Logo Przewdonik Katolicki

Senior wśród ministrantów

Michał Chojnacki
Fot.

Pan Zdzisław Łopatka ma 70 lat i jest najstarszym ministrantem w Kole. Praktykę ministrancką rozpoczął w wieku piętnastu lat w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Żydowie k. Sławna (diecezja koszalińsko-kołobrzeska). Służbę ołtarza pełnił tam do czasu powołania go do zasadniczej służby wojskowej. Po osiedleniu się na stałe w Kole, związał się z asystą klasztoru Ojców...

Pan Zdzisław Łopatka ma 70 lat i jest najstarszym ministrantem w Kole. Praktykę ministrancką rozpoczął w wieku piętnastu lat w kościele Niepokalanego Poczęcia NMP w Żydowie k. Sławna (diecezja koszalińsko-kołobrzeska). Służbę ołtarza pełnił tam do czasu powołania go do zasadniczej służby wojskowej.



Po osiedleniu się na stałe w Kole, związał się z asystą klasztoru Ojców Bernardynów. Zaczęło się od tego, że podczas jednej z uroczystości nie miał kto nieść chorągwi. Prezes asysty poprosił więc o to pana Zdzisława. Od tamtej pory minęło dwanaście lat. Teraz Zdzisław Łopatka jest chorążym sztandaru asysty. Nadal spełnia posługę ministrancką, gdyż brakuje młodszych ministrantów, którzy mieliby służyć do Mszy św. - Było to trzy lata temu. Zwrócił się do mnie Marek Otremba, ministrant, chłopak młodszy ode mnie o 20 lat, prosząc, abym zgodził się służyć do Mszy św., bo brakuje ministrantów. Oczywiście zgodziłem się - wspomina pan Zdzisław. - Od tej pory asystuję kapłanom podczas liturgii, pomagam przy zakładaniu szat liturgicznych, zapalam i gaszę świece, a po Mszach św. sprzedaję prasę katolicką.
Pan Zdzisław Łopatka jest emerytowanym ślusarzem o tzw. złotych rękach. Chętnie odpowiada na prośby gwardiana klasztoru o. Henryka Hajzlera, dotyczące rozmaitych drobnych napraw i remontów. Jesienią ubiegłego roku wspólnie z br. Grzegorzem Kuźmicem "wybudował" podziwiane później przez wiernych "drewniane Betlejem", z ruchomymi figurami i wodospadem. W Wielkim Poście, wraz z członkami asysty Markiem Otrembą i Józefem Opasem, pomaga br. Grzegorzowi przy aranżacji Grobu Pańskiego. Razem przygotowują też okolicznościowe dekoracje kościoła, a gdy zajdzie potrzeba, wznoszą ołtarz polowy.
Pan Zdzisław jest z natury człowiekiem pogodnym, jednak ubolewa, że młodzież nie garnie się do służby Bogu: - Za mojej młodości było inaczej... Każdy z chłopców chciał służyć do Mszy św. Jestem już nie pierwszej młodości i kiedyś moja posługa się skończy. Co będzie, gdy odejdą starsi?
Warto, aby słowa ministranta seniora wzbudziły refleksję u rodziców chłopców, którzy mogliby służyć do Mszy św., u ich chrzestnych, babć i dziadków. Należeć do liturgicznej służby ołtarza jest zaszczytem, posługa ta zbliża młodego człowieka do Boga, uczy obowiązkowości, wyrabia charakter. Warto być ministrantem.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki