Logo Przewdonik Katolicki

Spojrzeli w oczy Matki

Hubert Kubica
Fot.

Przez dziesięć dni pokonali trzysta kilometrów. Codziennie modlili się, odmawiając Różaniec, śpiewając godzinki, a także dobrze bawili na wieczorkach pogodnych. Zmagali się również ze swoimi słabościami, takimi jak ból nóg czy ścięgien. Piętnastego lipca poznańscy pielgrzymi doszli do Częstochowy. Tegoroczna pielgrzymka przebiegała pod hasłem "Śladami Chrystusa". Szczególną...

Przez dziesięć dni pokonali trzysta kilometrów. Codziennie modlili się, odmawiając Różaniec, śpiewając godzinki, a także dobrze bawili na wieczorkach pogodnych. Zmagali się również ze swoimi słabościami, takimi jak ból nóg czy ścięgien. Piętnastego lipca poznańscy pielgrzymi doszli do Częstochowy.


Tegoroczna pielgrzymka przebiegała pod hasłem "Śladami Chrystusa". Szczególną patronką pielgrzymów była Matka Urszula Ledóchowska. "Śladami Chrystusa" to znaczy, jak podkreślił ks. Daniel Wachowiak, wziąć swój krzyż. Czasami wbrew sobie wstać wcześnie rano i wyruszyć na pielgrzymi szlak. Wbrew ciału, które jest zmęczone, iść 30 kilometrów dzienne. Walczyć ze swoją słabością. To na pielgrzymce. A po powrocie do domu trzeba również modlić się, uczestniczyć w Eucharystii, chcieć porozmawiać z Bogiem, choć czasem jest to trudne. - I właśnie w ten sposób, biorąc swój krzyż, idziemy naprawdę "Śladami Chrystusa" - podkreślił ksiądz Wachowiak.

Pielgrzymi


Zdecydowana większość pielgrzymów to młodzież. Wielu szło po raz pierwszy. - Jestem mile zaskoczona pod każdym względem - mówi Beata Jur. - Myślałam, że będzie trudniej, że nie pokonam trudów pielgrzymowania. Uczę się pokory, która pozwala przezwyciężyć swoje słabości. Dużo daje mi poczucie wspólnoty. Poza tym jest fajna atmosfera. Kiedy ludzie mają się wyciszyć, jest cisza, kiedy mają śpiewać, śpiewają. W ten sposób można doświadczać Pana Boga na wiele sposobów.
Z kolei Radek Białachowski uważa, że na pielgrzymce ludzie coraz bardziej się otwierają - przed Panem Bogiem i przed sobą nawzajem. - Jest to czas, gdy można na spokojnie pomyśleć o swoim ży2obie, jak bardzo zmieniła się przez te lata Polska - mówi pan Kazimierz. Przez wiele lat był świeckim przewodnikiem poznańskiej pielgrzymki. Moment, w którym pielgrzymi dochodzą na Jasną Górę, jest, jak mówi, nie do opisania. - Trzeba upaść przed Matką Bożą jak sługa, polecając jej wszystkie prośby ludzi, którzy nas przyjmowali pod swój dach, dawali nocleg i jedzenie - mówi.
Pan Kazimierz Bogusławski w tym roku pielgrzymował po raz dwudziesty. Urodził się w 1943 roku. Kiedy miał jedenaście dni, umarła mu mama. Gdy był w jedenastej klasie, ksiądz powiedział mu, że oprócz Matki ziemskiej ma jeszcze jedną Matkę w niebie, której trzeba wszystko zawierzyć i oddać. Odtąd całkowicie zawierzył się Matce Bożej. Podczas swojej pierwszej pielgrzymki pan Kazimierz zmagał się z bardzo trudnym doświadczeniem. - Po raz pierwszy wyruszyłem w 1985 roku. Kupiłem sobie nowe, ładne mokasyny. Niepotrzebnie, bo na pielgrzymkę należy zabrać trochę zużyte buty. Utworzyły mi się odciski, bo buty były za ciasne. Pielęgniarz wyciął mi odciski przy palcach pod stopą. I to był największy błąd. Utworzyły mi się rany. Noga krwawiła. Ból był straszny. Wszyscy namawiali mnie, abym nie szedł. Ja jednak bardzo chciałem dojść - pomimo ogromnego bólu. Udało mi się to. Cierpienie ofiarowałem Matce Bożej - wspomina. Pan Kazimierz od czterech lat konsekwentnie realizuje bardzo ważne postanowienie. W grupie piątej, w której chodzi, niesie w krzyż. Pielgrzymka to dla niego wielkie wydarzenie, na które czeka cały rok. - Przez te dziesięć dni człowiek żyje innym życiem, oddycha duchem wiary, nie myśląc o zmartwieniach i codziennych obowiązkach.

Najpiękniejsza chwila


W tym roku jako pierwsza wchodziła na Jasną Górę grupa druga. Była ubrana w niebieskie koszulki. Podobnie jak grupa ósma, która na wejście założyła koszulki z napisem "Aniołki Smulskiego", czyli przewodnika grupy - księdza Marka. Grupa czternasta miała z kolei koszulki białe z napisem "14". Natomiast grupa siódma wchodziła z czerwonymi, a dwudziesta pierwsza z żółtozielonymi chustami.
Do Częstochowy przyjechało wielu krewnych i znajomych pielgrzymów. Ci, którzy byli zmotoryzowani, czekali już pod Częstochową i tam pozdrawiali swoich pielgrzymów. W grupie piątej w pierwszym rzędzie wchodzili nowożeńcy Przemek i Kasia. - Zawierzamy nasze małżeństwo Maryi - mówią. Przy Jasnogórskich Wałach witał poznańskich pielgrzymów ks. biskup Grzegorz Balcerek wraz z kapelanem Poznańskiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę ks. Konradem Jędrzejczakiem. Kapelan przeczytał kilka zdań o każdej grupie, która w tym czasie leżała krzyżem. Następnie pielgrzymi powoli przeszli przed Obraz Matki Bożej, aby spojrzeć w Jej oczy i oddać wszystko, z czym przyszli. - Moment, gdy powoli wchodziłem do kaplicy Najświętszego Obrazu, jest najpiękniejszy. Nie potrafię opisać tego, co wtedy czułem. Oddałem jeszcze raz wszystko, z czym tutaj szedłem, Matce - mówi Radek.
W pielgrzymce na Jasną Górę uczestniczyło 3240 pątników. Najstarszym uczestnikiem był pan Józef Przepióra liczący 85 lat. Najmłodsza była 10-letnia Marysia.

Pielgrzymka to pierwszy etap


Pielgrzymi rozjechali się do domów. Jednak ich peregrynacja na drodze do Pana Boga będzie trwała nadal. Mówił o tym ksiądz biskup Grzegorz Balcerek na Jasnogórskich wałach w czasie Mszy kończącej pielgrzymkę. - Istnieją różne grupy duszpasterskie, a chyba we wszystkich jest żywy Różaniec, choć brakuje żywego Różańca dzieci czy młodzieży. Przy pomocy swoich kapłanów możecie przecież założyć taką wspólnotę. Zróbcie to dla Matki Bożej. Miejcie odwagę. Uda się na pewno! - apelował ksiądz biskup.
- Pielgrzymka to zasianie ziarna, które powinno wzrastać poprzez na przykład zaangażowanie w różne wspólnoty działające w parafii. Nie może być tak, że tylko te dziesięć dni i potem nic - mówi ks. Paweł Pacholak idący w grupie piątej. - Emocje, które przeżywamy na pielgrzymce, są ważne, ale to nie wszystko, to dopiero początek, nie można poprzestawać na samej pielgrzymce. Trzeba iść dalej w swoim odkrywaniu Pana Boga.

Tekst i zdjęcia:

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki