Logo Przewdonik Katolicki

Pusty Olimp

ks. prof. dr hab. Paweł Bortkiewicz TCHR
Fot.

O tym, że Europa przeżyła regres od religii do mitologii, nie powinno się przekonywać. Takie są fakty. W konstytucji nie ma miejsca na Boga, ale jest miejsce na odwołanie się do Ziemi (chyba chodzi o mitologiczną boginię Gaję?). Nie może zatem zaskakiwać wzmożony ruch para-liturgicznej celebracji kultu kopanej piłki i kopanych łydek. Jest to kult połączony z adoracją. Oto Holendrzy...

O tym, że Europa przeżyła regres od religii do mitologii, nie powinno się przekonywać. Takie są fakty. W konstytucji nie ma miejsca na Boga, ale jest miejsce na odwołanie się do Ziemi (chyba chodzi o mitologiczną boginię Gaję?). Nie może zatem zaskakiwać wzmożony ruch para-liturgicznej celebracji kultu kopanej piłki i kopanych łydek.
Jest to kult połączony z adoracją. Oto Holendrzy klękają z zachwytu przed jakimś tam van Nistelrooy, wierząc, że ma on kontakty z siłami nadprzyrodzonymi. Mało tego, Francuzi, których tak rażą elementy religijne w ich laickim państwie, Francuzi, którzy depczą po swojej budowanej opactwem Cluny ziemi jak po śmieciach - ryczą głosem wściekłych krów, że Zizu jest bogiem! Dla Anglików, obojętnych na wszystko, co ważne, po prostu mądrych inaczej, Beckham jest zbawicielem na ołtarzu doznań i ofiar narodowych.
No, może przesadzam, może już nie… Bo oto Beckham-zbawca okazał się kopiącym inaczej, miernotą i ofermą. Francuzi, skoro wyryczeli się jak wściekłe krowy, orzekli ludzkim głosem, że Zizu winien iść na emeryturę, bo tak naprawdę niczego nie dokonał… Van Nistelrooy też - jak się wkrótce okaże - trzymał z siłami…, no, chyba z siłą spokoju…
Rozumiem, że w euforii i amoku można uznać tych przeciętnych zupełnie graczy za gwiazdy. Cóż, kwestia gustu. Dla kogoś 40-watowa żarówka też może błyszczeć blaskiem supernowej. Dla kibiców, którzy pamiętają, jak grał Pele, Maradona, Beckenbauer czy Platini lub Cruyf, ci wcześniej wspomniani są takimi 40-watówkami, no może produkcji Osram. Ale o gustach nie wypada dyskutować.
Kiedy jednak zaczyna się z tej błazenady robić religię, sprawa staje się poważna. Bo taka "religia" istotnie jest opium dla ludu. Jest narkotykiem, który nie tylko degeneruje człowieka, ale zabija w nim racjonalność. Zabija to, co specyficznie ludzkie - zdolność myślenia i wartościowania.
Piszę te słowa tuż przed rozpoczęciem półfinałów. Piszę, z trwogą patrząc na pusty Olimp. Nie ma już na nim tylu wielkich. Może dlatego, że nigdy nie było.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki