Ocalić od zapomnienia…

Pogranicze polsko-ukraińskie Tutaj - na styku ortodoksyjnego Wschodu i łacińskiego Zachodu, na ziemiach mających burzliwą przeszłość, jak w wielobarwnym tyglu mieszały się polityczne i kulturowe wpływy. Ludzi wiele różniło, ale jedno było wspólne - żarliwa wiara. Przed świętymi obrazami i przed ikonami modlono się od stuleci. Teraz drewniane zabytki powoli chylą się ku...
Czyta się kilka minut

Pogranicze polsko-ukraińskie… Tutaj - na styku ortodoksyjnego Wschodu i łacińskiego Zachodu, na ziemiach mających burzliwą przeszłość, jak w wielobarwnym tyglu mieszały się polityczne i kulturowe wpływy. Ludzi wiele różniło, ale jedno było wspólne - żarliwa wiara. Przed świętymi obrazami i przed ikonami modlono się od stuleci. Teraz drewniane zabytki powoli chylą się ku ziemi. Na szczęście, są tacy, którzy chcą pamiętać…

W Galerii Sztuki Ludowej i Nieprofesjonalnej w Bydgoszczy można oglądać wystawę prac Kazimierza Krupy - artysty, który utrwala na płótnach gasnący urok wschodnich kresów. Obrazów jest około pięćdziesięciu - wśród nich te, które stanowią cykl "Drewnianych cerkwi pogranicza". - Pana Kazimierza poznaliśmy na konkursie malarskim im. Teofila Ociepki. Jego prace nas urzekły - tłumaczy Katarzyna Wolska. Skąd zamiłowanie do zabytków sakralnych? - Drewniane cerkwie powoli giną z krajobrazu województwa lubelskiego i podkarpackiego. Niszczeją. Wiąże się to głównie z tym, że brakuje wyznawców religii prawosławnej i unickiej - mówi artysta. Do jego ulubionych należą świątynie w Hrebennem oraz Radrużu.

W niedzielę o godzinie 9 w modrzewiowej cerkwi św. Mikołaja w Hrebennem modlą się wyznawcy Kościoła rzymskokatolickiego. Godzinę później rozpoczyna się nabożeństwo dla grekokatolików. To wyjątkowy zakątek Zamojszczyzny, gdzie wierni obu wyznań żyją obok siebie - po sąsiedzku. Jedni modlą się po polsku, drudzy po ukraińsku, wielu miesza oba języki… Kilka kilometrów na południe od Horyńca leży Radruż - wieś znana przede wszystkim dzięki XVI-wiecznej cerkwi - najstarszej i najcenniejszej na całym Roztoczu. Świątynia do dziś zachowała wspaniały zapach jodłowego i dębowego drewna…

Kazimierz Krupa (z zawodu inżynier rolnik) z plastyką miał do czynienia w szkole średniej. Później - jak sam wspomina - nastąpiła dłuższa przer-wa. Zainteresowanie malarstwem powróciło, kiedy chodził na spacery z dziećmi. Zaczął malować na… pudełkach od mleka. Najczęściej sięgał po tusz. Potem zapisał się do Towarzystwa Sztuk Pięknych - do ogniska plastycznego. Za pędzel chwycił stosunkowo późno - w wieku 52 lat. Teraz tworzy w technice olejnej - na płótnie i (co jest wielką rzadkością) na szkle. Wystawa jego prac przy Starym Rynku 18 będzie prezentowana do 7 lipca.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 26/2005