Logo Przewdonik Katolicki

Odnaleźć światło

Ks. Paweł Nowakowski
Fot.

Zamiast wstępu: "Na ulicy dochodzi do zbiegowiska z powodu, dajmy na to latarni, którą wiele wpływowych osób najchętniej by przewróciło. Ktoś pyta o zdanie mnicha w szarym habicie, symbolizującego średniowieczny sposób myślenia. Mnich zaczyna wykład w suchym stylu scholastycznym: "Rozważmy wpierw, bracia, wartość światła. Jeśli światło jako takie jest dobre...". W tym momencie...

Zamiast wstępu: "Na ulicy dochodzi do zbiegowiska z powodu, dajmy na to latarni, którą wiele wpływowych osób najchętniej by przewróciło. Ktoś pyta o zdanie mnicha w szarym habicie, symbolizującego średniowieczny sposób myślenia. Mnich zaczyna wykład w suchym stylu scholastycznym: "Rozważmy wpierw, bracia, wartość światła. Jeśli światło jako takie jest dobre...". W tym momencie mnich dostaje po głowie, i chyba nas to nie dziwi. Tłum ludzi otacza latarnię, przewraca ją w ciągu dziesięciu minut i przez pewien czas wszyscy gratulują sobie wzajemnie tego wyczynu, tak praktycznego i całkiem nieśredniowiecznego. Po czym zaczynają się kłopoty. Niektórzy zniszczyli latarnię, bo była gazowa, oni zaś chcieli elektrycznej; inni zniszczyli latarnię, bo potrzebny był im kawałek żelaza; jeszcze inni, bo pragnęli ciemności, w której najlepiej kwitnie zło. (...) Skończyło się to wojną w głębokim mroku, i nikt nie był do końca pewien, komu zadaje cios. Powoli i stopniowo znaleźli się tacy, którzy doszli do wniosku, że mnich jednak miał rację - że wszystko zależy od naszej filozofii Światła..." (G.K. Chesterton, "Heretycy").
Czas Wielkiej Nocy, który spotyka się z narodzinami wiosny i odradzającego się życia, jest czasem światła. W każdym wymiarze. W przyrodzie i w człowieku, który jest mikrokosmosem. Światła, które nie tylko pozwala widzieć się nawzajem, ale i tego, które uczy człowieka, że należy patrzeć na ten świat, na drugiego sercem. Być światłym - to wezwanie Wielkiej Nocy. Być światłym - to dostrzegać w szarości dni to, co jasne i wydobywać na światło. To odkrywać jasne strony w człowieku. To odrzucać mentalność współczesnych mistrzów podejrzeń, szczególnie we wspólnocie zwanej Kościołem.
Zmartwychwstanie było i jest wybuchem nadziei. Tak jak przyroda budzi się ze snu, muskana promykami słońca, tak i człowiek może w ten czas zbudzić się ze snu dotknięty słowem Zmartwychwstałego: "Nie lękaj się". Bo przecież światłość zwycięża, choć człowieka może to kosztować sporo wysiłku, odwagi poddania się tym duchowym promieniom, które prześwietlają wnętrze ludzkiej duszy. To z początku może boleć, ale przecież Wielki Post mógł trochę zaboleć, a Wielka Noc zwiastuje początek czegoś nowego.
Spotkanie z światłem wielkanocnym w pierwszej chwili może porazić. Nie prowadzi jednak do ślepoty. Po chwili człowiek odzyskuje zdolność patrzenia, widzi jakby od nowa. Ten swoisty moment "porażenia" światłością nie czyni człowieka samotnym. Jest Ten, który wyszedł z ciemności grobu i czasu Wielkiego Piątku. On jest jako Pierwszy. Każdy z nas może iść za Nim i w tym momencie "porażenia" chwycić kogoś za ręce i poprowadzić, by po chwili zwanej życiem mógł wszystko na nowo widzieć... Nie przypadkiem Zmartwychwstanie nazywane jest "nowym stworzeniem". Można dodać - "nowym patrzeniem"...
Zamiast zakończenia: "Mnich jednak miał rację - że wszystko zależy od naszej filozofii Światła. Tyle że mogliśmy dyskutować o niej w blasku latarni; teraz musimy dyskutować w ciemnościach" (G.K. Chesterton, "Heretycy").
Niech czas Wielkiej Nocy rozbudzi w nas pragnienie tego Światła, co nigdy nie gaśnie, Światła, co źródło swe i siłę ma w Miłości, co Zmartwychwstała. I taki może być każdy dzień naszego życia. Razem z drugim ku światłości.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki