Logo Przewdonik Katolicki

Patrząc rozumieć

Błażej Tobolski
Fot.

Żyjemy w świecie obrazów. I nie jest to charakterystyczne wyłącznie dla naszych czasów, tzw. kultury obrazkowej. Wyobrażenia graficzne towarzyszyły człowiekowi już od początku jego dziejów. Żyjąc bowiem w świecie materialnym, potrzebujemy pewnych symboli, które przybliżą nas do tego, co duchowe, niewidzialne i niepojęte. Potrzeba tych symbolicznych obrazów widoczna jest u wszystkich...

Żyjemy w świecie obrazów. I nie jest to charakterystyczne wyłącznie dla naszych czasów, tzw. kultury obrazkowej. Wyobrażenia graficzne towarzyszyły człowiekowi już od początku jego dziejów. Żyjąc bowiem w świecie materialnym, potrzebujemy pewnych symboli, które przybliżą nas do tego, co duchowe, niewidzialne i niepojęte.



Potrzeba tych symbolicznych obrazów widoczna jest u wszystkich ludów i kultur na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa. Człowiek, posiadając w sobie pierwiastek duchowy, w naturalny sposób zawsze będzie szukał tego, co jest poza materialnym światem, co nim kieruje - Boga. Próbując wyobrazić i przybliżyć sobie te niewidzialne siły czy bóstwa, używa do tego form znanych z otaczającej go rzeczywistości. Znaczenia symbolicznego nabierają więc rośliny, zwierzęta, przedmioty codziennego użytku bądź zjawiska atmosferyczne.
Chrześcijaństwo wiele z tych wyobrażeń przejmuje, interpretując je na nowo. A raczej przywracając symbolom ich właściwe, pierwotne znaczenie wynikające z objawienia się w świecie przyrody stwórczej mocy Boga.
Symbolika chrześcijańska w ciągu wieków rozwijała się, zmieniając niekiedy lub dodając nowe znaczenia poszczególnym wyobrażeniom. W różnorakich formach spotykamy się z nią także i dzisiaj. Najczęściej w sztuce sakralnej, tej dawnej i nam współczesnej. Czy jednak patrząc, rozumiemy znaczenie tego, co widzimy? Czy właściwie je odczytujemy? W okresie wielkanocnym, który jeszcze trwa, spróbujmy przyjrzeć się kilku symbolom paschalnym, odnoszącym się do Chrystusa, a powszechnym również na początku XXI wieku.

Baranek


To zwierzę ofiarne w starożytności uchodziło powszechnie za symbol niewinności, łagodności oraz cierpliwego poddania się strzygącym je bądź prowadzącym na rzeź ludziom. Cechy te przypisuje się również Chrystusowi, który dobrowolnie złożył siebie w ofierze za grzechy świata. Wydarzenie to zapowiada już prorok Izajasz (por. Iz 53, 7). Jan Chrzciciel natomiast wskazuje wprost na Jezusa: "Oto Baranek Boży, który gładzi grzechy świata!" (por. J 1, 29). Słowa te przypomina kapłan podczas każdej Eucharystii przed Komunią św. Chrystusa ukazuje się więc często jako baranka ofiarnego, z którego boku wypływa do kielicha krew. Jest jednak również Zbawcą, dającym nam siebie jako źródło naszego życia i szczęścia. Przedstawiany jest wtedy w chwale, co stanowi odzwierciedlenie wizji przyszłych Godów Baranka z Kościołem-Oblubienicą na końcu czasów, które spisał św. Jan Ewangelista w Apokalipsie (por. Ap 19, 9). Baranek Boży bowiem złożony w ofierze już zwyciężył, już zgładził grzechy. Stąd też możemy zobaczyć wyobrażenie Baranka na ołtarzach, jak i na naszych stołach wielkanocnych, "trzymającego" chorągiewkę z krzyżem.

Ryba


Od pierwszych wieków chrześcijaństwa oznaczała ona zarówno wyznawców Chrystusa, jak i samego Zbawiciela. Już w Piśmie Świętym Pan wzywa uczniów: "Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi" (Mt 4, 19). Także Ojcowie Kościoła rozwijali tę symbolikę. Święty Augustyn wyjaśnia, iż Chrystus-Ryba jako jedyny mógł pozostać żywy, bezgrzeszny w śmiertelnej głębinie wód naszego życia. On też ma moc wyrwać nas z tej bezdennej otchłani.
Symbol ryby był wykorzystywany również jako znak rozpoznawczy chrześcijan w wiekach prześladowań, co widoczne jest chociażby na ścianach katakumb. Był on jednocześnie wyznaniem wiary, gdyż ryba w języku greckim to ichthys, a litery tego wyrazu tworzą imię: Jezus Chrystus Syn Boży Zbawiciel (Iesous Christos Theou Hyios Soter). Przyklejając więc na swoim samochodzie "rybkę", miejmy świadomość, co ten symbol rzeczywiście oznacza.

Orzeł


Niedokładna znajomość praw rządzących przyrodą rodziła niekiedy fantastyczne legendy dotyczące roślin czy zwierząt. Uznawane były one za prawdziwe i wykorzystywane w objaśnianiu znaczenia symboli. Odnosi się to chociażby do orłów, uważanych za ptaki królewskie i utożsamianych ze zwycięstwem, wzniosłością i mądrością. Wierzono chociażby, że stary orzeł może wzlecieć wysoko, aż do samego słońca, które spala mu skrzydła. Wtedy ptak spada do wody, skąd następnie wynurza się, odzyskując siły i młodość.
Chrześcijanie, przejmując symbolikę orła od pogan, widzieli w nim ludzi, którzy dzięki łasce Bożej, mogą wznieść się do Chrystusa - Słońca Sprawiedliwości i odrodzić w wodzie chrztu, zyskując życie wieczne. Sam ptak bywa także przedstawiany jako wyobrażenie triumfującego nad śmiercią i światem Chrystusa. Wtedy najczęściej jest to orzeł walczący z wężem-szatanem i zadeptujący go szponami.

Gołębica


W starożytności gołąb był ptakiem świętym związanym z różnymi bóstwami. Przypisywano mu takie cechy, jak: miłość, niewinność czy łagodność. W Starym Testamencie traktowany był jako zwierzę ofiarne. Natomiast gołąb wypuszczony przez Noego z arki powrócił, niosąc gałązkę oliwną na znak opadania wód potopu i mającego nastąpić pojednania i pokoju pomiędzy ludźmi a Bogiem.
Chrześcijaństwo widzi w gołębicy przede wszystkim symbol Ducha Świętego, który w tej postaci ukazał się przy chrzcie Jezusa (por. Mt 3,16). Także my przez chrzest rodzimy się do nowego życia wiary, otrzymując Ducha Bożego. Najczęstsze Jego przedstawienia w sztuce, jako Trzeciej Osoby Trójcy Świętej lub znaku natchnienia Pisma Świętego, to właśnie gołębica otoczona promienną aureolą. Również Kościół jako Oblubienicę Chrystusa porównuje się do gołębicy, gdyż działa w nim i jest stale obecny Duch Święty.

Pelikan


Specjalne znaczenie przypisuje temu ptakowi dopiero chrześcijaństwo. Już starożytni pisarze kościelni powołują się na legendę, według której pelikany wyróżniają się wielką miłością do swoich piskląt. Przejawia się ona m.in. w tym, że nawet karmią je własną krwią tak długo, aż same nie zginą. Mają być one symbolem Chrystusa ofiarującego swoje życie za ludzi, którzy spożywając Jego Ciało i Krew, otrzymują prawdziwe życie. Motyw ten był wykorzystywany szczególnie w sztuce średniowiecznej. Jeszcze dziś można się z nim spotkać na ołtarzach wielu kościołów. Przetrwał on także w hymnie na cześć Najświętszego Sakramentu "Adoro te" (Zbliżam się w pokorze), w którym śpiewamy:

Ty, co jak Pelikan Krwią Swą karmisz lud,
przywróć mi niewinność, oddal grzechów brud.
Oczyść mnie Krwią Swoją, która wszystkich nas
jedną kroplą może obmyć z win i zmaz.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki