Logo Przewdonik Katolicki

Zabawa, modlitwa, rozmowy…

Adam Gajewski
Fot.

Chociaż rekolekcje w Janikowie dopiero się rozpoczęły, ks. proboszcz Marek Siwka, diecezjalny moderator Ruchu "Światło-Życie" wie doskonale, jak będzie wyglądał ich kres - zobaczy łzy rozstania, usłyszy solenne obietnice przyjazdu za rok (bardzo często spełnione), wzruszy się dziecięcym "lamentem" nad zbyt szybkim upływem czasu Domysły kapłana płyną z doświadczenia -...

Chociaż rekolekcje w Janikowie dopiero się rozpoczęły, ks. proboszcz Marek Siwka, diecezjalny moderator Ruchu "Światło-Życie" wie doskonale, jak będzie wyglądał ich kres - zobaczy łzy rozstania, usłyszy solenne obietnice przyjazdu za rok (bardzo często spełnione), wzruszy się dziecięcym "lamentem" nad zbyt szybkim upływem czasu…
Domysły kapłana płyną z doświadczenia - ks. Marek już szósty rok z rzędu podejmuje u siebie młodych "oazowiczów". Dla Janikowa-Ostrowa, małej parafii liczącej zaledwie 211 wiernych, idea stworzenia Ośrodka Rekolekcyjnego była czymś bardzo ożywiającym. W niewielkim, ale niezwykle urokliwym, XV-wiecznym kościele pw. św. Jana Chrzciciela młodzi ludzie dają świadectwo swojej wiary. Każdego lata, w trzech turach, miejscową wspólnotę "zasila" grubo ponad setka "gości" - dzieci i młodzież. Jest pobożnie i... wesoło.
"Wieczór radosny" zamiast TV…
Dzieci, które przyjeżdżają do Janikowa kolejny raz, już wiedzą, inne dowiadują się na miejscu. O czym? O fakcie, iż przez najbliższe dwa tygodnie odpoczną od telewizji, radia i komputera! - Tu nie ma nawet anteny - mówi ks. Siwka. - Dzięki temu pomysłowi integracja postępuje szybciej, jest pełniejsza. Trzeba bowiem rozmawiać ze sobą. Po trzech dniach i tak już nikt nie pyta o telewizor czy radio… Kadra rekolekcyjna, złożona z księży, kleryków, świeckich animatorów, kieruje energię podopiecznych na ciekawsze niż wszelkie media tory: wspólną zabawę, dyskusje, rozważanie zagadnień religijnych, modlitwę… Każdego dnia odbywa się tutaj Eucharystia - zawsze z czynnym udziałem dzieci. - Nawet ten, który nigdy nie był ministrantem, może służyć do Mszy Świętej - tłumaczy proboszcz: - Kazania są dialogowane. Wzajemnie wyjaśniamy sobie kwestie wiary. Dzieci w modlitwie wypowiadają to, co leży im na sercu. O co się modlą? Intencje mówimy na głos. Niektóre o zdrowie swojej babci, za rodziców, za koleżankę… Jednego razu dziewczynka miała takie pragnienie: aby ludzie nie pili wódki! Widać, otarła się gdzieś w swoim otoczeniu o problem alkoholowy… Rekolekcje mogą być właśnie odmianą, mają łagodzić wszelkie problemy codziennego życia. Jak każdy wyjazd, także pobyt w ośrodku jest dla młodego człowieka potrzebną lekcją samodzielności. Mówi ksiądz Siwka: - Wciągamy dzieci do wszystkich możliwych prac. Niektóre dopiero tutaj uczą się kroić chleb… Sprzątają. - Pozamiataj schody… - prosiłem kiedyś jednego chłopca. On zaś od razu pyta o odkurzacz. Bo nigdy nie zamiatał miotłą! Zdarza się, że po powrocie do domów rodzice "nie poznają" swoich pociech - wracają z Janikowa jakby trochę dojrzalsze, wyciszone, skore do pomocy i obowiązkowe. Grafik zadań, przytwierdzony do drzwi pawilonu, w którym mieszkają dziewczęta, jest "nieubłagany" - każdą grupę, na czele z animatorem albo klerykiem, każdego uczestnika rekolekcji prędzej czy później czeka "Z", czyli zmywanie, "S", czyli sprzątanie itd… Sprawy duchowe poruszane są natomiast codziennie: - "L" to Liturgia, "Wieczór rad." - rozważanie radosnych tajemnic Różańca - rozmowy na swobodne tematy, "Wieczór. pow." - tajemnice bolesne - poważne problemy, kłopoty… - Ważne są takie "luźne rozmowy" - uważa ks. Marek. Rozmowa jest kluczem do duszy. Także dziecięcej, otwartej na Dobrą Nowinę!
Zaśpiewajcie gospodarzom!
Siatkówka, piłka nożna, zabawy na świeżym powietrzu, ping-pong, rejs stateczkiem po jeziorze, wyjazdy na kryty basen… - wszystko to sprawia, że oazowe rekolekcje są równocześnie świetnym wypoczynkiem, frajdą. Na koniec turnusu urządza się "bieg patrolowy" - praktyczne utrwalenie wszystkich "duchowych zdobyczy". Dzieci, przemierzające marszem okolicę, są odpytywane z modlitw, piosenek itd. Ale nie tylko. Mówi ksiądz Siwka: - Naradzam się z moimi parafianami, wypytuję. Trzeba bowiem ustalić, jakie dobre, pożyteczne uczynki są akurat do zrobienia. Można na przykład wysłać dzieci w pole, aby zaśpiewały coś miłego pracującym gospodarzom… Najlepsze, choć dość oryginalne świadectwo wakacyjnej ewangelizacji oazy wystawili swego czasu uczestnicy turnusu przeznaczonego dla dzieci z rodzin rozbitych, dysfunkcyjnych. Kierowcy autokaru, który przyjechał odebrać całą grupę, po prostu schowano kluczyki! Nie chcieli wracać.
Tekst: i zdjęcie

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki