Kraj Goliatów i Dawidów

W takim kraju żyję, gdzie jest pokój, ale nie wiadomo, co jest sprawiedliwością.



Dziś już nie mam złudzeń. Wielcy tego skrawka świata zwanego Polską drwią z maluczkich, jak Goliat śmiał się z Dawida. Ci, którzy mają tzw. władzę, śmieją się z tych, którzy ją złożyli w ręce pierwszych - oto skutki podziału na bierne i czynne prawo wyborcze. Nie robią tego głośno, niczym...
Czyta się kilka minut

W takim kraju żyję, gdzie jest pokój, ale nie wiadomo, co jest sprawiedliwością.

Dziś już nie mam złudzeń. Wielcy tego skrawka świata zwanego Polską drwią z maluczkich, jak Goliat śmiał się z Dawida. Ci, którzy mają tzw. władzę, śmieją się z tych, którzy ją złożyli w ręce pierwszych - oto skutki podziału na bierne i czynne prawo wyborcze. Nie robią tego głośno, niczym Goliat przed Dawidem, nie naśmiewają się i nie drwią prosto w oczy, ale po cichu, bo przecież są na tym świecie i u steru w imię "szeroko pojętego" dobra i "troski o najbiedniejszych" na ustach, za nic mają zasady, prawa i dobre obyczaje. Dawidowie boją się użyć swojej prymitywnej procy, bo posterunkowy już się szykuje z zaaresztowaniem. Goliaci niczego się nie boją, bo broni ich symbiotyczna zgraja immunitetów, polityczno-kapitalistycznych biznesmenów, przenoszonych z miejsca na miejsce prokuratorów i przekupionych sędziów.

W takim kraju żyję,

gdzie jest pokój, ale nie wiadomo, co jest sprawiedliwością, gdzie solidarność wyjęta z klapy inteligentnej marynarki i zupełnie od święta, a uczciwość jest wyśmiana i prostacko zmieszana z nieudacznictwem i słabizną. Dawidowie nie mają sił wyjść na szare ulice, bo już w nic nie wierzą, więc arterie komunikacyjne oddają tęczowym marszom równości i paradom miłości. Obcokrajowiec pomyśli, że albo wszyscy są zadowoleni i przebywają na zagranicznych wakacjach, albo wszyscy są niezadowoleni i protestują, że nie chcą mieć mężów lub żon, tylko żony lub mężów. Goliaci popierają raz żony, a raz mężów, wszystko w imię wolności, której nikt nikomu nie chce zabrać (puszczając oko, by i im nie zabrano jej za drobne błędy i wykroczenia) i demokracji, która już wkrótce być może będzie reprezentowana tylko przez partie homoseksualistów i rencistów, więc do czegoś będzie trzeba należeć, skoro niczego innego robić się nie umie.

Dziwi mnie też, dlaczego gdy z Dawidami spotyka się Papież, to się tak często mówi, że oni słuchać nie potrafią, że nie rozumieją i za nic sobie to wszystko mają, bo poklaszczą, pośpiewają i pójdą jak przyszli, a gdy Goliaci dopchają się do Jego Świątobliwości, to później pozwala im się w mass mediach powiedzieć, jak sobie z Papieżem porozmawiali, tzn. że on ich zrozumiał, a oni jego. I tamtych ganią, a tych pokazują i pokazują, tak jakby ta chwila trwać miała wiecznie.

Taki jest ten skrawek świata

zwany Polską, a jednak wierzę, że Dawidowie są piękni i pociągający. Mają swoją wewnętrzną siłę i duchowe piękno. Starzeją się wprawdzie szybciej, za chwilę będzie ich mniej niż dziesięciolecia temu, do małżeństwa im nie spieszno i dzieci mieć nie chcą albo co najwyżej jedno, ale coś w nich jest, że stawiam na nich. Goliatom niby wszystko się udaje, wszystkiego mają więcej, żon i mężów przynajmniej dwa razy tyle co Dawidowie i zawsze na ślub przychodzą fotoreporterzy, mogą sobie życzyć od kolegi mercedesa za 500 tysięcy złotych, gadać przed kamerami, tak że miliony ich słuchają i oglądają, ale jakoś cuchnie im z gęby.

Może i naiwny jestem, i trochę niedzisiejszy, ale lubię tych Dawidów, choć tak wielu z nich chce mieć w portfelu i na kontach tyle, co Goliaci i chce żyć jak Goliaci, z opieką lekarską włącznie. Kocham, bo z nich jestem wzięty i dla nich ustanowiony, ale miłość moja nie ma nic z plemiennego szowinizmu. Kocham więc też Goliatów, bo ktoś ich musi kochać, skoro pierwsza żona nie i pierwszy mąż też nie. Trudno, to prawda, zastąpić i mężów, i żony, gdy się nie jest z natury rozdwojonym, ale przynajmniej się staram. Może ta miłość pokraczna, ale przynajmniej spowiadana i nawracana.

Taki jest ten kraj Gioliatów i Dawidów i ja gdzieś na jeszcze mniejszym skrawku wydartym z tego skrawka świata zwanego Polską.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2004