Logo Przewdonik Katolicki

Tutaj pokonano "SMOKA"

Adam Gajewski
Fot.

Nie trzeba szperać w archiwach, aby stwierdzić, że Rynarzewo było niegdyś miastem. Wystarczy mieć dobrego przewodnika. Mnie oprowadza Piotr Adamczewski, nauczyciel i bibliotekarz z tutejszej Szkoły Podstawowej im. Powstańców Wielkopolskich, autor książki "Historia modlitwą i pracą pisana. Dzieje kościoła i parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Rynarzewie". - Proszę spojrzeć na...

Nie trzeba szperać w archiwach, aby stwierdzić, że Rynarzewo było niegdyś miastem. Wystarczy mieć dobrego przewodnika. Mnie oprowadza Piotr Adamczewski, nauczyciel i bibliotekarz z tutejszej Szkoły Podstawowej im. Powstańców Wielkopolskich, autor książki "Historia modlitwą i pracą pisana. Dzieje kościoła i parafii św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Rynarzewie". - Proszę spojrzeć na zabudowę rynku… Typowy, staromiejski układ uliczek. Prawa grodzkie straciliśmy dopiero w roku 1934. Myślę, że jedną z przyczyn tego faktu były zniszczenia - następstwa ciężkich walk podczas powstania wielkopolskiego - mówi Adamczewski.



Rynarzewskie mury do dziś skrywają odłamki pocisków. Adamczewski osobiście odnalazł dwa szrapnele. Pamiątki trafiły do szkolnej Izby Patrona. Zostały wyeksponowane obok odznaczeń, rogatywki, zdjęć, niemieckiego "głębokiego" hełmu, resztek karabinu… W Rynarzewie wspomina się przeszłość, trudne lata 1918-1919. W kraju nie ma miejscowości doświadczonej podobnie długim oblężeniem wojennym! - Na naszym terenie nie sprawdził się rozejm zawarty w Trewirze, który uważa się za zwycięski dla Wielkopolan. Tutaj walczono dalej. Rynarzewo znajdowało się na pierwszej linii frontu przez cały rok! - mówi P. Adamczewski, działacz Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego.

Kapłan - reporter wojenny!


Rysunki uczniów SP w Rynarzewie, wykonane w ostatnim czasie, przedstawiają głównie jedną scenę - zdobycie pociągu pancernego! 18 lutego minęła bowiem kolejna rocznica tego owianego legendą wydarzenia. Unieszkodliwienie i przejęcie niemieckiej pancerki, ustawicznie nękającej miasteczko, punktowo bombardującej wyłącznie domy Polaków i katolicki kościół, było największym sukcesem rynarzewskiej załogi. Krwawo okupionym.
Rocznicowe uroczystości, oprócz władz wojewódzkich, gminnych i powiatowych, zgromadziły też wielu potomków dawnych powstańców. Niektórzy przyjechali z odległych stron. Jak co roku na uroczystej Mszy św. rynarzewianie modlili się także o spokój duszy poległych bojowników. Proboszcz tutejszej parafii ks. Piotr Raszka przypomniał, iż unikatową relację z walk spisał ks. Mieczysław Buławski, kapłan posługujący w Rynarzewie w latach 1914-1930. Sięgnąłem do źródła. Książka ks. Buławskiego nosi tytuł "Miasteczko nad frontem". Dzięki duszpasterzowi-reporterowi ożywają chwile pamiętnego starcia. Oto wyimki ze wspomnień duszpasterza (pisownia oryginalna): ""Smokiem" nazywali go żołnierze. Zjawiał się prawie co dzień. Pluł kulkami, minami, pociskami. Pewnego razu w tak silny ogień wziął kościół, że krążył pewnik powtarzany ustami trwożnie drżącemi: - Nie ma już kościoła. Stał kościołek cały wprawdzie, ale jak pokiereszowany! Niemcy strzelali też pociskami gazowemi. Wreszcie przybyło kilku saperów z Poznania. Założyli minę. Niemcy wysłali patrol, który przewody przeciął. Druga próba też zawiodła. Po raz trzeci zabrali się saperzy do pracy. 18 lutego o 9 godzinie wstrząsnął miasteczkiem huk: pancernik znalazł się w pułapce. O, z jaką radością pędzili żołnierze na stanowisko! Każdy leciał naprzód, boć smok był schwytany. Walka toczyła się z niesłychanem napięciem. Strzały umilkły około 2 po południu. Pancernik był zdobyty. - Oto najświetniejszy czyn z czasu frontu pod Rynarzewem!".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki