Logo Przewdonik Katolicki

Trzy lata w betonowej trumnie

Maciej Korkuć
Fot.

Kiedy Mieczysław Klempka jako tajny więzień Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przechodził nieludzkie tortury, jego bliscy nie wiedzieli nawet, gdzie jest i czy żyje. Opuścił Anglię, aby służyć Ojczyźnie i zapłacił za to ogromną cenę. Urodził się w Rabce w 1926 roku. Wychowany był w duchu tradycji niepodległościowych. Po 1939 roku uczył się na tajnych kompletach. Już...

Kiedy Mieczysław Klempka jako tajny więzień Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego przechodził nieludzkie tortury, jego bliscy nie wiedzieli nawet, gdzie jest i czy żyje. Opuścił Anglię, aby służyć Ojczyźnie i zapłacił za to ogromną cenę.



Urodził się w Rabce w 1926 roku. Wychowany był w duchu tradycji niepodległościowych. Po 1939 roku uczył się na tajnych kompletach. Już jako szesnastolatek został zaprzysiężony jako członek Armii Krajowej, przyjmując pseudonim "Kot". Jako żołnierz 1. Pułku Strzelców Podhalańskich AK uczestniczył w licznych akcjach zbrojnych - w końcu 1944 roku został ranny. W czasie sowieckiej ofensywy dowodzony przez Klempkę patrol AK obronił budynek rabczańskiego dworca kolejowego. Odznaczono go Krzyżem Walecznych i Krzyżem Zasługi z Mieczami. Z konspiracją współpracowała także jego rodzina.
Po powrocie Stanisława Mikołajczyka do Polski chciał przejść do działalności cywilnej i walki o przeprowadzenie wolnych, demokratycznych wyborów. Wraz z innymi "Mietek" (pseudonim Mieczysława Klempki) ujawnił się, aby przejść "do cywila", ale tzw. amnestia była tylko wybiegiem UB - powtórzeniem NKWD-owskich metod rozbijania podziemia: ułatwiła rozpoznanie środowisk niepodległościowych i przygotowanie gruntu pod aresztowania.
Klempka bezskutecznie próbował uzupełnić przerwaną przez wojnę naukę w IV klasie gimnazjum. W listopadzie 1945 roku szkołę otoczono i wyłapywano b. AK-owców. Ostrzeżony w porę uciekł z kolegami w ostatniej chwili. Zaczął się ukrywać.
Po kilku miesiącach przedarł się na Zachód. Dotarł do ośrodków II Korpusu Polskich Sił Zbrojnych. Zapisał się do polskiego gimnazjum, z którym wkrótce przeniósł się do Anglii. W 1948 roku zdał maturę i w Londynie rozpoczął studia ekonomiczne.

Rozpoczynał normalne życie


Jednak patriotyczne wychowanie nie pozwalało mu zapomnieć o Polsce. Szybko nawiązał kontakty z polskimi środowiskami niepodległościowymi, prowadzącymi działalność na rzecz okupowanego kraju, a zwłaszcza z tzw. Delegaturą Zagraniczną Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość (WiN). Kiedy przyjął propozycję od szefa Delegatury Józefa Maciołka wypełnienia misji kurierskiej do kraju, zdawał sobie sprawę ze wszystkich niebezpieczeństw, jakie mu grożą na wypadek wpadnięcia w ręce UB. Misja była ściśle tajna i doskonale przygotowana. Jednak ani Klempka, ani Maciołek nie mieli wówczas pojęcia, że centralne władze Zrzeszenia WiN w Polsce już nie istnieją, po rozbiciu przez komunistów tzw. IV Komendy WiN w 1948 roku. V Komenda była już strukturą prowokacyjną, w pełni zorganizowaną przez UB i działającą pod kontrolą wysokich funkcjonariuszy bezpieki.

Kryptonim "Cezary"


Tak nazwana operacja stała się możliwa na skutek zdrady wysokiego oficera WiN Stefana Sieńko, pseudonim "Wiktor" - byłego kierownika Biura Studiów w IV (jeszcze prawdziwej) Komendzie WiN. Już jako agent UB w ramach V Komendy WiN występował jako kierownik Wydziału Organizacyjnego i szef łączności. Misja kurierska Klempki była organizowana przez Delegaturę Zagraniczną w ścisłym porozumieniu z ową V Komendą. Daleko posunięta konspiracja, wymiana depesz, meldunków i funduszy - wszystko odbywało się pod okiem albo wprost z inspiracji UB. 15 sierpnia 1949 roku V Komenda depeszowała do Londynu: "czekamy na "Mietka"".
Wiosną 1950 roku "Mietek" wyruszył w drogę. Dotarł do Pragi. W marcu 1950 roku przekroczył polską granicę. Misja przebiegała bez zakłóceń. Klempka odbywał spotkania konspiracyjne m.in. w Szczecinie i Warszawie, gdzie bezpośrednio spotkał się z agentem Sieńko.
Funkcjonariusze bezpieki już wcześniej podjęli decyzję, że Klempka zostanie aresztowany. Jednakże nie zamierzali zbyt prostackim posunięciem ujawniać prowokacyjnego charakteru V Komendy ani narazić się na dekonspirację operacji "Cezary". "Mietka" aresztowano w Czechach, już w czasie powrotu z "udanej" misji.
Dla zachowania pozorów zaraz po aresztowaniu kuriera kierownictwo V Komendy ostro "skarciło" i Maciołka, i całą Delegaturę Zagraniczną za "nierozwagę, samowolę, narażenie cennych ludzi". Odniosło to pożądany skutek. Maciołek usprawiedliwiał się i zaczął prowadzić wewnętrzne śledztwo w celu wykrycia źródeł "wsypy" w Londynie.

Tortury


Klempka, aresztowany w maju 1950 roku w okolicach Morawskiej Ostrawy, w tym czasie przechodził już nieludzkie śledztwo. Osadzony został w betonowym podziemnym bunkrze bez okien w piwnicach pawilonu MBP. Celę można było porównać do wysokiej trumny (60 cm szerokości, 170 długości, 180 cm wysokości). Leżał tam początkowo na gołym betonie, dopiero po dłuższym czasie wrzucono mu tam cienki, zapluskwiony siennik. "W bunkrze tym siedziałem trzy i pół roku, nie wychodząc zupełnie na spacery" - pisał w 1959 roku. Po dwóch latach straciłem rachubę czasu, nie wiedząc kiedy noc, kiedy dzień". Wybito mu 18 zębów. W czwartym roku więzienia przeniesiono go na Mokotów - znowu do izolowanej, pojedynczej celi. Rodzina w tym czasie nawet nie wiedziała, czy on jeszcze żyje.
Doprowadzono go do skrajnego wyczerpania fizycznego i psychicznego. UB-owcy mogli go w każdej chwili zamordować, ale należy przypuszczać, że planowano go jeszcze wykorzystać - być może w jednym z procesów pokazowych.
Cały czas był więźniem tajnym. Dopiero w 1954 roku zarejestrowano go jako "tymczasowo zatrzymanego" i przekazano prokuraturze. Niewątpliwie przyczynił się do tego narastający w kraju szum wokół metod MBP i początki zmian.

Trochę wolności


Skrajnie wychudzony i wyczerpany był dalej przetrzymywany w więzieniu UB na Mokotowie - wciąż w izolowanej pojedynczej celi. Gehenna trwała dalej. Potem przewieziono go do więziennych szpitali psychiatrycznych, gdzie m.in. poddawano go elektrowstrząsom. Nie wiadomo, jak to wszystko był w stanie przetrwać. Dopiero kiedy został przeniesiony do kliniki Akademii Medycznej we Wrocławiu, rodzinę poinformowano o tym, że żyje.
W Polsce narastała atmosfera odwilży. W 1955 roku komunistyczne władze zadecydowały o "umorzeniu śledztwa" i - po pięciu latach kaźni - wydały go rodzicom.
W 1956 roku powoli powracał do zdrowia. Powstanie poznańskie i wydarzenia jesieni 1956 roku napawały go optymizmem. Jak wielu ludzi uwierzył, że Polska właśnie odzyskuje wolność i suwerenność. Po październiku 1956 roku na patriotycznym wiecu ludność Rabki spontanicznie wybrała go na przewodniczącego Miejskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu. Zaczął odtwarzać w Rabce prawdziwe harcerstwo, został komendantem rabczańskiego podhufca i w krótkim czasie skupił w nim ponad pół tysiąca młodzieży. Wracając do sił, został ratownikiem Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego i podjął zaoczne studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Jeszcze w 1957 roku, w niecały rok po sowieckiej masakrze powstania węgierskiego i po walkach z UB na poznańskich ulicach, przed dwoma tysiącami słuchaczy na wiecu pierwszomajowym w Rabce bez ogródek mówił o walkach robotników Poznania i Budapesztu "z obcym jarzmem".
Marzenia o suwerenności szybko okazały się płonne. Komuniści powoli opanowywali sytuację tak w Warszawie, jak i w mniejszych ośrodkach oraz środowiskach lokalnych. Bezpartyjny Klempka, publicznie mówiący prawdę, stawał się coraz bardziej niewygodny dla gomułkowskich lokalnych działaczy PZPR. Już w 1957 roku usunięto go z Komitetu FJN w Rabce.

Ponowne aresztowanie


Komunistów wciąż kłuła w oczy także jego działalność wśród harcerzy - m.in. święcenie chust w Kościele. W 1959 roku znowu go aresztowano i osadzono w Mokotowie. Wypuszczono go po opinii lekarzy, stwierdzającej, że ze względu na stan zdrowia nie jest zdolny do stawania przed sądem.
Po powrocie do domu prowadził w szpitalach leczenie odwykowe alkoholików. Do końca życia propagował wśród młodzieży i dorosłych prawo harcerskie i patriotyzm. Zmarł nagle na zawał w 1972 roku. Został pochowany na cmentarzu w Rabce.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki