Lisia inwazja

Od połowy lat 90. wyraźnie i szybko wzrasta liczebność lisów w naszym kraju. Lisy zamieszkują już nie tylko lasy, ale także pola, a często również tereny podmiejskie. Jeżeli w 1990 r. było ich 55 tys., to w 1998 r. już 106 tys., a w 2003 r. ich populacja wzrosła do ponad 180 tysięcy. Zdaniem naukowców możemy jednak spać spokojnie, plaga lisów nam nie grozi. Dlaczego jednak jest...
Czyta się kilka minut
Od połowy lat 90. wyraźnie i szybko wzrasta liczebność lisów w naszym kraju. Lisy zamieszkują już nie tylko lasy, ale także pola, a często również tereny podmiejskie. Jeżeli w 1990 r. było ich 55 tys., to w 1998 r. już 106 tys., a w 2003 r. ich populacja wzrosła do ponad 180 tysięcy. Zdaniem naukowców możemy jednak spać spokojnie, plaga lisów nam nie grozi. Dlaczego jednak jest ich tak dużo i co na to wpłynęło?

Jak to często w przyrodzie bywa, przyczyn tej sytuacji jest wiele. Zjawisko to wydaje się bardzo niepokojące. Jeszcze piętnaście lat temu sytuacja była zupełnie inna, bo lisów w naszych lasach żyło mniej niż jeleni lub dzików. Obecnie, pomimo zdecydowanego wzrostu populacji tamtych gatunków, lisów i tak jest więcej. Ich ilość wzrosła ponad trzykrotnie. - Trudno mówić o zagrożeniu jakąś dramatyczną plagą lisów w naszym kraju. Oczywiście, jest ich znacznie więcej niż dawniej, ale to nie znaczy, że grozi nam dalszy niepohamowany i niekontrolowany wzrost liczebności tego gatunku. Są mechanizmy ograniczające liczebność lisów zarówno przyrodnicze, jak i związane z działalnością myśliwych, którzy prowadzą coraz większe pozyskanie tych zwierząt - mówi dr Marek Panek ze Stacji Badawczej Polskiego Związku Łowieckiego w Czempiniu k. Poznania.

Zaczęło się od walki ze wścieklizną

Zwiększenie populacji lisów spowodowała akcja szczepień przeciw wściekliźnie, która rozpoczęła się w 1994 roku. Dla lisa wścieklizna jest chorobą śmiertelną i lokalnie powoduje epidemie. Szczepienia mocno ograniczyły pojawianie się choroby i przyczyniły się tym samym do zwiększenia liczby zwierząt. Wydaje się, że to najważniejsza przyczyna, choć w ostatnim czasie wścieklizna znów daje znać o sobie. Wynika to zapewne ze wzrostu liczebności lisów, co powoduje, że nie dla wszystkich starcza przynęt ze szczepionką, zwłaszcza, że zrzuca się je z samolotów głównie w lasach, a spora część zwierząt żyje poza lasami.

Na zwiększenie stanu liczebnego lisów wpływa też zdecydowanie większa niż 20-30 lat temu dostępność padliny pozostawianej przez człowieka. Powód tego stanu rzeczy jest dość prozaiczny i wynika z czynników ekonomicznych. Kiedyś firmy utylizacyjne płaciły rolnikowi za dostarczanie odpadów, obecnie to rolnik musi za tę usługę płacić. Dlatego różne resztki poubojowe, padłe sztuki zwierząt domowych czy drobiu pozostawia się na przydomowych wysypiskach. A lisy takim "smakołykiem" nie pogardzą. Lis potrafi doskonale dostosować się do każdej sytuacji. Zamieszkuje więc od niedawna tereny podmiejskie, a nawet miejskie, gdzie znajduje wiele pokarmu. - Bardzo często dzwonią do nas ludzie, którzy spotkali lisy w miejscach, w których nie spodziewali się ich spotkać. Pojawiają się one na obszarach miejskich i podmiejskich, które sąsiadują z kompleksami lasów komunalnych. Tam lisy poszukują pożywienia - informuje Przemysław Piwecki ze Straży Miejskiej w Poznaniu.

Inną przyczyną wzrostu populacji lisów było okresowe zmniejszenie intensywności polowań. Jeszcze w latach 80. zabijano lisy przede wszystkim dla skór. Jednak na przełomie lat 80. i 90. popyt na nie bardzo mocno się zmniejszył. Przyczyniły się do tego na pewno ruchy ekologiczne i ich apele o niezabijanie zwierząt dla zysku, a także rozwój produkcji coraz lepszych skór sztucznych, bardzo podobnych w wyglądzie do naturalnych. W pierwszej połowie lat 90. myśliwi ograniczyli więc odstrzał lisów. - Nie jest łatwo zmniejszyć liczebność lisów, ponieważ wymaga to bardzo intensywnego odstrzału, a więc znacznych nakładów czasowych, jak i finansowych. O wysokości odstrzału decydują zresztą nie same koła łowieckie, ale także nadleśnictwa po zasięgnięciu opinii przedstawiciela gminy, na terenie której leży dany obwód. Pewien kłopot mogą sprawiać same lisy, na które nie wszędzie można polować, na przykład w obszarach podmiejskich, gdzie są bardzo liczne - mówi Marek Panek.

Sytuacja kontrolowana

Wydawać by się mogło, że sytuacja jest tak zła, że przed lisami nic nas nie uratuje i grozi nam ich plaga… Na szczęście nie jest tak źle i "zalew" lisów nam nie grozi.

Pokarm dla nich nie wszędzie jest dostępny. Gdy go brakuje, lisy zaczynają wędrować po obcych sobie terenach. I wtedy, pomimo całego swojego sprytu i umiejętności przystosowania się do nowych warunków, są narażone na różne niebezpieczeństwa, na przykład na zagryzienie przez psy czy potrącenie przez samochód. Po prostu nie znają terenu i nie wiedzą, które miejsca są bezpieczne i gdzie się schować w razie zagrożenia.

Ze względu na dużą liczbę osobników brakuje dla tych zwierząt miejsca. Przy niskich zagęszczeniach samiec i samica żyją parami, broniąc terytorium. Przy dużych zagęszczeniach tworzą się grupy rodzinne. Składają się one z osobników dorosłych i młodych. Te ostatnie są tolerowane pod warunkiem, że nie będą się rozmnażać, ponieważ brakuje odpowiednio dużej przestrzeni i wystarczającej ilości pokarmu.

Warto jeszcze wspomnieć o chorobach, które niezwykle szybko rozprzestrzeniają się w dużych skupiskach tych ssaków. Wystarczy, że jeden z nich jest zarażony, a choroba błyskawicznie przenosi się na inne. Do najgroźniejszych chorób można zaliczyć wspomnianą już wściekliznę oraz świerzbowiec zwany potocznie parchem. Bardzo groźny, również dla człowieka, jest tasiemiec żyjący w jelicie cienkim lisa. Wydala on jaja tego pasożyta wraz z odchodami. Człowiek może stać się nosicielem tasiemca na przykład poprzez spożycie owoców leśnych, które miały kontakt z odchodami lisa. Tasiemiec usadawia się w wątrobie człowieka, a czasami atakuje mózg. Prowadzi do ciężkiej choroby, a nawet śmierci. Pasożyt jest odporny na działanie czynników zewnętrznych. W warunkach laboratoryjnych zniszczenie jego jaj wymaga zamrożenia do temperatury minus 70 stopni Celsjusza. - W przypadku, gdy ktoś spotka lisa, nie powinien go ani przeganiać, ani zachowywać się nerwowo i uciekać. Powinien po prostu zwyczajnie oddalić się - radzi Przemysław Piwecki.

Dr Andrzej Kepel -

Prezes Polskiego Towarzystwa Ochrony Przyrody "Salamandra":

- Liczebność lisów niepokoi ekologów. Stanowią one poważne zagrożenie - zwłaszcza dla ptaków gniazdujących na ziemi. Coraz rzadziej można spotkać kuropatwę czy zająca, a wiele innych, rzadszych gatunków staje z tego powodu przed widmem zagłady.

Ekspansja lisa jest wynikiem nieprzemyślanej ingerencji w przyrodę. Polska wydaje miliony na szczepienie lisów, lecz statystyka wskazuje, że nie ma to jakiegokolwiek wpływu na zmniejszenie ryzyka zachorowania ludzi na wściekliznę, lecz powoduje wzrost zagrożenia innymi chorobami odzwierzęcymi - zwłaszcza bąblowicą. A skutki przyrodnicze są opłakane. Dlatego przyrodnicy postulują zaprzestanie szczepień oraz opracowanie narodowego programu gospodarowania populacją lisów.

Czym żywią się lisy

Lis najczęściej zjada norniki. Jednak nie jest wybredny i nie gardzi właściwie żadnym pokarmem - od chrabąszcza po koźlę, sarny. Zjada owoce, np. jabłka i śliwki. W pierwszej kolejności zabija zwierzęta chore i słabe. Żywi się również padliną, przez co pełni funkcje sanitarne.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2004