", cytował kolejnych mówców. Powtarzają się opinie: "Władza się myli. Biskupi wiedzą co czynią", "Przebaczanie jest istotą chrześcijaństwa" itp. - Nie spodziewałem się, że w esbeckich opracowaniach znajdę aż tyle budujących świadectw wiary prostych ludzi. Trzeba przecież było dużej odwagi, aby tak otwarcie manifestować swój sprzeciw wobec państwowej propagandy... - stwierdza ks. Zmuda. Ks. profesor wspomniał o znamiennym wydarzeniu z katedry wrocławskiej: - Luty 1966 roku. Świątynia wypełniona po brzegi. Arcybiskup Kominek wygłasza kazanie, tłumaczy intencje, które nim kierowały, gdy tworzył orędzie. Mówi o "najtrudniejszej miłości" - "miłości krzyżowej", wymagającej ukochania nawet dotychczasowych nieprzyjaciół. I rzecz wyjątkowa, kiedy kończy mówić - otrzymuje burzliwe oklaski!

W duchu soborowym

Niezwykle ważny w polskiej historii list powstawał za granicą - w Rzymie. - Genezy orędzia należy szukać w specyficznym klimacie trwającego właśnie Soboru - przypomniał kapłan prelegent: - Wyobraźmy sobie tę sytuację; nasi biskupi przez długi czas znajdują po drugiej stronie "żelaznej kurtyny", doświadczają demokracji, widzą, jak Europa "łapie oddech" po wielkiej wojnie, integruje się. Czym bliżej końca Soboru, tym bliżej i do naszego Millennium, na które trzeba zaprosić Episkopaty z całego świata. Współbraci zza Odry oczywiście też. Nie było więc lepszego momentu, aby pojednać się, wybaczyć... Orędzie nie powstaje od razu, jest wypracowywane, dyskutowane - obradują komisje: polska i niemiecka. Wreszcie list gotów! I to daje początek wielkiemu procesowi, który trwa do dziś, musi być kontynuowany. Prawdziwej integracji Europy nie wolno przecież oprzeć tylko na pieniądzu, handlu, przemyśle. Trzeba łączyć ludzi, a bez myśli, idei, ewangelicznych wartości, to się nie uda. Musimy wciąż przebijać się do podstaw, moralnych fundamentów - tak jak przed czterdziestu laty - powiedział ks. Jan Krucina.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 52/2005