Zapominamy o zbawieniu

Deklaracje Polaków sytuują Polskę bardzo wysoko na europejskiej skali pobożności. Ustępujemy, i to bardzo nieznacznie, jedynie Irlandczykom. Poczynając od początku lat osiemdziesiątych, nie tylko nie ubywa w Polsce katolików, a po wyjściu z socjalizmu wręcz ich przybyło. Równocześnie zmniejszyła się frekwencja w kościołach, chociaż ostatnio wzrasta liczba wiernych przyjmujących...
Czyta się kilka minut
Deklaracje Polaków sytuują Polskę bardzo wysoko na europejskiej skali pobożności. Ustępujemy, i to bardzo nieznacznie, jedynie Irlandczykom. Poczynając od początku lat osiemdziesiątych, nie tylko nie ubywa w Polsce katolików, a po wyjściu z socjalizmu wręcz ich przybyło. Równocześnie zmniejszyła się frekwencja w kościołach, chociaż ostatnio wzrasta liczba wiernych przyjmujących Komunię świętą. Drastyczne obniżenie poziomu moralności w życiu publicznym i społecznym nakazuje jednak postawienie pytania o jakość naszej pobożności, o stosunek współczesnego statystycznego polskiego katolika do grzechu, spowiedzi, Komunii św. i innych sakramentów.

Próbować rozpoznać jakość polskiego katolicyzmu można na wiele sposobów, a i tak granice błędu naszej oceny trzeba zakreślić dosyć szeroko. Pomocne będą w tym niewątpliwie szerokie badania instytutów ankietujących ogół Polaków, bardziej konkretne opracowania statystyków i oczywiście spostrzeżenia wybitnych uczestników życia religijnego w Polsce, którzy i tak, zresztą bardzo mądrze, zastrzegają się, że są to ich własne opinie podlegające znacznym ograniczeniom.

Sam temat jednak niemal przez wszystkich jest uznawany za bardzo ważny i największe powołane do tego rodzaju działań instytucje regularnie poddają go wnikliwej analizie.

Wadą wszystkich instytutów badających opinię publiczną, szczególnie wielkich w odniesieniu do religijności - jednak bardzo intymnej sfery życia człowieka jest powierzchowność badania i dość znaczna rozbieżność pomiędzy deklaracjami a praktyką.

- W takich badaniach po prostu pyta się, czy ktoś jest wierzący, czy chodzi do kościoła, ile razy, a że ludzie nie zawsze mówią prawdę, to wyniki nie zawsze przekładają się na rzeczywistość - mówi ks. Witold Zdaniewicz z Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego.

Kościelna statystyka

Zestawiając badania instytutów świeckich i kościelnych, dochodzimy do wniosku, że te drugie są mniej optymistyczne, co oczywiście uwalnia je spod zarzutu propagandy, która w życiu społecznym naszego kraju ma nie tylko bogatą tradycję, ale i całkiem "przyzwoite" miejsce w czasach jak najbardziej współczesnych.

- Mówiąc o religijności, dotykamy przeważnie jakiegoś wybranego jej aspektu i dokonujemy uogólnienia. Tak więc w badaniach o religijności uwzględniamy bardzo wiele wskaźników. Są to między innymi postawy wobec wiary i praktyk religijnych, postawy moralne, udział we wspólnotach religijnych i przejawy religijności w życiu społecznym. Bardzo rzadko uwzględnia się wszystkie wymienione wskaźniki religijności wielkich, stąd biorą się różnorodne opinie. A trzeba o tym pamiętać, jeśli pytamy ogólnie: jaka jest polska religijność? - zauważa ks. Zdaniewicz.

Takich kilka uogólniających wniosków można przytoczyć na podstawie badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego SAC. Po pierwsze, postawy wobec wiary od lat utrzymują się w Polsce na bardzo wysokim poziomie, bo niezmiennie mamy ponad 90 procent wierzących. Nieco mniejsze wskaźniki, chociaż i tak wysokie, odnoszą się do praktyk religijnych. Na Mszę świętą niedzielną uczęszcza ponad 45 procent wierzących, a prawie wszyscy przynajmniej raz w roku przystępują do spowiedzi. Od kilku do kilkunastu procent wiernych przynależy do różnych wspólnot i stowarzyszeń religijnych, ale tylko połowa z nich to członkowie aktywni.

Te dane wnikliwych obserwatorów życia religijnego w Polsce zapewne nie zaskakują, ale nie wszystkie są jednakowo optymistyczne.

Cieszy zapewne to, że ciągle możemy liczyć na dopływ nowych powołań kapłańskich i zakonnych, ale najbardziej niekorzystne przemiany religijności ujawniają się wśród młodzieży, więc nie wiadomo, jak to będzie… za lat kilkanaście.

Naprawdę duży niepokój może wzbudzić badanie postaw moralnych. Okazuje się, że zaledwie od 20 do 30 procent wiernych akceptuje pełny model katolickiej moralności. Fakt ten możemy uznać przecież za jeden z głównych powodów do rozważań o jakości naszej religijności.

- Najbardziej empirycznie dostrzegalny trend polskiej religijności w ostatnich dwudziestu dwóch latach ukazują badania niedzielnych praktyk religijnych, czyli uczestnictwa we Mszy św. i Komunii św. Obserwujemy niewielki spadek uczęszczających na Mszę św., chociaż od 1995 roku utrzymuje się on na prawie stałym poziomie około 46 procent. Równocześnie obserwujemy dość wyraźny wzrost przystępujących do Komunii św., który w roku 2002 wynosił 17,5 procenta. Można to interpretować jako wzrost liczby katolików o pogłębionej religijności - ocenia ks. Witold Zdaniewicz.

Nie ma spadku w ilości

Centrum Badania Opinii Społecznej co roku przeprowadza badania, czasem nawet kilka, które bezpośrednio lub pośrednio odnoszą się do naszej religijności. Są to badania opinii, więc ich najsłabszą stroną jest niewątpliwie owa deklaratywność badanych. Bardzo ciekawe z naszego punktu widzenia jest opracowanie pt. "Identyfikacje religijne Polaków na przełomie wieków". Opracowanie jest sumą badań z lat 1986-2001, czyli okresu głębokich przemian ustrojowych, gospodarczych i społecznych w Polsce.

Najważniejszy wniosek z tych badań głosi, że stosunek Polaków do religii jest wyjątkowo stabilny, bo niemal niezmienny od przeszło piętnastu lat. Owa stabilność sięgająca głęboko w czasy PRL, po roku 1989 jeszcze się umocniła. Więcej badanych w owym czasie deklarowało się nie tylko jako wierzący, ale również jako regularnie praktykujący. Oznacza to, że w naszym kraju praktycznie do dziś nie zadziałały mechanizmy laicyzacyjne, które w tak drastyczny sposób zredukowały liczbę wiernych w zachodniej Europie.

Wierzą w siebie

Badanie CBOS potwierdza, że owe wysokie "wyznanie wiary", jakie składa 96 procent Polaków nie przekłada się na uczestnictwo w praktykach religijnych. Jedynie trzy piąte badanych deklaruje cotygodniową obecność w kościele. Badania świeckie potwierdzają oceny ISKK w zakresie stosowania się do norm moralnych Kościoła. Ta nieprzypadkowa zbieżność pozwala ową obserwację uznać za pewnik i określić jednym z głównych problemów duszpasterstwa katolickiego w naszym kraju. Specjaliści z CBOS szacują, że około 60 procent Polaków zachowuje więź z Kościołem, ale aż 40 procent pozostaje praktycznie poza jego wpływem. Aż dwie piąte Polaków przyznaje się ankieterom, że wierzy, ale… na swój własny sposób. Ujawniają także ścisłą zależność pomiędzy taką deklaracją a jedynie okazjonalnym uczestnictwem w praktykach religijnych. Mamy więc w Polsce wcale nie jeden, a miliony katolickich Kościołów, tyle że prywatnych.

Nie kto, lecz skąd

Badania owe przeczą też dość popularnemu poglądowi, że stosunek do wiary determinuje głównie wykształcenie. Najistotniejszym kryterium okazuje się miejsce zamieszkania, a nawet bardziej - miejsce pochodzenia. To oznacza, że osoby z wyższym wykształceniem na wsi, a nawet jedynie ze wsi pochodzące, cechuje dużo większe przywiązanie do wartości i moralności katolickiej, niż te pochodzące z dużych miast. Mówiąc inaczej, zróżnicowania te przebiegają wewnątrz grupy inteligenckiej, w zależności od miejsca, z którego konkretny inteligent pochodzi. W ujęciu statystycznym nie różnią się też zbytnio postawy pełnoletniej młodzieży (18-24 lata) od osób dojrzałych. Przywiązaniem do praktyk religijnych i nauki Kościoła ustępują oni ludziom starszym, ale trudno tu dopatrywać się czegoś w rodzaju pokoleniowej przepaści. Takie niebezpieczeństwo rzeczywiście rysuje się, ale wobec grupy nastolatków i to głównie zamieszkujących duże miasta liczące ponad pół miliona mieszkańców. To jest właśnie ta część Polaków najbardziej podatna na laicyzację.

Potrzeba świadomości

Zupełnie niedawno Henryk Muszyński, Arcybiskup Gnieźnieński na łamach "Przewodnika" określił Polaków jako naród pobożny, aczkolwiek mało religijny. Ta krótka formuła mówi wiele prawdy o wielkich problemach współczesnego polskiego katolicyzmu, które zresztą widać gołym okiem. Często mienimy się katolikami, najwyraźniej nie do końca zdając sobie sprawę z tego, co to oznacza. Dysponujemy rzeczywiście wielkim Darem od Boga, ale zapominamy o obowiązkach, jakie ten Dar ze sobą niesie. Można zaryzykować nawet twierdzenie, że zapominamy, po co ten Dar otrzymaliśmy. Zapominamy o najgłębszej tajemnicy wiary. Innymi słowy, nasza religijność jest w dużym stopniu niedojrzała, czyli po prostu nieświadoma. Wielu z nas powinno zgłosić się do "powtórki" z Jezusa Chrystusa. Wielu katolików będzie jednak musiało opuścić swoje prywatne kościoły, aby zapytać jeszcze raz o to, czym jest grzech, spowiedź, Eucharystia i o co w końcu modlimy się do Boga.

"Bezgrzeszność" wielkich grzeszników

o. Jacek Salij dominikanin

Już dawno zauważono, że jeśli nie postępujesz tak jak wierzysz, to wkrótce zaczniesz wierzyć tak jak postępujesz. W człowieku kształtuje się wtedy postawa kogoś mądrzejszego od Pana Boga. "Jeśli ja nie będę gryzł, to sam zostanę zagryziony" - rozgrzesza się nieraz człowiek ze swoich nieuczciwości i nielojalności w walce o masło do swojego chleba powszedniego. "A czy mam się męczyć w samotności do końca życia?, a zresztą oni byli wyjątkowo niedobrani" - usprawiedliwia się dziewczyna z tego, że rozbiła cudze małżeństwo.

Do tego dodaje się jeszcze "argument", że tak jak ja - a nawet jeszcze gorzej - postępują przecież wszyscy, a wobec tego, nawet jeśli moje postępowanie jest złe, to nie muszę się tym zanadto przejmować. Droga do uwierzenia, że mój grzech nie jest żadnym grzechem, staje się w ten sposób szeroko otwarta.

Innym skutecznym sposobem zagłuszania sumienia jest stworzenie w sobie nawyku ciągłego potępiania innych. Potępiając innych, człowiek niejako siłą rzeczy traci zdolność zauważania swojego własnego grzechu. Poczucie własnej "bezgrzeszności" wzmocni się dodatkowo, jeśli nauczę się możliwie jak najwięcej potępiać księży. Bo wtedy wszystko staje się jasne: po co mi chodzić do spowiedzi, skoro sami szafarze tego sakramentu są znacznie ode mnie gorsi?

Szczególnie niszczącą formą "bezgrzeszności" jest bezwstyd, a nawet chlubienie się swoimi grzechami. Ktoś bez żenady potrafi mówić nawet o "abortowaniu" własnego dziecka albo chlubić się znalezieniem łatwego, a niekoniecznie uczciwego źródła dochodów. Ktoś inny chwali się swoimi sukcesami erotycznymi, a dziewczyna nie wstydzi się zostać na noc u swojego chłopca. "Bo takie mamy czasy!" - obłudnie usprawiedliwiają się jego i jej rodzice ze swojej przyzwalającej bierności.

Ufam, że ci wszyscy "bezgrzeszni" do Komunii świętej nie przystępują. Jedno jest pewne: bez prawdziwego nawrócenia nie powinni przystępować.

Kto wierzy w życie wieczne?

o. Karol Meissner benedyktyn

W sprawie grzechu nie powiem nic ponadto, co powiedział już Ojciec Święty Paweł VI - obserwujemy zanik świadomości grzechu. Rzeczywiście, wobec bardzo wielkiej różnorodności opinii i kryteriów oceniania dobra i zła, wielu czuje się zagubionych. Dotyczy to zwłaszcza osób, których wiara wyniesiona z dzieciństwa jest zbyt mało świadoma, żeby właściwie ukształtować sumienie.

Te braki w ukształtowaniu sumienia sprawiają, że np. ludzie wierzący często się rozwodzą. Podobny zanik świadomości moralnej obserwujemy w zakresie życia seksualnego czy najzwyklejszej uczciwości. Mnogość opinii i kryteriów wartościowania, czyli właściwie mnogość rozmaitych etyk, bo tak to trzeba chyba nazwać, sprawia, że potrzebna jest każdemu z nas rzetelna świadomość w przyjęciu zasad wiary.

Powinniśmy pamiętać o tym, że nasza religia chrześcijańska nie jest tylko jakimś "sposobem na życie" czy pewną ideologią, a drogą do Nieba. Pan Bóg obiecuje nam zbawienie, życie wieczne, inaczej mówiąc Niebo, a my poprzez swoje życie mamy na to zasłużyć.

Zanik wiary w życie wieczne sprawia, że moralność staje się względna. Tylko ten, kto poważnie wierzy w życie wieczne na serio odnosi się do rzeczywistości grzechu, który jest przeszkodą do osiągnięcia życia wiecznego. W tej perspektywie wielka i pocieszająca prawda o odpuszczeniu grzechów może być w pełni doceniona tylko przez tych, którzy żywią nadzieję w osiągnięcie życia wiecznego i dążą do niego. Pamiętajmy, że w naszym wyznaniu wiary, wiara w żywot wieczny poprzedzona jest wyznaniem wiary w odpuszczenie grzechów. Gdy brak wiary w życie wieczne, spowiedź przestaje być drogą do świętości, a nabiera cech "oczyszczenia" o charakterze psychologicznym.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 5/2004