Logo Przewdonik Katolicki

Batalia o wodę

Renata Krzyszkowska
Fot.

Prawie 1,5 miliarda ludzi na świecie pije niezdrową wodę, a 2,6 mld nie ma dostępu do podstawowych udogodnień sanitarnych - wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia. Jednocześnie wraz z rozwojem cywilizacji zapotrzebowanie na wodę na świecie nieustannie wzrasta. W XX wieku wzrastała aż siedmiokrotnie. To sprawia, że wody zaczyna brakować, nawet w bogatych krajach. Ma to także związek...

Prawie 1,5 miliarda ludzi na świecie pije niezdrową wodę, a 2,6 mld nie ma dostępu do podstawowych udogodnień sanitarnych - wynika z danych Światowej Organizacji Zdrowia. Jednocześnie wraz z rozwojem cywilizacji zapotrzebowanie na wodę na świecie nieustannie wzrasta. W XX wieku wzrastała aż siedmiokrotnie. To sprawia, że wody zaczyna brakować, nawet w bogatych krajach. Ma to także związek z ociepleniem klimatu. Tropikalne upały, pożary lasów, wypalona ziemia, wyschłe zbiorniki wodne, to od wielu dni codzienność w południowej Europie i zachodnich Stanach Zjednoczonych. Zdaniem meteorologów tegoroczne lato w Polsce nie będzie tak dramatyczne. Dni bardzo ciepłe będą się przeplatać z chłodniejszymi i deszczowymi. Mimo to również nasi hydrolodzy apelują o oszczędne gospodarowanie wodą.


W amerykańskim stanie Utah wywołane upałem pożary pochłonęły już ok. 28 tys. hektarów lasów, ewakuowano mieszkańców najbardziej zagrożonych terenów. Z żywiołem walczą strażacy wspierani przez ochotników i samoloty gaśnicze. W Hiszpanii straty w rolnictwie wywołane tegoroczną suszą ocenia się już na 1,6 miliarda euro. Susza panuje także na blisko 80 proc. powierzchni Portugalii, gdzie przewiduje się spadek zbiorów zbóż aż o 70 proc. We Włoszech podobnie. Jeśli nie spadnie deszcz, zapasy wody wystarczą jeszcze tylko na kilkanaście dni. W Polsce, choć temperatury nie są tak wysokie jak te na południu Europy, to wody nie ma pod dostatkiem. Pod względem zasobów wodnych jesteśmy na szarym końcu listy krajów europejskich. Dodatkowo nasza woda jest po prostu brudna. Zanieczyszczenia rzek i jezior pochodzą ze ścieków bytowych, rolnictwa i przemysłu. Jednakże w ciągu ostatniego dziesięciolecia zaobserwowano znaczną poprawę jakości wody, na co niewątpliwie wpłynął upadek krajowego przemysłu ciężkiego oraz prowadzących intensywną uprawę Państwowych Gospodarstw Rolnych. Do polepszenia jakości wody przyczyniło się również inwestowanie w budowę oczyszczalni ścieków dla miast oraz zakładów przemysłowych. - W suchym roku polskie rzeki mieszczą w sobie 1000 metrów sześciennych wody w przeliczeniu na jednego mieszkańca. W latach mokrych liczba ta zwiększa się prawie do 2000, ale to niewiele. W Polsce nie mamy zbyt dużych możliwości magazynowania wody. Obecnie udaje się przechować jedynie 6 procent średniego przepływu rocznego polskich rzek. Budowanie zbiorników retencyjnych i zapór jest kosztowne. Poza tym mogą one szkodzić naturalnemu środowisku, bo zaburzają naturalne ekosystemy, np. uniemożliwiają migrację ryb - mówi prof. Zbigniew Kundzewicz, kierownik Pracowni Klimatu i Zasobów Wodnych Zakładu Badań Środowiska Rolniczego i Leśnego Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu.

Rozrzutność bogatych


Jak na razie pozostaje nam więc głównie oszczędzanie. Wszelkie sposoby dobrze służące temu celowi zasługują na uwagę. Oszczędność stymuluje instalacja wodomierzy, promocja wodooszczędnych instalacji sanitarnych. Liczą się nawet tak banalne czynności jak krótsze kąpiele pod prysznicem czy zakręcanie kranów podczas mycia zębów. Mieszkańcy krajów wysokorozwiniętych, np. Amerykanie, Kanadyjczycy czy Niemcy, zużywają wody i innych zasobów ziemskich wielokrotnie więcej niż np. Argentyńczycy, Egipcjanie czy mieszkańcy Filipin. Z obliczeń wynika, że gdyby wszyscy ludzie na świecie zużywali tyle zasobów co np. Kanadyjczycy i podobnie jak oni obciążali system ziemski zanieczyszczeniami, to przestałoby ich wystarczać. Potrzebne byłyby trzy planety o rozmiarach Ziemi po to, by utrzymać sześć miliardów ludzi przy kanadyjskim stylu życia. Więcej wody niż indywidualni odbiorcy zużywa przemysł, głównie do chłodzenia w czasie procesów produkcyjnych. By wyprodukować jeden samochód, trzeba zużyć ok. 380 ton wody. Jak w tym sektorze można wprowadzić oszczędności, pokazała Japonia, gdzie w przemyśle zastosowano technologie oparte o zamknięty obieg wody. W 1965 r. ok. 36,3 proc. produktu przemysłowego wytwarzano z jego użyciem. Obecnie odsetek ten wynosi ok. 80 proc. Niestety, również w Japonii zdarzają się coraz dłuższe i coraz częstsze susze. Mimo dużej oszczędności wody nadal jej brakuje, dlatego niemal zamknięty obieg wody wprowadza się w gospodarce komunalnej. Podobnie działania podejmuje także Izrael. To, że zmiana technologii produkcji może ograniczyć zużycie wody, pokazał także gigant przemysłu kosmetyków i przyborów do golenia - Gillette. Obecnie zużywa on o 96 proc. mniej wody do wykonania maszynki do golenia niż w latach 70.

Rolnictwo jak dziurawe sito


Jednak najwięcej wody w skali świata pochłania nie przemysł, lecz rolnictwo. Dla przykładu do wyprodukowania kilograma bawełny potrzeba przeciętnie 5 ton wody! Dlatego nawet małe oszczędności w tym sektorze mają wielkie znaczenie. W wielu dużych farmach połowę, a nawet jeszcze większą część wody dostarczanej na pole, traci się na odpływ powierzchniowy, głębokie przesiąkanie czy parowanie. Oczywiście, woda w przyrodzie nie ginie i parowanie, odpływ czy przesiąkanie nie stanowią straty z punktu widzenia globalnego obiegu wody w przyrodzie. Jednak z punktu widzenia efektywności gospodarowania wodą tam, gdzie jej brakuje (a właśnie tam prowadzi się nawodnienia rolnicze), jest to strata. Ale można temu zaradzić. W gospodarstwie rolnym Sundance Farms w Arizonie (ok. 830 ha) właściciel poprawił efektywność użycia wody z 60 do 95 proc. Linie drenów, zakopanych na głębokości 20-25?cm, dostarczają małe ilości wody wprost do strefy korzeniowej roślin. Powierzchnia gruntu pozostaje sucha, a więc parowanie z gruntu jest bardzo zmniejszone, zaś strefa korzeniowa roślin nigdy nie jest nasycona, więc nie zachodzi głębsze przesiąkanie czy odpływ podziemny. Skuteczność jest nieco mniejsza od 100 proc., ze względu na konieczność okresowego przepłukania drenów. W Sundance Farms, oprócz oszczędności wody, osiągnięto również 50-procentową redukcję zużycia energii potrzebnej na zabiegi agrotechniczne. Wystarcza płytka orka. Ponieważ woda dostarczana jest precyzyjnie, oszczędza się również na zużyciu nawozów i środków ochrony roślin, które z kolei nie docierają masowo do rzek i zbiorników, zmniejszając poziom obszarowych zanieczyszczeń wód. W szeregu lat możliwe okazało się uzyskanie dwóch plonów w ciągu sezonu. Z poprawą efektywności zużycia wody i środków agrochemicznych w Sundance Farms wiąże się poprawa plonów o 15-50 proc.
Od dziesięcioleci naukowcy próbują sterować pogodą, choć ciągle z wątpliwym skutkiem. Z samolotów rozsiewa się kryształki jodku srebra czy innych substancji, które zwiększają szansę wystąpienia opadów. Naukowcy pracują też nad budową instalacji produkujących sztuczny deszcz. Może się to jednak udać tylko w okolicach morza, gdzie jest wilgotne powietrze. By wywołać opady, należy użyć kilku kilometrów kwadratowych materiałów, szczególnie silnie wchłaniających energię słoneczną. Nagrzane nad nim masy powietrza będą się unosić ku górze. Jeśli zetkną się tam z zimnymi warstwami atmosfery, zawarta w powietrzu wilgoć powinna się skroplić i wywołać opady deszczu. Prace nad tym trwają już w Hiszpanii.

W artykule wykorzystano fragment książki prof. Zbigniewa Kundzewicza "Gdyby mała wody miarka… Zasoby wodne dla trwałego rozwoju", Wyd. Naukowe PWN, Warszawa 2000.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki