Dać ludziom jeść

"Irka! Sąsiadka nie wywiesiła dzisiaj prania, a przecież ma niemowlę. Zanieś jej szklankę proszku. Pani Maciejewska nie była dzisiaj w sklepie. Pewnie jej zabrakło pieniędzy na chleb, podrzuć jej pół bochenka" - w taki sposób mama uczyła mnie widzieć wokół siebie potrzebujących i pomagać im - mówi Irena Karczewska, prezes Parafialnego Zespołu Caritas w Trzemesznie. Osoba, która...
Czyta się kilka minut
"Irka! Sąsiadka nie wywiesiła dzisiaj prania, a przecież ma niemowlę. Zanieś jej szklankę proszku. Pani Maciejewska nie była dzisiaj w sklepie. Pewnie jej zabrakło pieniędzy na chleb, podrzuć jej pół bochenka" - w taki sposób mama uczyła mnie widzieć wokół siebie potrzebujących i pomagać im - mówi Irena Karczewska, prezes Parafialnego Zespołu Caritas w Trzemesznie. Osoba, która pociągnęła za sobą grono innych ludzi, tak samo, jak ona wrażliwych na potrzeby biednych, samotnych, chorych.

Irena Karczewska pochodzi z Wągrowca, ale od roku 1980 mieszka w Trzemesznie. Emerytka, matka dwóch córek, babcia sześciorga wnucząt. Z oddaniem angażuje się w działalność społeczną. Mąż Jerzy także pracuje społecznie, ale po niedawno przebytej ciężkiej chorobie musi przez jakiś czas odpoczywać w domu. - Źle znosi bezczynność - śmieje się pani Irena, członkini Zespołu Interdyscyplinarnego do spraw Rozwiązywania Problemów Społecznych przy Urzędzie Miasta i Gminy w Trzemesznie, działaczka w Miejsko-Gminnym Komitecie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, redaktorka lokalnego miesięcznika "Kosynier", współorganizatorka Wojewódzkich Przeglądów Twórczości Artystycznej.

Nikt nie powinien być głodny

Zimą 2000 roku pani Irena weszła na chwilę do miejscowej szkoły podstawowej. Zobaczyła chłopca, który wyszedł z lekcji pod pretekstem skorzystania z toalety. Tak naprawdę chciał poszukać w koszu na śmieci czegoś do jedzenia. - Nie brudź rączek - odezwała się. - A co mam zrobić? Jestem głodny. Tata nie ma pracy - odrzekł. Wtedy zdecydowała - już nigdy żadne dziecko nie będzie głodne i smutne. Irena Karczewska udała się po pomoc do ks. prał. Bronisława Michalskiego, kierowniczki Ośrodka Pomocy Społecznej - Lucyny Buzały, dyrektora miejscowej przychodni lekarskiej - Tadeusza Kostki oraz Mikołaja Ostrowskiego - prawnika. Wszyscy zadeklarowali pomoc i zdecydowali, że najlepiej działać przy parafii. Pani Irena dotarła więc do ks. Jacka Dziela - dyrektora Caritas Archidiecezji Gnieźnieńskiej. Ksiądz Jacek pomógł jej od strony formalnej w utworzeniu zespołu.

Parafialny Zespół Caritas przy parafii pw. Wniebowzięcia NMP w Trzemesznie powstał w lipcu 2000 roku, ale działalność prowadził już od marca - jako Klub Seniora "Złoty Liść". Początkowo wolontariuszy było niewielu, ale z biegiem czasu przybywało osób. Przychodziły, odchodziły. Tymi, które nigdy nie zawiodą, są: Kazimiera Woś, Janina Kania, Maria Świeczak, Paulina Kodranc, Mieczysława Kamińska, Zofia Murzyńska, Renata Wiśniewska i Mirosław Kowalski. Parafialny Zespół Caritas ma też swoich wiernych przyjaciół - również niezawodnych. Z grona kilkudziesięciu osób Irena Karczewska na pierwszym miejscu wymienia Grzegorza Sobeckiego, prezesa Przedsiębiorstwa Przemysłu Ziemniaczanego w Trzemesznie. Do tego grona zalicza także Katarzynę Nykę, pedagoga szkolnego, która wyszukuje wśród uczniów dzieci z najuboższych rodzin i zgłasza je zespołowi Caritas oraz jej męża Mariusza, właściciela hurtowni, który regularnie dostarcza artykuły spożywcze, zabawki, buty. Raz w tygodniu pani Irena przyjeżdża do gnieźnieńskiej Caritas po chleb, który jest następnie wydawany potrzebującym. Najczęściej korzysta wtedy z pomocy transportowej pana Bisikiewicza, który nigdy nie odmawia.

Własnym sumptem

Parafialny Zespół Caritas ma obecnie pod opieką 20 rodzin. Dwa lata temu pani Karczewska uruchomiła punkt pomocy w Szydłowie, dzięki czemu mieszkańcy tej wsi nie muszą przyjeżdżać po chleb, cukier czy odzież do Trzemeszna. Z gnieźnieńskiej Caritas trzemeszeński zespół otrzymuje co miesiąc 200 zł na zakup masła roślinnego. Pozyskuje też drobne kwoty podczas zbiórek do skarbon pod kościołem i ze sprzedaży losów. Fanty na loterię dają właściciele sklepów, ale większość wolontariusze przygotowują sami: haftują serwetki, wykonują maskotki, poduszki dekoracyjne, bukiety z suchych liści. - To nas nic nie kosztuje, a zysk jest spory - około 2 tysięcy złotych rocznie, to więcej, niż otrzymujemy od sponsorów - chwali się pani Irena.

W marcu 2001 roku Irena Karczewska powołała do życia, spośród członków Parafialnego Zespołu Caritas, grupę śpiewaczą S.O.S. Od tego czasu wolontariusze pracują i śpiewają. Swoimi występami uatrakcyjniają wiele imprez - od własnych, po gminne. "Cóż wiemy o sobie, gdy tak idziemy drogą zapędzeni i każdy w swoją stronę, a tam może wśród nocy ktoś wzywa pomocy, czyjeś serce gdzieś w tłumie zagubione" - brzmią słowa hymnu grupy S.O.S. Niekiedy pomocy wzywają bezdomni, pijani, cuchnący i brudni. - Nie okazujemy im obrzydzenia. Oni to widzą i doceniają, ponieważ sami czują się wyrzutkami społeczeństwa - mówi pani Irena.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 47/2004