Alaudin Sadykow został zmuszony do zjedzenia własnych włosów. Potem położono na jego dłoniach i języku rozżarzony metal. Był kopany niczym żywa piłka przez sześciu drabów aż do utraty przytomności. Wypuszczono go dopiero po trzech miesiącach - w maju 2000 roku. Na pożegnanie dostał jeszcze "pamiątkę" od żołnierzy rosyjskiego Omonu: napisany nożem na czole obraźliwy napis "cziczik".
Przypadek Alaudina nie jest jednak czymś niezwykłym. Dziś takich jak on są nadal tysiące. I każdego dnia na całym świecie ktoś poddawany jest podobnym nieludzkim torturom.
Dręczenie bliźniego i zadawanie bólu należy do ulubionych zajęć ludzkości od zarania dziejów. W tej materii zmieniło się tak naprawdę tylko jedno - coraz bardziej wyrafinowane metody "kaźnienia" istoty ludzkiej. To zatem jedna z tych niewielu dziedzin, w których ludzkość notuje nieustanny "postęp"...
Jest to o tyle dziwne, że stosowanie tortur od wielu, wielu lat jest bezwzględnie zabronione przez przepisy prawa międzynarodowego. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka - najważniejszy współczesny dokument stojący na straży ludzkich praw - nie pozostawia tutaj żadnych niedomówień: nie wolno nikogo torturować ani karać czy traktować w sposób okrutny, nieludzki lub poniżający.
Żaden stan wojenny, atak terrorystyczny ani jakikolwiek inny "słuszny" cel czy "wyższa konieczność" nie stanowią przy tym najmniejszego usprawiedliwienia dla stosowania tortur.
Dyby nie rdzewieją
W nieco ponad dwadzieścia lat od chwili przyjęcia przez Organizację Narodów Zjednoczonych konwencji w sprawie zakazu stosowania tortur oraz innego okrutnego, nieludzkiego lub poniżającego traktowania albo karania została ona ratyfikowana przez 140 państw członkowskich ONZ. Pozostałych kilkudziesięciu członków "zjednoczonej rodzinki" gwiżdże sobie na jakiekolwiek umowy międzynarodowe zakazujące stosowania tortur.
Jednak nawet wśród państw, które ratyfikowały oenzetowską konwencję, niewiele jest takich, które w pełni wprowadziły jej postanowienia w życie. Dla większości pozostaje ona jedynie papierowym ustaleniem, którym nie należy się specjalnie przejmować.
Wśród państw, podejrzewanych o powszechne stosowanie tortur, jednym tchem wymienia się kraje muzułmańskie, autorytarne reżimy afrykańskie, Chiny - z ich osławionym złowieszczym systemem reedukacji przez pracę - czy aspirującą do europejskich struktur Turcję, w której cały czas nagminnie stosuje się falakę (bicie w podeszwy stóp).
Tymczasem, jak przekonują aktywiści Amnesty International, stosowanie tortur nie ogranicza się bynajmniej wyłącznie do wojskowych dyktatur czy autorytarnych reżimów. Z takimi praktykami możemy z łatwością spotkać się także w bogatych demokratycznych państwach.
Najpełniejsze informacje na temat współczesnej skali tego barbarzyńskiego zjawiska przyniosła prowadzona w latach 1997-2000 światowa kampania Amnesty International przeciwko stosowaniu tortur. Zebrane w tamtym okresie raporty dokumentują przypadki stosowania tortur i brutalnego traktowania przez funkcjonariuszy państwowych w ponad 150 krajach na świecie, przy czym w aż 70 państwach były one rozpowszechnioną praktyką!
Najczęstszymi ofiarami stosowania tortur są obecnie pospolici przestępcy i osoby podejrzane o popełnienie przestępstw kryminalnych. Według doniesień, od roku 1997 byli oni poddawani torturom lub brutalnemu traktowaniu w ponad 130 krajach. W tym samym okresie podobne praktyki wobec więźniów politycznych odnotowano w ponad 70 krajach, a w stosunku do pokojowych demonstrantów - w ponad 60.
Ofiarą tortur padają też dzieci - przypadki ich dręczenia zarejestrowano przynajmniej w 50 krajach.
Czego oczy nie widzą...
W Rosji policja rutynowo wykorzystuje tortury i brutalne traktowanie, aby wymusić zeznania od zatrzymanych. Dochodzenia w sprawie przypadków torturowania i znęcania się nad więźniami należą do rzadkości lub prowadzone są niezwykle opieszale. Liczni świadkowie opisują narzędzia tortur używanych w rosyjskich miejscach "odosobnienia": topory, młotki, narzędzia chirurgiczne i dentystyczne, cęgi do usuwania paznokci, piły, szpady itp.
Amnesty International dysponuje wiarygodnymi relacjami osób, które widziały obcięte ludzkie palce, uszy, kości szczękowe - wszystko to jest skrzętnie ukrywane przed inspektorami z OBWE czy ONZ, kontrolującymi od czasu do czasu Federację Rosyjską.
O ile jednak przypadki znęcania się nad więźniami nie dziwią w autorytarnej, Putinowskiej Rosji, o tyle szokują w przypadku Stanów Zjednoczonych - kraju, który jest rzekomo modelowym przykładem dbałości o prawa człowieka.
Tymczasem słynne stały się choćby praktyki stosowane przez amerykańskich żołnierzy w więzieniu Abu Ghraib, gdzie iraccy więźniowie byli szczuci psami, zmuszani do obnażania się i symulowania przed kamerami aktów seksualnych.
W samych Stanach też nie jest tak do końca "różowo" - wskutek używania przez tamtejszą policję pałek elektrycznych w ostatnim okresie poniosło śmierć kilkadziesiąt osób.
Od kilku lat w ojczyźnie nowoczesnej demokracji przebąkuje się także o stworzeniu nowej konstrukcji prawnej zwanej unlawful enemy combatants, czyli osoby "nielegalnie walczące w armii wroga", co miałoby odróżniać np. terrorystów od jeńców wojennych, a w konsekwencji usprawiedliwiać stosowanie wobec nich różnych "niekonwencjonalnych metod".
Na razie są to tylko pomysły...
Tymczasem społeczność międzynarodowa nadal nie potrafi poradzić sobie z problemem egzekwowania podstawowych praw człowieka. Skostniałe oenzetowskie struktury i brak realnych sankcji powodują, że kontrola poszanowania ludzkich praw jest dziś fikcją. Tym bardziej że bez dobrej woli poszczególnych państw postęp w dziedzinie respektowania praw człowieka jest niemożliwy. Warto o tym pamiętać szczególnie w tych dniach, gdy po raz kolejny obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Pomocy Ofiarom Tortur. To chyba jedyna okazja do tego, by krzyk męczonych na całym świecie usłyszeli wreszcie wymuskani politycy rezydujący w swoich zacisznych gabinetach.
- Mogłoby się wydawać, że w XXI wieku stosowanie tortur wobec ludzi to problem już dawno załatwiony i przebrzmiały, a naruszenia praw człowieka dotyczą co najwyżej praw społecznych czy kulturowych. Tymczasem dzieje się dokładnie na odwrót. Tortury stosowane są nadal zarówno w ustrojach demokratycznych, jak i w państwach niedemokratycznych, w krajach Trzeciego Świata, jak również pod egidą światowych mocarstw.
Nadal też powszechnie wykorzystuje się zeznania uzyskiwane wskutek stosowania tortur, mimo że w świetle prawa międzynarodowego nie mają one wartości dowodowej. Prawo do wolności od tortur, podobnie jak prawo do wolności od niewolnictwa i poddaństwa, są - przynajmniej teoretycznie - jedynymi bezwzględnymi zasadami w prawie międzynarodowym.
Coroczne raporty Amnesty International potwierdzają, że tortury rozkwitają tam, gdzie nie ma ich jednoznacznego potępienia ze strony państwa. Sytuacja bardzo pogorszyła się po 11 września. W Stanach Zjednoczonych i w Europie Zachodniej pojawiły się bowiem głosy żądające radykalnych kroków w obliczu zagrożenia terrorystycznego, np. zaczęto rozpatrywać hipotetyczną sytuację, w której - w imię ratowania tysięcy osób - dopuszczalne byłoby użycie tortur do wymuszenia zeznań od zamachowca, który podłożył bombę w niewiadomym miejscu.
Takie myślenie jest jednak bardzo niebezpieczne, stąd bowiem już tylko krok do upowszechnienia tortur także w innych "uzasadnionych" przypadkach.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













