Logo Przewdonik Katolicki

Smutna rocznica

Adam Suwart
Fot.

W samo południe 23 lutego 2005 roku w Poznaniu zawyły syreny, nad ośnieżonymi mogiłami Cytadeli pochyliły się sztandary, delegacje złożyły na licznych grobach poległych w walkach o Poznań wieńce i kwiaty, zapalono znicze... W ten sposób uczczono 60. rocznicę wyzwolenia Poznania spod niemieckiej okupacji hitlerowskiej. W tym roku na uroczystości obok przedstawicieli władz państwowych...

W samo południe 23 lutego 2005 roku w Poznaniu zawyły syreny, nad ośnieżonymi mogiłami Cytadeli pochyliły się sztandary, delegacje złożyły na licznych grobach poległych w walkach o Poznań wieńce i kwiaty, zapalono znicze... W ten sposób uczczono 60. rocznicę wyzwolenia Poznania spod niemieckiej okupacji hitlerowskiej.



W tym roku na uroczystości obok przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, korpusu konsularnego i wojska przybyli też byli żołnierze Armii Czerwonej i ich dawni wrogowie - żołnierze Wehrmachtu, którzy w lutym 1945 roku bronili się desperacko w wyzwalanym Poznaniu. Jak każdego roku, nie zabrakło też licznej grupy poznaniaków. Najstarsi spośród nich, dobrze pamiętający czasy II wojny światowej, z pewnością po raz kolejny odtworzyli w swej pamięci bolesne i ponure obrazy tamtych mroźnych lutowych dni sprzed lat. Przypomnieli sobie monumentalne gmachy pozbawione wież - jak katedrę i Ratusz, wnętrza wypalonych mieszkań, kikuty zbombardowanych domów, gorejące rumowiska zamiast przedwojennych słonecznych i przestronnych placów i ulic.

Terror hitlerowski


Pamiętali także o setkach tysięcy ofiar w Wielkopolsce i Poznaniu. Okupacja niemiecka zaczęła się tutaj bowiem od zbrodni i okrucieństw już w pierwszych dniach po wkroczeniu wojsk hitlerowskich we wrześniu 1939 roku. Zgodnie z rojeniami osławionego gauleitera Arthurha Greisera, Wielkopolska, wcielona do "Tysiącletniej Rzeszy" miała się stać "wzorcowym krajem niemieckim, w którym Polacy mieli zostać sprowadzeni do roli pachołków i niewolników". Od pierwszych dni okupacji w Wielkopolsce, nazywanej teraz Reichsgau Wartheland (Okręg Rzeszy - Kraj Warty), na porządku dziennym były deportacje ludności, wywózki kobiet i dzieci na przymusowe roboty w głąb Rzeszy, rozdzielanie rodzin. Szybko utworzono obóz w Forcie VII, a później w Żabikowie oraz więzienie gestapowskie w Domu Żołnierza. Jeszcze przez wiele lat po wojnie nazwy tych krwawych miejsc kaźni w niejednym poznańskim domu wywoływały ból i łzy. Także tutaj, na terenie Poznania i powiatu poznańskiego rozpoczęły się pierwsze na ziemiach polskich zajętych przez hitlerowskiego okupanta akcje tzw. eutanazji eugenicznej, czyli mordowania inwalidów i umysłowo chorych, m.in. z zakładów szpitalnych w Owińskach i Gnieźnie-Dziekance.

Walka z Kościołem


Ze szczególną pasją walczono z Kościołem katolickim, który podobnie jak inteligencja był przez hitlerowskie Niemcy uznany za największe zagrożenie na okupowanych terenach. Duchowieństwo katolickie poddano planowej eksterminacji kapłanów wywożono do obozów pracy, więzień i obozów koncentracyjnych. Stopniowo zamykano przed wiernymi Polakami świątynie w Poznaniu i całej Wielkopolsce. Katedra poznańska stała się magazynem niemieckim. Rabowano i wywożono w głąb Rzeszy liczne dzieła sztuki sakralnej. Od 1942 r. modlić się można było już tylko w dwóch kościołach - pw. św. Wojciecha i Matki Boskiej Bolesnej. Świątynie często były jednak pacyfikowane - ludność polską opuszczającą nabożeństwa hitlerowcy ładowali na podstawione ciężarówki i wywozili kilkadziesiąt kilometrów w pole lub do lasu, gdzie siłą zmuszali, do bezcelowych prac. Za posiadanie książeczki do nabożeństwa z tekstem pieśni "Boże coś Polskę" groziła nawet śmierć. Inwigilacji poddano pozostałego w Poznaniu biskupa Walentego Dymka, który przez cały okres okupacji niósł pociechę wiernym na terenie archidiecezji i słał potajemnie do Watykanu doniesienia o prześladowaniach Kościoła w Wielkopolsce. Początkowo obserwowany w swej siedzibie na Ostrowie Tumskim, został następnie umieszczony w areszcie domowym na łazarskiej plebanii kościoła pw. Matki Boskiej Bolesnej. Po latach odnaleziono tam nawet gestapowski podsłuch.

Nadzieja wyzwolenia


Nic więc dziwnego, że zimą 1944/45 poranione społeczeństwo polskie z coraz większą nadzieją wypatrywało wyzwoliciela, nawet gdyby miała się nim okazać sowiecka armia. Powszechnie wierzono, że po usunięciu Niemców i ich ostatecznej kapitulacji Rosjanie wycofają się z zajmowanych terytoriów polskich. Któż mógł przypuszczać, że stanie się to dopiero po upływie 50 lat...
Tymczasem za "wyzwolicielską" Armią Czerwoną podążały gorliwie oddziały NKWD i przyszli działacze Polskiej Partii Robotniczej. W Polsce pojawili się nieznani dotąd gospodarze. Ludzie spod znaku Bolesława Bieruta, Anatola Fejgina, Luny Brystygierowej, Romana Romkowskiego i innych rozpoczęli zaprowadzanie nowych porządków. Podobnie jak w innych miastach, tak i w Poznaniu pospiesznie odgruzowywano niezbędne gmachy i adaptowano je na nowe "państwowe" cele. Przygotowywano kazamaty przy Niegolewskich i Kochanowskiego. Ich betonowe posadzki już niebawem miały spłynąć krwią polskich patriotów: żołnierzy Armii Krajowej, "Wolności i Niezawisłości" i innych organizacji patriotycznego podziemia, wyczerpanego pięcioma latami wojny. Dla umęczonej Polski rozpoczęła się ponura noc komunizmu, z której już niebawem, bo 28 czerwca 1956 r., jako pierwszy miał się przebudzić właśnie Poznań...


Wyzwalanie Poznania


Pierwsze jednostki I Frontu Białoruskiego Armii Czerwonej dotarły na przedpola Poznania 22 stycznia 1945 r. Po dwóch dniach doszło do oblężenia miasta przez czołgi I Armii Pancernej Gwardii gen. Michaiła Katukowa. W Poznaniu bronił się wówczas garnizon niemiecki złożony z ok. 24 tys. żołnierzy. Dowodził nim początkowo gen. Ernst Mattern, a później gen. Ernst Gonnel. W związku z uporczywą obroną niemiecką sowiecka VIII Armia Gwardii pod dowództwem gen. płk. Wasilija Czujkowa rozpoczęła zażarte walki przy pomocy specjalnych oddziałów szturmowych i grup saperskich. Zdobywano dom po domu, ulicę po ulicy. Ostatnim punktem oporu stał się XIX-wieczny pruski Fort Winiary (Cytadela). Broniło go od 2 do 4 tys. Niemców, zdobywało zaś 17 tys. Rosjan i od 1,5 tys. do 2 tys. poznaniaków, tzw. cytadelowców. Tuż przed niemiecką klęską samobójstwo popełnił gen. Gonnel. Cytadelę zdobyto po pięciodniowym szturmie, o świcie 23 lutego. W miesięcznych walkach o Poznań zginęło 10 tys. czerwonoarmistów i 641 poznaniaków, zniszczonych zostało 55 proc. budynków, w samym śródmieściu aż 75 proc.


Rocznicowe wystawy

W Muzeum Uzbrojenia na Cytadeli można oglądać wystawę "Między Wehrmachtem a Armią Czerwoną - poznaniacy w bitwie o swoje miasto w 1945 roku". Ekspozycja dokumentuje udział poznaniaków w wyzwalaniu miasta spod okupacji hitlerowskiej oraz przebieg szturmu na Cytadelę. Bogata baza fotograficzna, oryginalne umundurowanie z czasów wojny oraz zbiór broni zachęcają do zwiedzenia muzeum.

W Muzeum Historii Miasta Poznania w Ratuszu zaprezentowano ponad 50 przejmujących fotografii, niekiedy unikatowych i nigdy dotąd niepublikowanych, ukazujących miasto zniszczone w wyniku działań wojennych 1945 r. Ekspozycja czynna jest do 30 marca br.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki