Logo Przewdonik Katolicki

Dowód ''normalności''

Łukasz Kaźmierczak
Fot.

W Czeczenii odbyły się wybory do lokalnego parlamentu, które - w zamierzeniu Moskwy - miały udowodnić, że konflikt w tej zbuntowanej kaukaskiej republice został zakończony. Uprawnionych do głosowania było 597 tys. osób, z czego 34 tys. to żołnierze sił federalnych, stacjonujący w Czeczenii. Swoich głosów nie mogło natomiast oddać ok. 30 tys. uchodźców czeczeńskich, którzy schronili...

W Czeczenii odbyły się wybory do lokalnego parlamentu, które - w zamierzeniu Moskwy - miały udowodnić, że konflikt w tej zbuntowanej kaukaskiej republice został zakończony.
Uprawnionych do głosowania było 597 tys. osób, z czego 34 tys. to żołnierze sił federalnych, stacjonujący w Czeczenii. Swoich głosów nie mogło natomiast oddać ok. 30 tys. uchodźców czeczeńskich, którzy schronili się na terytorium sąsiedniej Inguszetii.
Po głosowaniu Ramzan Kadyrow, pierwszy wicepremier Czeczenii i faktyczny władca tej republiki, ogłosił, że "Czeczenia stała się pełnoprawnym podmiotem Federacji Rosyjskiej".
Nie mogło być jednak inaczej, skoro do wyborów nie dopuszczono żadnej partii mającej w programie wyborczym niezawisłość Czeczenii.
Wskutek tego w parlamencie znalazły się wyłącznie ugrupowania wierne Kremlowi.
Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie odmówiła skierowania do Czeczenii swoich obserwatorów, argumentując, że są to wybory regionalne, a nie ogólnonarodowe. Nieoficjalnie przedstawiciele OBWE powątpiewali w uczciwość i przejrzystość tych wyborów.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki