Logo Przewdonik Katolicki

Jak to było z "Przewodnikiem"

Michał Gryczyński
Fot.

Upływa sto dziesięć lat od chwili powstania "Przewodnika Katolickiego", którego pierwszy numer ukazał się pod datą 17 stycznia 1895 roku. To najstarszy, nadal wydawany tygodnik katolicki, na bazie którego dwa lata później utworzono Drukarnię i Księgarnię Św. Wojciecha. Inicjatorem powołania "Przewodnika" był arcybiskup Florian Stablewski, którego zamierzeniem było wydawanie popularnego...

Upływa sto dziesięć lat od chwili powstania "Przewodnika Katolickiego", którego pierwszy numer ukazał się pod datą 17 stycznia 1895 roku. To najstarszy, nadal wydawany tygodnik katolicki, na bazie którego dwa lata później utworzono Drukarnię i Księgarnię Św. Wojciecha.



Inicjatorem powołania "Przewodnika" był arcybiskup Florian Stablewski, którego zamierzeniem było wydawanie popularnego czasopisma religijnego, adresowanego do szerokich kręgów czytelniczych. Miało ono szerzyć znajomość spraw religijnych, rozwijać świadomość dziejów ojczystych, a także uczyć poprawnej polszczyzny. Z upływem czasu "Przewodnik" zwiększał objętość, z początkowych ośmiu do obecnych czterdziestu ośmiu stron, rosła liczba czytelników, więc zwiększał się nakład - u progu II Rzeczpospolitej sięgał nawet stu tysięcy - zmieniała się także szata graficzna i format. Ale pomimo tych przemian, przez wszystkie lata zachowana została ciągłość tradycji sięgająca końca XIX wieku.

Metropolita - inicjator i promotor



Florian Stablewski urodził się 16 października 1841 r. we Wschowie, jako syn Onufrego herbu Oksza, pułkownika wojsk napoleońskich i Emilii z Kurowskich. Szkołę średnią rozpoczął w poznańskim Gimnazjum Marii Magdaleny, a ukończył w Trzemesznie, gdzie kierował tajnym związkiem pielęgnującym ojczysty język i znajomość polskich dziejów. Po wstąpieniu do seminarium studiował teologię w Poznaniu i na Uniwersytecie Monachijskim. W 1866 r. przyjął w Gnieźnie święcenia kapłańskie i obronił doktorat z teologii. Został wikarym w Wielichowie, a potem w Tarnowie Podgórnym oraz Śremie. W 1873 r. władze pruskie usunęły go z gimnazjum śremskiego - gdzie był katechetą i nauczycielem hebrajskiego - za łamanie zarządzenia nakazującego wykładanie religii w języku niemieckim. W latach 1873-1891 był proboszczem we Wrześni. Zyskał sławę znakomitego mówcy żałobnego. Należał do założycieli Banku Ludowego w Śremie. Od 1876 r. przez piętnaście lat był posłem na Sejm pruski, wielokrotnie przemawiając w obronie języka polskiego w szkołach.
W styczniu 1892 r., po długich rokowaniach Stolicy Apostolskiej z rządem pruskim, został kolejnym arcybiskupem gnieźnieńsko-poznańskim. Jako metropolita dążył do ożywienia życia kościelnego, był promotorem ruchu patronackiego, inspirował katolicki ruch społeczny i troszczył się o wzrost liczby kapłanów. Był zwolennikiem obrony interesów narodowych w granicach lojalności wobec władz pruskich, toteż zarzucano mu zbytnią ugodowość, zwłaszcza w okresie strajków szkolnych. Dla Kościoła była to jednak sytuacja szczególna, ponieważ obawiano się wznowienia takiej walki z religią i duchowieństwem, jaka miała miejsce w czasach Bismarcka. Stolica Apostolska zalecała więc metropolicie Stablewskiemu powściągliwość i wyciszanie nastrojów społecznych. I dlatego w pierwszej fazie strajków szkolnych nie udzielił on protestującym oficjalnego poparcia. Wysyłał jednak noty protestacyjne do władz prowincji, ministra oświaty w Berlinie, a także cesarza. Zmarł 24 listopada 1906 r., a jego ciało złożono w katedrze, w odnowionej przez niego krypcie Najświętszego Serca Pana Jezusa.

To była potrzeba czasu



W pierwszych dniach 1895 r. metropolita zwołał naradę, podczas której oświadczył, że wydawanie katolickiego pisma, przystępnego dla wszystkich - a więc masowego i popularnego - pouczającego o sprawach religijnych i tych, które aktualnie nurtują polskie społeczeństwo, uważa za potrzebę czasu. Pomysłodawcą tytułu był jeden z uczestników owej narady, ks. Walery Stryjakowski, a data ukazania się pierwszego numeru nie była przypadkowa; Stablewski wybrał dzień trzeciej rocznicy swojej konsekracji na biskupa.
Miało to być katolickie pismo polskie - a nie tylko polskojęzyczne - które przyczyniałoby się do osłabienia naporu germanizacyjnego. Nieco wcześniej we Wrocławiu zaczął ukazywać się "Posłaniec Niedzielny", wydawany przez tamtejszą kurię, którą kierował niemiecki kardynał Jerzy Kopp. Redagowany w duchu pruskim, tyle że po polsku, docierał również do naszej archidiecezji. Kiedy więc od kwietnia 1895 r. zaczął się ukazywać "Katolischer Wegweiser" - niemieckojęzyczna wersja "Przewodnika", redagowana przez ks. Karola Józefa Klinke - władze pruskie sądziły, że pismo zawiera te same treści. Tymczasem było ono kopią pisma wrocławskiego, uzupełnioną jedynie o stronę wiadomości z Poznańskiego; adresatem byli katolicy niemieccy z Wielkopolski.
Już od pierwszych numerów "Przewodnik" podejmował trud informowania czytelników o życiu Kościoła w diecezji, w Polsce i świecie, a także umacniania ich duchowo oraz moralnie. Stałą troską byli także Polacy żyjący na obczyźnie - czyli, jak wtedy powiadano, wychodźstwo polskie - szczególnie narażone na protestantyzację oraz oddziaływanie rozmaitych nurtów socjalizmu. Cena "Przewodnika" była niska, język zrozumiały, a postawa wobec zaborcy - oczywista.

Takie były początki



Wbrew potocznemu przeświadczeniu pierwszym naczelnym "Przewodnika" nie był ks. Kłos, lecz proboszcz poznańskiej parafii św. Jana Jerozolimskiego ks. Wawrzyniec Kotecki. To właśnie na jego plebanii mieściła się pierwsza redakcja "Przewodnika". Młody wikary archikatedralny był początkowo jego zastępcą, choć faktycznie od początku redagował pismo samodzielnie, korzystając tylko z porad i doświadczenia ks. Koteckiego. Dopiero od numeru 40 objął formalnie kierowanie pismem; wtedy arcybiskup polecił, aby siedzibą redakcji było mieszkanie ks. Kłosa przy ul. Seminaryjskiej. A kilka miesięcy później ksiądz Józef przeniósł redakcję na Dominikany, przyjmując z rąk metropolity oficjalną nominację na szefa "Przewodnika"; tym samym został zwolniony z obowiązków duszpasterskich.
Metropolita nadal żywo interesował się "Przewodnikiem", oczekując codziennych informacji o działalności redakcyjnej, nierzadko ustalając szczegółowo treść artykułów. Ksiądz Józef był częstym gościem arcybiskupa, który w każdy piątek organizował w swoim pałacu konferencje; planowano kolejne numery i ustalano dalszą strategię rozwoju pisma. W swoich listach pasterskich nieustannie zachęcał diecezjan do lektury "Przewodnika", a kapłanów do poszukiwania nowych abonentów.
Od 1 października 1897 r. aż do 1926 r. ksiądz Kłos redagował także bezpłatny dodatek adresowany do dzieci pt. "Opiekun dziatek". Dzięki niemu w wielu domach czytelników "Przewodnika", zwłaszcza na prowincji, dzieci poznawały litery i uczyły się czytać oraz pisać po polsku. Kiedy więc nastał czas strajków szkolnych, "Przewodnik" zaangażował się w otwartą walkę o prawa języka polskiego. I to nie zważając na represje oraz procesy sądowe, a tych władze pruskie wytoczy ks. Kłosowi kilkanaście.
Druk i ekspedycja pisma odbywały się w drukarni "Kuriera Poznańskiego", a kiedy wpływy ze sprzedaży "Przewodnika" pozwoliły metropolicie na wykup akcji Towarzystwa Akcyjnego "Kurier Poznański", zmieniono nazwę na Drukarnia i Księgarnia Św. Wojciecha Spółka Akcyjna. Stało się to 17 grudnia 1897 r., a rok później spółka nabyła budynek przy ul. Św. Marcin 69, dokąd została przeniesiona drukarnia. Po latach, w 1913 r., wybudowano na Jeżycach nową drukarnię i wyposażono ją w nowoczesne maszyny.

Kapłan - założyciel i redaktor



O tym, do jakiego stopnia "Przewodnik" pozostawał przez długie lata pod dominacją niezwykłej osobowości księdza Kłosa świadczy fakt, że w latach, gdy pracą redakcyjną kierował już ks. Franciszek Forecki, w winiecie zamieszczano informację: "Redaktor Założyciel - X. Józef Kłos".
Przyszedł na świat 1 marca 1870 r. w Lubaszu koło Czarnkowa, jako syn nauczyciela Wojciecha i Albertyny z Neckerów. Jego brat, Tadeusz - administrator majątków ziemskich i bankowy rzeczoznawca do spraw rolnych, jeden z pionierów spółdzielczości rolniczej i założyciel licznych kółek rolniczych - od 1925 r. był starostą powiatu poznańskiego. W 1882 r. Józef rozpoczął naukę w poznańskim Gimnazjum Marii Magdaleny, a po jego ukończeniu w 1889 r. wstąpił do seminarium duchownego. W 1893 r. przyjął w Gnieźnie święcenia kapłańskie i został wikarym przy katedrze.
Miał zaledwie 25 lat, kiedy rozpoczęła się jego wielka przygoda z "Przewodnikiem Katolickim", którą opisał w dwóch książkach: "25 lat przy stoliku redaktorskim" i "Drugie XX lat przy stoliku redaktorskim". Ale działalność redaktorska nie wyczerpywała całej jego aktywności. W 1897 r. założył pierwsze w Poznaniu Towarzystwo Terminatorów; w 1906 r. z jego inicjatywy powstała Sodalicja Mariańska Młodzieży Kupieckiej oraz pierwsze Wielkopolskie Stowarzyszenie Służby Żeńskiej. W 1903 r. arcybiskup Stablewski wyjednał mu u Piusa X godność tajnego szambelana papieskiego, a po latach w 1934 r. Pius XI mianował go protonotariuszem apostolskim.
W 1914 r. wybrano go na posła do parlamentu Rzeszy. Jeszcze w pierwszych latach XX wieku, podczas strajków szkolnych o prawo do nauki religii w języku polskim, ksiądz Kłos naraził się na liczne procesy oraz kary. Po latach, 27 czerwca 1915 r., władze pruskie zmusiły go do rozstania się aż na dziewięć lat z "Przewodnikiem". Wyjechał wtedy do Szwajcarii, potem do Stanów Zjednoczonych i Palestyny, a swoje podróże opisał później w książkach: "Na drugiej półkuli" (1929) i "Wyprawa na Bożą rolę" (1932). Szczególną sympatię czytelników zdobył ksiądz Józef jako autor cyklu malowniczych, pouczających gawęd, które podpisywał jako Janek Obleciświat. Opisywał w nich swoje wędrówki po kraju - z nieodłącznym towarzyszem, Sękatym, w ręku - podczas których bacznie obserwował rzeczywistość i dowcipnie, acz niekiedy ostro, reagował na upadek obyczajów, nieodpowiedzialne zachowania polityczne czy niefrasobliwość wychowawczą niektórych rodziców,
Był nie tylko wspaniałym redaktorem, utalentowanym publicystą i pisarzem, ale również działaczem społecznym i politycznym, cenionym mówcą i kaznodzieją. W 1918 r. został członkiem Centralnego Komitetu Obywatelskiego w Poznaniu, a w odrodzonej Polsce - posłem do I Sejmu Ustawodawczego. Piastował również godność przewodniczącego komisji szkolnej przy Naczelnej Radzie Ludowej. Do pracy w "Przewodniku" powrócił ks. Kłos w 1924 r. i był redaktorem pisma aż do końca 1934 roku. Dwa lata wcześniej został członkiem Rady Nadzorczej Drukarni i Księgarni Św. Wojciecha, a po śmierci biskupa Stanisława Adamskiego - jej prezesem. W 1928 r. został dziekanem kapituły poznańskiej. Zmarł 8 października 1938 r. w Poznaniu, a pochowano go w podziemiach katedry.

Pomiędzy wczoraj a dzisiaj



Na pracę zespołu redakcyjnego i kształt pisma znaczący wpływ wywiera osoba kierująca, czyli redaktor naczelny. "Przewodnik" miał ich w ciągu minionych 110 lat trzynastu. Pod nieobecność ks. Kłosa w latach 1915-1924 pismem kierowali: od 1915 r. kanonik Arkadiusz Lisiecki, pomiędzy 1916 a 1920 r. ks. Karol Radoński, w latach 1920-1924 - ks. Stanisław Ciążyński, a po odejściu ks. Kłosa - a więc od 1935 r. do wybuchu drugiej wojny światowej - ks. Franciszek Forecki.
Po wojnie komuniści, prowadzący metodyczną walkę z Kościołem, nie wyrazili zgody na wydawanie większości polskich czasopism katolickich. Podobny los spotkał również "Przewodnik Katolicki", który ponownie zaczął się ukazywać dopiero po październiku 1956 roku. Kierowanie redakcją objął wówczas ks. Roman Mieliński, a kolejnymi szefami byli: ks. Stanisław Walkowiak (1972-1984), ks. Zbigniew Pawlak (1984-1989), ks. Marek Jędraszewski (1990-1996), ks. Adam Przybecki (1996-1997), ks. Jacek Stępczak (1997-2001) i wreszcie - od końca 2001 r. do chwili obecnej - ks. Waldemar Hanas.
Trudno w takiej chwili nie wspomnieć także tych, którzy przez długie lata tworzyli nasze czasopismo: kapłanów i świeckich, dziennikarzy i publicystów, teologów, pisarzy i poetów, kolejnych sekretarzy redakcji, stałych i okazjonalnych współpracowników - pośród których byli także Prymas Stefan Wyszyński oraz kardynał Karol Wojtyła! - grafików i plastyków, pracowników składu i drukarzy, a także kolporterów oraz wszystkich pracowników administracji.
Ale wszyscy ci ludzie pracowali, oczywiście, dla czytelników "Przewodnika", bo bez nich czasopismo nie mogłoby się ukazywać i rozwijać. Dlatego obejmujemy dzisiaj pamięcią i modlitwą wszystkich pracowników i wiernych czytelników - tych, którzy byli kiedyś i tych, którzy są z nami obecnie - jako członków naszej wielopokoleniowej, "przewodnikowej" rodziny.

Abp Józef Michalik, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski metropolita przemyski:

- "Przewodnik Katolicki" po raz pierwszy otrzymałem od młodego księdza w mojej rodzinnej parafii w roku 1956 i mimo że był to dla pisma okres bardzo trudny, widziałem zmaganie wielu redaktorów o zachowanie jego tożsamości. Po latach poznałem osobiście niezwykłego człowieka-instytucję, jakim był ks. Roman Mieliński całym sercem oddany "Przewodnikowi." Jego twórczy zapał udzielał się i nam, wiernym czytelnikom pisma, które było tak bardzo przydatne w codziennym duszpasterstwie.
Jubileusz "Przewodnika Katolickiego" stwarza dobrą okazję, aby przesłać wyrazy gratulacji i szczerego uznania za długoletnią, wierną służbę ludziom szukającym pokarmu wiary poprzez wiedzę religijną, ożywioną owocami przemyśleń i przeżyć ludzi kultury i mądrości ewangelijnej.
Poznański tygodnik stał się przez lata swej pracy własnością całego Kościoła w Polsce i jest darzony zaufaniem tych wszystkich, dla których Ewangelia jest wielką i życiodajną nowiną, a życie Kościoła troską i nadzieją.
Życzę Księdzu Arcybiskupowi Metropolicie Poznańskiemu, aby zawsze mógł liczyć na wsparcie Redakcji i Czytelników swego Tygodnika, a Księdzu Redaktorowi, Współpracownikom i Czytelnikom nieustannego wzrostu w wierze aż do zjednoczenia z Chrystusem.

Bożej opiece polecam i pozdrawiam


Krystyna Feldman, aktorka:

- Czytam "Przewodnik Katolicki", gdy mi na to czas pozwala. Podoba mi się staranność wydania pisma i dobór tematów. Jako aktorka chciałabym oczywiście, abyście jeszcze więcej pisali o kulturze, ale rozumiem, że nie można w pełni zadowolić wszystkich. Pisma katolickie nie mogą skupiać się tylko na pisaniu o wierze, teologii czy o tym, jakie uroczystości, spotkania i obchody miały miejsce w Kościele. Muszą poruszać tematy świeckie, pisać o tym, czym żyje świat, choćby to były sprawy trudne i kontrowersyjne. Uważam, że "Przewodnik Katolicki" robi to, ale podobnie jak inne pisma katolickie, jeszcze wciąż za mało. Trzeba odwagi mówienia zwłaszcza o trudnych sprawach Kościoła. Jeśli nie napiszą o tym nasze media, zrobią to ludzie Kościołowi niechętni, ich wersja wydarzeń stanie się obowiązująca. Prawdy, nawet jeśli jest bolesna czy niekorzystna, nie można ukrywać ani przemilczać. Nie chodzi wcale o wielką krytykę Kościoła, ale czytelny sygnał nawet w formie ironii, że istniejące problemy są dostrzegane, a pisma katolickie mają na ich temat swoje zdanie. Życzę "Przewodnikowi", by nie bał się być jeszcze bardziej otwarty i odważny w podejmowaniu trudnych tematów.


Ksiądz arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP, ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej:

- Wobec "Przewodnika Katolickiego" mam dług wdzięczności. W czasach mojej młodości tygodnik ten był jedynym pismem, które przybliżało Kościół. Szkoda, że dziś pomija się je przy przyznawaniu nagród. Nie pamięta się o zasługach wielu kapłanów, dziennikarzy i przede wszystkim redaktorów naczelnych "Przewodnika", którzy już od nas odeszli, a którzy w komunistycznych czasach trwali na posterunku siejąc Słowo Boże w tych trudnych warunkach. "Przewodnik Katolicki" zawsze był na pierwszej linii i zawsze oddany Kościołowi. Obecnie tygodnik bardzo się unowocześnił. Przypomina inne zachodnie pisma katolickie. Odpowiada potrzebom dzisiejszego czytelnika, i co ważne, nie odstrasza tych oddalonych od Kościoła, do których przecież posłani są wszyscy wierzący. Gratuluję całej redakcji i redaktorowi naczelnemu, którego poznałem osobiście podczas mojego ingresu. Byłbym ogromnie szczęśliwy, gdyby podobne pismo mogło zaistnieć także na rynku warszawskim.


Prof. Wenancjusz Domagała rektor Pomorskiej Akademii Medycznej w Szczecinie:

- Najstarszy egzemplarz "Przewodnika Katolickiego", jaki posiadam, pochodzi z 1927 r. W mojej rodzinie pismo to czyta się od pokoleń. Jego dużą zaletą jest różnorodność. Każdy znajdzie w nim coś dla siebie. Ważne, że obok tematów religijnych, formujących duchowość człowieka, są również artykuły o tematyce społeczno-politycznej. Myślę, że katolicy powinni wiedzieć, co się wokół nich dzieje. Gdyby pismo zajmowało się tylko sprawami ducha, miałoby mniej czytelników. W moim domu pismo czyta również żona i syn, student ostatniego roku medycyny. Każdy znajduje tu coś dla siebie. Mnie najbardziej interesuje "Słowo pasterza". Lektura tej rubryki, to tak naprawdę jedna z niewielu sposobności poznania poglądów polskich biskupów. Gdy akurat nie mam czasu na dłuższe czytanie pisma, to przeglądam chociaż krótkie informacje o tym, co wydarzyło się w Kościele. Gdy mam więcej czasu, czytam niemal wszystko. Życzę całej redakcji co najmniej następnych 110 lat pracy. Jesteście bardzo potrzebni.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki