Logo Przewdonik Katolicki

Nasze czuwanie

Adam Gajewski
Fot.

Kiedy po latach przedstawiciele nowych pokoleń zapytają, co robiliśmy, gdzie się znajdowaliśmy w godzinach, w których "Chrystus uchylał drzwi Janowi Pawłowi II", wielu z nas będzie mogło odpowiedzieć: "Trwałem na modlitwie. Czuwałem. Czuwaliśmy. Papież Polak ani przez chwilę nie był sam". Wieść o dramatycznej zapaści zdrowotnej Ojca Świętego obiegła świat lotem błyskawicy....

Kiedy po latach przedstawiciele nowych pokoleń zapytają, co robiliśmy, gdzie się znajdowaliśmy w godzinach, w których "Chrystus uchylał drzwi Janowi Pawłowi II", wielu z nas będzie mogło odpowiedzieć: "Trwałem na modlitwie. Czuwałem. Czuwaliśmy. Papież Polak ani przez chwilę nie był sam…".


Wieść o dramatycznej zapaści zdrowotnej Ojca Świętego obiegła świat lotem błyskawicy. Poruszyła i pogrążyła w smutku całe narody, kontynenty. Nas - rodaków Papieża - zwłaszcza. Śledziliśmy, za pośrednictwem mediów, potęgujące się od dawna cierpienia Następcy Świętego Piotra, a jednak wciąż odsuwaliśmy od siebie najstraszniejsze myśli. Pierwszego kwietnia życie w polskich miastach, miasteczkach i wsiach wyraźnie, wręcz namacalnie "zwolniło". Nadchodzące przekazy sprawiały coraz większy, duchowy ból. Naszym ukojeniem i darem dla Papieża była oczywiście modlitwa. Indywidualna, wspólna. Wieczorem w wielu lokalnych kościołach, tak jak i w całym kraju, sprawowano dodatkowe Msze św., przygotowano adoracje Najświętszego Sakramentu. Bardzo żywiołowo reagowała młodzież, tłumnie nawiedzająca miejsca kultu. - Trudno mi przeżywać ostatnie wydarzenia w "czterech ścianach". Chyba dużo łatwiej wśród koleżanek… - tłumaczyła Marta, gimnazjalistka. Rozmawialiśmy, stojąc przed bydgoską świątynią pw. Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Koleżanki Marty przyszły spóźnione. Wreszcie są! Szybko, do kościoła! Tam zaś grzmi znajomy głos. Przez głośniki odtwarzane były archiwalne materiały z pierwszej pielgrzymki Ojca Świętego do Polski!
Rozpoczyna sie całonocna adoracja.

Smutek


Drugiego kwietnia, kolejna noc czuwania. Kilkanaście minut po godzinie 22 w kościele jest bardzo cicho. Płaczący chowają twarze w dłoniach… Z mroku nocy wyłaniają się coraz to liczniejsze sylwetki. Znów nadciąga bardzo wielu młodych. Głowy opuszczone… Już wiedzą.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki