Cały świat już od miesiąca przygotowuje się do świąt Bożego Narodzenia!... Nie? Nie widziałeś?!? Od początku...
Cały świat już od miesiąca przygotowuje się do świąt Bożego Narodzenia!... Nie? Nie widziałeś?!? Od początku listopada coca-colę w telewizji rozwozi piękna ciężarówka ozdobiona zielonymi gałązkami świerków i pyzatą twarzą dziadka wszystkich dzieci - wesołego staruszka mieszkającego w Rovaniemi. Większość wystaw sklepowych przystrojona jest śnieżnymi gwiazdkami, watą śniegu, świerkowymi wieńcami i całymi łańcuchami, przyprawiającymi o oczopląs lampek. Co rusz potykamy się o zastępy sobowtórów staruszka wykorzystywanego w reklamach zdrowotnego odrdzewiacza i jego elfich pomocników. Przecież już jesteśmy gotowi! - owocnie ten Adwent nam płynie... Czy?...
Pamiątka i naprawianie życia
Rolą tego czasu nie jest jednak upstrzenie całej otaczającej nas rzeczywistości gwiazdkami, choinkami i mikołajami... Adwent pełni dwojaką rolę w życiu Kościoła - przygotowuje do dobrego, owocnego przeżywania pamiątki narodzin Jezusa, i, co jest pewnie jeszcze ważniejsze, przypominając nam o powtórnym przyjściu Pana w chwale, mobilizuje do nieustannego naprawiania życia. "Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie" (Łk 21, 32) - aż Syn Człowieczy przyjdzie. Dzień ten (jakże często się na tym łapiemy!...) funkcjonuje w naszej świadomości jako coś nieuchronnego, ale dalekiego - prawie że nas nie dotyczącego... A on przecież przyjdzie niespodziewanie - "jak złodziej w nocy" (1 Tes 5, 2).
Algorytmiczna wiara
Szkoła, studia, praca, rodzina, przyjaciele - nabieramy rutyny. Nabożeństwa, Eucharystia, modlitwa - czy też? To tak łatwiej szablonowo podchodzić do życia, nawet religijnego, wstać, wymówić kilka słów, może nawet w czasie dnia wejść do kościoła na Ojcze nasz i Zdrowaś..., wieczorem odbębnić kilka, kilkanaście minut według ściśle ustalonego modelu, w niedzielę, po odświętnym śniadanku, z całą rodziną udać się na Mszę. Jak już taki "schemat życia duchowego" wejdzie w krew, to pamiętanie o wszystkich "religijnych obowiązkach" nie sprawia żadnego problemu... I nawet sumienie jest niby zupełnie czyste, a jednak... - czegoś tu brakuje.
Bo to jest schemat - algorytm. Tylko algorytm! A algorytmy są dobre do pisemnego mnożenia czy rozkładu liczb na czynniki pierwsze, nie do dążenia ku świętości. To jest algorytm - nie "z całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił" kochanie...
On pragnie miłości
Kiedy się kocha, o umiłowanej osobie myśli się cały czas - w każdej wolnej chwili, kiedy tylko można. Jedyną zaś rzeczą, której Bóg od nas oczekuje, jest właśnie miłość. Algorytmy Go nie interesują - Bóg nie jest maszynką, do której "wrzuca" się modlitwy. Bóg kocha nas i pragnie naszej miłości. Apel św. Pawła z Pierwszego Listu do Tesaloniczan: "Nie śpijmy przeto jak inni, ale czuwajmy i bądźmy trzeźwi!" (1 Tes 5, 6) trzeba by więc odczytać w tym kontekście: Odstąpmy od pozornej - "algorytmicznej" - wiary, a kochajmy prawdziwie, poświęcając Bogu swój wolny czas, do Boga dążąc, i w Nim znajdując siłę.
Rzeczywistość skrzeczy pod nosem
"Odstąpmy..." - to tak ładnie brzmi! Piękne słowa! W praktyce jednak jest trudniej... Ile to razy mówiliśmy sobie: "Od dzisiaj wszystko się zmieni - nie będę grzeszył, będę kochał Boga z całego serca, ze wszystkich sił i z całej duszy, a bliźniego jak siebie samego, zostanę świętym...", a rzeczywistość skrzeczała sobie pod nosem - małe niedoskonałości i drobne słabości. I właśnie dlatego dostajemy ten czas przygotowania, czas doskonalenia, aby był on nam pomocą w wypełnianiu tego "Od dzisiaj wszystko się zmieni..." Co zaś z tym czasem zrobimy, zależy już tylko od nas. Nie zostajemy jednak sami w przygotowywaniu, w oczekiwaniu... Kościół, przez swoją posługę, wspiera nas, daje wskazówki, jak żyć, pomagając nam trwać na czuwaniu…
Czuwanie
Czuwanie powinno przejawiać się ciągłym trwaniem w stanie łaski uświęcającej, dlatego też Kościół zwraca szczególnie w tym czasie uwagę wiernych na sakrament pojednania. Bowiem człowiek pojednany z Bogiem ma w sobie znacznie więcej światła - nadziei, znacznie więcej sił niż człowiek poraniony - swoim grzechem, swoją słabością, zadanym bliźnim bólem i, przede wszystkim, odtrąceniem Bożej miłości.
Modlitwa - szczera rozmowa z Bogiem, rozmowa, której potrzeba płynie z głębi serca, nie zaś słowa konieczne do wypowiedzenia, bo tak nakazuje harmonogram - algorytm zbawienia. Świadoma rozmowa zbliża nas do Boga - szczere wyznanie naszych trosk, żalów, przedstawienie naszych próśb, przeproszenie za całe wyrządzone zło i dziękczynienie za otrzymane dobro. To nie muszą być wielkie słowa - równie miłe Bogu, albo i nawet milsze, będą nasze odczucia, powiedziane przez nas - po prostu, zwyczajnie, jak przyjacielowi - bo też są one kierowane właśnie do najlepszego przyjaciela...
Największym dla człowieka zagrożeniem na drodze do zbawienia są pokusy tego świata - to one doprowadzają do zboczenia ze stromej, wąskiej ścieżki. Owszem - człowiek ma pełne prawo, by z dóbr ziemskich korzystać, byleby tylko ze środka, mającego nam na drodze do zbawienia pomagać, nie stały się one najpierwszym celem życia. Dlatego też Kościół zaleca nam jałmużnę - dobrowolne zrzekanie się przedmiotu pewnej, konkretnej przyjemności i ofiarowanie go komuś, komu brakuje, komuś w potrzebie.
Mrok poranka i ciemność wieczoru
W czasie Adwentu Kościół daje też coś szczególnego… Mrok poranka (lub, w niektórych parafiach, ciemność wieczoru), dojmujący chłód; wierni, trzymając w rękach zapalone świece, gromadzą się w kościołach, które właśnie w czasie tych Mszy Świętych emanują jakąś wyjątkową, niepowtarzalną atmosferą. To są właśnie roraty, w których uczestnictwo jest widocznym znakiem naszego czuwania - podobnie jak świece są widocznym znakiem niesionej w sercach nadziei - nadziei, która to przecież nas na te Msze prowadzi. Ta jedyna w swoim rodzaju atmosfera, umacniający serca dar Boga dla nas - Eucharystia, podtrzymująca łączność z Bogiem modlitwa, pieśni - to wszystko sprawia, że uczestnictwo w tym widzialnym znaku naszego czuwania umacnia nas w trwaniu na duchowym czuwaniu - nieustannym dążeniu do polepszania naszego życia.
Przyoblec się
Dwudziestego czwartego grudnia w nocy - za cztery tygodnie - przyjdzie do nas Jezus Chrystus - zjawi się w drewnianej szopce i naszych sercach. Kiedyś, nikt nie wie, kiedy - może za minutę, godzinę, jutro, za miesiąc, a może za siedemdziesiąt lat - przyjdzie do nas Jezus w pełni Swej chwały... A my mamy czuwać i być przygotowani na Jego przyjście, bo "nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie"... Mamy czuwać nie tylko w ten jeden dzień w roku, bo to jest jeszcze w miarę proste, ale każdego dnia... "Przyobleczmy się w Pana Jezusa Chrystusa..." (Rz 13, 14) na te cztery tygodnie, na całe życie...
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!










