Logo Przewdonik Katolicki

Ku naszej jedności

o. Stanisław Tomoń
Fot.

Jedność chrześcijan wystawiana jest na próbę. Wystawiana jest przez nas samych jako wyznawców Chrystusa wtedy, kiedy brakuje nam... miłości. Wystawiana jest przez wszelkie nasze ludzkie ograniczenia, ale nade wszystko przez nasz brak poddania się woli samego Chrystusa - "aby byli jedno". Zrezygnować z pokusy dążenia do podkreślania własnego autorytetu jest niezwykle trudno. Niemniej trudnym...

Jedność chrześcijan wystawiana jest na próbę. Wystawiana jest przez nas samych jako wyznawców Chrystusa wtedy, kiedy brakuje nam... miłości. Wystawiana jest przez wszelkie nasze ludzkie ograniczenia, ale nade wszystko przez nasz brak poddania się woli samego Chrystusa - "aby byli jedno". Zrezygnować z pokusy dążenia do podkreślania własnego autorytetu jest niezwykle trudno. Niemniej trudnym okazuje się zrezygnowanie z ukierunkowania wszystkiego według własnego wyznaczania granic odpowiedzialności za konkretną wspólnotę ludu, jaki zechciał zgromadzić się w Kościele. A przecież to temu właśnie ludowi powierzył i zaufał swoje orędzie sam Pan. Jakże wielka jest to odpowiedzialność!
Współczesna służba Chrystusowi to służba dla wiary i prawdy Ewangelii. Ale to też służba wolności wiary. Czy po historycznych dryfach i trudnych doświadczeniach w strefach zawirowań jesteśmy na tyle otwarci, by z całym zaufaniem łapać w żagle łodzi Piotrowej nade wszystko tchnienia Ducha Świętego? Czy na serio doceniamy rolę zmysłu wiary w kształtowaniu dialogu ekumenicznego? Straciliśmy wiele z własnego powodu - z tytułu nadużywania autorytetu - bo nie zawsze wtedy, kiedy to było potrzebne, z tytułu ożywianych pretensji wobec naszych braci i sióstr w wierze, z tytułu braku uszanowania dla uwarunkowań drugiej strony w trudnym procesie zmierzania ku "jednej owczarni" i "jednemu Pasterzowi". Czy jednak rozeznane już problemy to tylko przeszłość? Czy współczesny sposób realizowania i obecny kształt zaangażowania w urzeczywistnianie jedności nie przynosi czasem nowych, niepotrzebnych smutków i nie wywołuje napięć konfrontacyjnych?
Niezaprzeczalnie, z wielkim szacunkiem wspólnot Kościoła Chrystusowego spotyka się poczyniony po Vaticanum II wysiłek strony katolickiej w nadaniu kształtu miłości i prawdy dialogowi międzywyznaniowemu. Generalnie z uznaniem przyjmuje się wezwania samych papieży Pawła VI i Jana Pawła II do jedności i nie dyskontuje się konkretnych dynamicznych starań w kierunku komunii. Czy jednak właściwie dostrzegana jest przy tym istotna zależność efektywności pojednania ekumenicznego od tego, co jest aktualnie wewnętrznym doświadczeniem Kościoła katolickiego w zakresie poszukiwania równowagi między zasadą przewodniczenia a zasadami kolegialności i wspólnotowości?
Uważne wsłuchiwanie się w głos Kościołów jest charakterystyczną cechą posługi jedności. Tymczasem to wsłuchanie się przynosi także krytyczne stwierdzenia, że oprócz tego, co i tak już stanowiło przedmiot ostrego sporu ekumenicznego, pojawiają się nowe kontrowersyjne punkty. Pogłębiają one w konsekwencji niebezpiecznie sam spór, rodzą uzasadnione pytania i wystawiają na poważną próbę cierpienia z cierpliwością prowadzony dialog ekumeniczny z prawosławnymi i protestantami. W Tygodniu Modlitw o Jedność Chrześcijan może warto dosłyszeć taki właśnie zatroskany o jedność głos wielu środowisk Kościoła, dochodzący z różnych regionów.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki