Logo Przewdonik Katolicki

Fabryka narządów

Renata Krzyszkowska
Fot.

Na zakończonych niedawno w Brukseli 53. Międzynarodowych Targach Wynalazczości "Eureka" zespół prof. Zbigniewa Religi otrzymał grand prix za pneumatyczną komorę wspomagania serca POLVAD. Nagroda pozwala wierzyć, że z powodzeniem uda się zakończyć również prace nad budową polskiego sztucznego serca, na które czekają setki chorych. Nadzieją dla nich są również sukcesy zespołu prof....

Na zakończonych niedawno w Brukseli 53. Międzynarodowych Targach Wynalazczości "Eureka" zespół prof. Zbigniewa Religi otrzymał grand prix za pneumatyczną komorę wspomagania serca POLVAD. Nagroda pozwala wierzyć, że z powodzeniem uda się zakończyć również prace nad budową polskiego sztucznego serca, na które czekają setki chorych. Nadzieją dla nich są również sukcesy zespołu prof. Zdzisława Smorąga z Instytutu Zootechniki w podkrakowskich Balicach, który pracuje nad wyhodowaniem transgenicznych świń. Ich narządy będą się nadawać do przeszczepów u ludzi. Rocznie w Polsce wykonuje się około 1200 przeszczepów, najwięcej nerek, serca i wątroby. Niestety, liczba oczekujących na nowe narządy przekracza liczbę dawców. Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości część z nas będzie nosiła w swoim ciele świńskie serca lub nerki - dla znacznej liczby chorych będzie to jedyna szansa na przeżycie.



Konstrukcją sztucznych komór serca zajmujemy się od 1988 roku. Od tego czasu stworzyliśmy już polskie sztuczne serce pneumatyczne, takie same komory wspomagania serca. Sprzęt ten choć nowoczesny, musi być częściowo umieszczony poza organizmem pacjenta. By działał, musi być podłączony do urządzenia zasilającego. Pacjent musi przebywać stale w szpitalu. Z urządzenia może korzystać maksymalnie kilka miesięcy. Albo w tym czasie serce wyzdrowieje, albo pacjent doczeka się przeszczepu nowego organu. Nagrodzona komora to kolejny etap naszych prac zmierzających do stworzenia polskiego sztucznego serca, które będzie można w całości zmieścić w ciele pacjenta - mówi prof. Zbigniew Religa. Implantowane całkowicie serce nie będzie niczym połączone ze światem zewnętrznym. Nawet układ napędowy będzie znajdował się wewnątrz. Nagrodzona w Brukseli komora nie jest jeszcze całkowicie implantowana do ciała pacjenta, ale połączona ze światem zewnętrznym przez przewód o średnicy ok. 1 cm. Łączy on urządzenie z układem napędowym i jednostką sterującą pracą komory. Jej wyjątkowość polega jednak na tym, że została pokryta tytanem zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. - Tytan to materiał całkowicie biozgodny, czyli nie wywołuje żadnej reakcji ustrojowej. Najważniejsze, że zespołowi inżynierów udało się po raz pierwszy na świecie pokryć tytanem nawet wszystkie części ruchome membrany pracującej w komorze. Technologia ta stanowi nasz patent. Cały czas pracujemy nad zminiaturyzowaniem układu zasilającego komorę, aby pacjent mógł go nosić ze sobą, np. w niewielkiej torbie - mówi prof. Zbigniew Religa.

Polskie sztuczne serce



Przyznana nagroda jest dla polskich konstruktorów potwierdzeniem, że idą w dobrym kierunku i mogą konkurować z najlepszymi, że stworzenie sztucznego serca całkowicie implantowanego do ciała pacjenta jest na miarę polskich możliwości. Potrzeba na to jednak pieniędzy. Jeśli rząd przeznaczyłby na ten cel 30 mln zł (kwota niewielka dla budżetu państwa), cel zostałby osiągnięty w ciągu trzech lat. Pierwsze całkowicie implantowalne serce stworzyli już Amerykanie. Polskie rozwiązania idą jednak w innym kierunku. Czyje są lepsze, będzie można porównać dopiero po zakończeniu prac. Profesor Zbigniew Religa jest pierwszym chirurgiem na świecie, który przeszczepił człowiekowi serce świni. Było to w 1998 roku. Pacjent zmarł wkrótce po operacji. Ponownej próby nie przeprowadzono. Choć pacjent nie zmarł z powodu odrzutu organu, to wiadomo, że szansa powodzenia operacji była dużo mniejsza niż obecnie, gdy w medycynie upowszechnia się inżynieria genetyczna. Naukowcy pracują teraz nad wyhodowaniem świń, których system immunologiczny byłby na tyle podobny do ludzkiego, że przeszczepy odzwierzęce nie byłyby odrzucane.
W Polsce prace takie prowadzi zespół prof. Zdzisława Smorąga. Najpierw trzeba było stworzyć odpowiednią konstrukcję genową, która po włączeniu do DNA zwierzęcia, uczyniłaby jego układ odpornościowy bardziej przyjazny, tzn. zgodny z ludzkim. Konstrukcję taką stworzył zespół prof. Ryszarda Słomskiego z Instytutu Genetyki Człowieka w Poznaniu. - Potem odpowiednio przygotowany DNA trzeba było wprowadzić do organizmu świni na jak najwcześniejszym etapie jej rozwoju, najlepiej ok. 20 godzin od zapłodnienia. W tym celu dokonano kilku tysięcy mikroiniekcji konstrukcji genowej do przedjądrzy zygot świń. Zygoty te następnie wszczepiliśmy do jajowodów ponad 100 dorosłych samic. Po czterech miesiącach przyszło na świat kilkaset prosiąt. Badania molekularne wykazały, że mikroiniekcje się powiodły. Jedno z prosiąt, knurek, który nazwano TG 1154, miał zmodyfikowany DNA. Obecnie nasz prosiaczek już dorósł. Jego organizm wytwarza plemniki. W drodze krzyżówek z niezmodyfikowanymi genetycznie świniami otrzymaliśmy jego liczne potomstwo. Tylko od 25 do 35 proc. tak otrzymanych prosiąt jest zmodyfikowanych genetycznie. Ale to nam wystarcza - mówi prof. Zdzisław Smorąg.

Ze świni do człowieka



Teraz trwa mozolna praca doskonalenia metody. Zwierzęta muszą być cały czas dokładnie badane. Trzeba mieć stuprocentową pewność, że przekazany zwierzętom gen jest aktywny i odpowiednio zmodyfikował ich układ odpornościowy, czyli zniósł barierę immunologiczną człowiek - świnia. Naukowcy mają nadzieję, że uda im się uzyskać zwierzęta tak umiejętnie zmodyfikowane genetycznie, by ich organy po przeszczepieniu człowiekowi nie były odrzucane, a przynajmniej nie bardziej niż te pochodzące od innych ludzi. Obecnie nawet przeszczepy organów od człowieka do człowieka nie są całkiem bezpieczne. Biorcy cały czas muszą przyjmować leki osłabiające ich układ odpornościowy, by ten nie walczył z bądź co bądź obcą tkanką i nie doprowadził do odrzutu przeszczepionego narządu. Prawdopodobnie w przypadku przeszczepów organów zwierzęcych takie wsparcie ze strony farmakologii również będzie konieczne. By uzyskać jak największą zgodność genetyczną narządów zwierzęcych i ludzkich, transgeniczne prosięta poddawane są kolejnym modyfikacjom genetycznym. Naukowcy uzyskują w ten sposób swego rodzaju "piętrową transgenezę". W jej efekcie powinien wyłonić się osobnik z tak zmienionym układem odpornościowym, że jego narządy będzie można bezpiecznie przeszczepić człowiekowi. - Osobną kwestią jest możliwość przeniesienia ze zwierzęcego dawcy na ludzkiego biorcę różnych chorób odzwierzęcych. Na szczęście można wyselekcjonować zwierzęta niemalże wolne od niesprzyjających człowiekowi wirusów i bakterii. Przygotowujemy się do pierwszych przeszczepów międzygatunkowych. W pierwszej kolejności przeszczepimy narząd świni pawianowi. Przygotowania do pierwszej takiej operacji w Polsce już trwają - mówi prof. Zdzisław Smorąg.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki