Inne spojrzenie na świat

W Owińskach koło Poznania, w pięknym, zabytkowym, XVII-wiecznym zespole klasztornym cysterek, już od 59 lat znajduje się ośrodek szkolno-wychowawczy dla dzieci niewidomych i słabo widzących. Mimo wielu trudności jej wychowawcy starają się ją unowocześniać i w miarę możliwości przystosowywać dla potrzeb swych podopiecznych.



Podpoznański ośrodek wyróżnia się spośród innych...
Czyta się kilka minut

W Owińskach koło Poznania, w pięknym, zabytkowym, XVII-wiecznym zespole klasztornym cysterek, już od 59 lat znajduje się ośrodek szkolno-wychowawczy dla dzieci niewidomych i słabo widzących. Mimo wielu trudności jej wychowawcy starają się ją unowocześniać i w miarę możliwości przystosowywać dla potrzeb swych podopiecznych.

Podpoznański ośrodek wyróżnia się spośród innych tego typu placówek wychowawczych pod wieloma względami. Panuje tu przede wszystkim przyjazna, można nawet powiedzieć rodzinna atmosfera, choć trudności wychowanków są przecież związane z najbardziej dotkliwym problemem człowieka - utratą, częściową lub całkowitą, wzroku. Wielkim atutem ośrodka są niewielkie, kilkunastoosobowe klasy, zarówno w szkole podstawowej, gimnazjum, jak i liceum. Stąd między wychowawcami a ich podopiecznymi wywiązują się silne emocjonalne więzy. Nauczyciele nie tylko uczą i wychowują, ale także stają się dla nich osobami bardzo bliskimi. Dzieci bardzo często podkreślają, że Owińska są ich drugim domem. Nierzadko zdarza się bowiem, że dla wielu z nich jest to jedyne miejsce, w którym czują się kochane i bezpieczne.

Dyrektor ośrodka, Maria Tomaszewska, pomimo że pod swoją opieką ma trzystu wychowanków, nie tylko zna imiona wszystkich podopiecznych, ale także jest doskonale zorientowana w osiągnięciach naukowych czy sportowych dzieci i młodzieży, zna ich radości i kłopoty. Wiele młodszych dzieci traktuje swoich nauczycieli jako bardzo bliskie osoby. - Proszę się nie dziwić, one tego potrzebują, przecież większa część z nich mieszka w internacie, więc po zakończeniu lekcji nie mogą przytulić się do mamy czy taty, z którymi widzą się raz na tydzień, a czasem i rzadziej - tłumaczy pani Maria. Ponieważ dzieci w ośrodku często mieszkają do ukończenia dwudziestego czwartego roku życia, siłą rzeczy emocjonalne więzy wiążące ich z nauczycielami pozostają jeszcze przez wiele lat, nawet po opuszczeniu jego murów. Szukają nie tylko wsparcia, pragną także kontaktu, rozmowy z kimś, komu ufają. Młodzi ludzie opuszczający tego typu placówkę w szczególny sposób potrzebują potwierdzenia swoich umiejętności, wiary w to, że warto zdobywać wiedzę, że jest to możliwe nawet w ich niełatwej sytuacji. Jadwiga Namyślak, nauczycielka biologii, ze spokojem tłumaczy i dodaje otuchy tegorocznej maturzystce, która pragnie spełnić swoje marzenie, rozpocząć studia wyższe.

Nikt nie pomyślał o niewidomych dzieciach

Zauważam, że w klasach dzieci nie mają podręczników. - To kolejny, bardzo trudny problem, z którym się borykamy od momentu wprowadzenia reformy oświaty. Dokonując zmian, nikt nie pomyślał, że dzieciom niewidomym będą potrzebne nowe książki. Niestety, druk jednego podręcznika napisanego brajlem kosztuje średnio tysiąc trzysta złotych. Oczywiście, nie ma na to pieniędzy - tłumaczy pani dyrektor. A dzieci muszą się przecież uczyć. Wiedzę zdobywają za pomocą książek czytanych, które nagrywane są wciąż w sposób chałupniczy przez wolontariuszy. I choć trudno w to uwierzyć, w skali całego kraju osoby ociemniałe mają do swojej dyspozycji zaledwie pięć tysięcy pozycji książek mówionych. Tym większego znaczenia nabiera fakt, iż w tutejszym ośrodku została opracowana i nagrana pierwsza w kraju książka zapisana w mowie syntetycznej. Być może dzięki tej metodzie będzie łatwiejszy i powszechniejszy dostęp do większej liczby pozycji wydawniczych. Jak się jednak okazuje, brak podręczników nie przeszkadza w zdobywaniu wiedzy, a także w uzyskiwaniu bardzo dobrych wyników w nauce.

W tym roku dwie uczennice tejże szkoły, Kinga i Magdalena, zdobyły stypendia prezesa rady ministrów. Magda jest osobą całkowicie ociemniałą, jednak jej systematyczne i gorliwe dążenie do zdobywania wiedzy jest godne podziwu. - Dla Magdy nie jest to pierwsze tego rodzaju stypendium. Jej wysoka średnia, którą ma już od wielu lat, zawstydza jej pełnosprawnych kolegów, ale i dopinguje do nauki. Możemy się pochwalić, że wszyscy nasi tegoroczni maturzyści zdali egzamin dojrzałości, który był jak inne sprawdzany i oceniany przez komisje zewnętrzne - z dumą podkreśla Jadwiga Namyślak.

Integracja

Na szkolnym korytarzu stoi grupka rozmawiających licealistów, którzy chodzą do klasy integracyjnej. W odróżnieniu od reszty kolegów mają zdrowy wzrok. Uwagę przyciąga jednak ich dojrzalsze zachowanie. Postawę młodych chłopaków mogę od razu zweryfikować, gdy na korytarzu pojawia się ociemniały młodszy kolega, który wyraźnie nie może odnaleźć drogi do sali. Jeden ze stojących licealistów podchodzi do niewidomego ucznia i pomaga mu wejść do klasy.

Po chwili zaskakuje kolejny widok, dwóch chłopaków bez słowa zabiera chodzik swojego ociemniałego kolegi, by zanieść go do góry. Stawiają go tuż przy schodach, blisko poręczy, gdzie po dłuższej chwili zjawia się jego niewidomy i niepełnosprawny ruchowo właściciel. Nie wyczuwam w tym postępowaniu jakiejś sztucznej uprzejmości. W tej szkole po prostu tak jest. Zachowanie uczniów, ich solidarność i chęć pomocy jest czymś naturalnym.

Do klas integracyjnych uczęszczają dzieci, które doskonale wiedziały, z jakimi kolegami i koleżankami będą się wspólnie uczyć. Choć nie mają kłopotów ze wzrokiem, bardzo wiele uczą się od swoich niepełnosprawnych rówieśników. Dzięki wspólnemu przebywaniu rozwijają się społecznie i emocjonalnie. Uczą się, jak można na nowo odkrywać świat i cieszyć się jego pięknem. Przekonują się, jak wiele daje np. rozmowa o zmieniających się porach roku, opis wyglądu ptaka, który śpiewa za oknem, czy nieba. To, co dla widzących jest takie oczywiste, dla ociemniałych jest wciąż odkrywane na nowo. To wspólne poznawanie świata skutkuje osiągnięciem niezwykle ważnym, zwłaszcza dla dzisiejszego szkolnictwa.

Park orientacji

Ośrodek w Owińskach, dzięki staraniom dyrekcji i całego grona pedagogicznego, bezustannie się rozwija. Powstanie tu pierwszy i jedyny w kraju park orientacji przestrzennej wraz z przystosowanym dla dzieci ociemniałych ogrodem zabaw. Nauczyciele tegoż ośrodka stworzyli unikatową na skalę światową metodę tworzenia map wypukłych. Dzięki niej zostanie wydany pierwszy atlas Polski dla niewidomych. W ośrodku nie tylko dba się o dobrego ducha, ale także o ciało. Wielu uczniów czynnie uprawia sport. Ich wysiłek zaowocował zdobyciem wielu medali podczas paraolimpiad oraz mistrzostw Polski dla osób niepełnosprawnych.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 45/2005