Logo Przewdonik Katolicki

Siodło na pogrzebie

Bartosz Wieczorek
Fot.

Z coraz mniejszym opóźnieniem pojawiają się w Europie i Polsce nowe trendy kulturowe i obyczajowe powstające w Ameryce. Niedługo więc można spodziewać się, że nasze przeżywanie pogrzebu będziemy musieli odłożyć do lamusa. Bo nowa moda mówi, że pogrzeb to show. Dla uczczenia pamięci Alexandra Gonzalesa jr., który zmarł w wieku 45 lat, jego rodzina zebrała się na cmentarzu pod...

Z coraz mniejszym opóźnieniem pojawiają się w Europie i Polsce nowe trendy kulturowe i obyczajowe powstające w Ameryce. Niedługo więc można spodziewać się, że nasze przeżywanie pogrzebu będziemy musieli odłożyć do lamusa. Bo nowa moda mówi, że pogrzeb to show.


Dla uczczenia pamięci Alexandra Gonzalesa jr., który zmarł w wieku 45 lat, jego rodzina zebrała się na cmentarzu pod czerwonym baldachimem. Fotografie zmarłego w trzyczęściowym garniturze i w mundurze marines były ustawione za urną z jego prochami. Uczestnikom rozdano białe gołębice. To stosunkowo niewinne jeszcze "udziwnienie" pogrzebu opisał na początku lutego "New York Times", poświęcając uwagę nowemu i nasilającemu się wciąż zjawisku, jakim jest personalizacja pogrzebu - czyli dostosowanie go całkowicie do wymagań i oczekiwań rodziny lub woli zmarłego.
Zmarły może mieć na pogrzebie gołębie, baloniki czy motyle. Może też swoje prochy wysłać do nieba za pomocą balonów wypełnionych helem. Lub może mieć je sprasowane i umieszczone w pierścionku. Trend do personalizacji pogrzebów to odpowiedź na spadek wpływu wielkich religii w społeczności przemysłowej. Jest to też dalszy etap opisanego przez antropologa i historyka Philppe'sa Ariesa zjawiska "śmierci na opak".

Śmierć klasyczna


Przez tysiąclecia prawie - zdaniem Ariesa - utrzymywał się nie- zmieniony stosunek wobec śmierci polegający na naiwnym i spontanicznym posłuszeństwie wobec niej. Od czasów Homera aż po Tołstoja śmierć był bliska, naturalna, oswojona. Poufała prostota była jedną z dwóch nieodłącznych cech śmierci. Drugą cechą był jej publiczny charakter. Wszystkie bowiem zmiany, jakie zachodziły w postawach wobec śmierci przez całe tysiąclecia, nie zmieniły trwałego związku między śmiercią a społeczeństwem: śmierć zawsze była aktem społecznym i publicznym.
Odbiciem tak pojmowanej śmierci była oczywiście kultura, która zachowała liczne świadectwa dotyczące sposobów umierania. I tak przykładowo, ważnym świadectwem dotyczącym pojmowania śmierci w średniowieczu jest "Pieśń o Rolandzie" czy opowieści o rycerzach Okrągłego Stołu. Dostrzegamy, że rycerze nie umierają "byle jak": ich śmierć jest uregulowana chrześcijańskim rytuałem. Zasadniczym jej rysem jest czas pozostawiony na przygotowanie się do śmierci. Umierający człowiek epoki średniowiecza prosi bliskich o przebaczenie, żegna się z nimi i poleca się Bogu. Jak rycerze z "Pieśni o Rolandzie" umierają chłopi w dziełach Lwa Tołstoja. W opowiadaniu Tołstoja "Trzy śmierci" konający woźnica na pytanie, jak się miewa, odpowiada: "Wszystko mnie boli. Śmierć się zbliża, ot co."
Jeszcze pod koniec XIX wieku na całym Zachodzie śmierć jednostki zmieniała przestrzeń i czas pewnej grupy społecznej, a nawet całej wspólnoty, na przykład wsi. W izbie umierającego zamykano okiennice, gaszono światła, zapalano świece, przynoszono święconą wodę, do domu schodzili się sąsiedzi i krewni. Dzwon żałobny odzywał się w kościele, skąd wychodził ksiądz z ostatnim sakramentem.
Na podstawie szerokich studiów, Philppe Aries jako główne elementy śmierci klasycznej wyróżnił: rekapitulację życia dokonywaną przez umierającego, publiczny charakter śmierci, scenę pożegnania z najbliższymi.
W wieku XX w najbardziej zurbanizowanych i technicznie rozwiniętych obszarach świata zachodniego pojawił się zupełnie nowy model: śmierć na opak. Wyróżniają go dwie cechy: społeczeństwo wygnało śmierć z pola swej świadomości i aktywności, z wyjątkiem śmierci wielkich ludzi, która jest szeroko komentowana i budzi duże zaciekawienie. Społeczeństwo nie zatrzymuje się też nad zmarłą jednostką: w mieście wszystko odbywa się tak, jakby nikt nie umierał. Te kulturowe przemiany sprawiają, iż człowiek współczesny nie wie, jak się zachować wobec śmierci, czym zapełnić pustkę po religijnych rytuałach i obrzędach.

Śmierć na opak


W śmierci na opak głównym elementom śmierci klasycznej (rekapitulacja życia, publiczny charakter, scena pożegnania) odpowiadają takie elementy, jak: utrzymywanie chorego w nieświadomości, odrzucenie żałoby, medykalizacja śmierci.
Człowiek współczesny nie może już dokonać rozrachunku z całego życia, gdyż normy kulturowe nie dopuszczają informowania go o jego prawdziwym stanie. Chory utrzymywany jest dziś w niewiedzy. Lew Tołstoj w opowiadaniu "Śmierć Iwana Ilicza" ukazuje świat u początków tego zjawiska. Główny bohater zaczyna chorować, zwraca się do lekarzy, wpada w krąg wizyt, lekarstw, higieny. Jest jednak coraz gorzej, ból narasta, ale "otoczenie nie rozumiało czy też nie chciało rozumieć, i myślało, że na świecie wszystko idzie jak dawniej". Zaczyna się komedia rodzinna, przyjaciele pocieszają go, żona zachowuje się tak, jakby wierzyła, że nie jest on chory. Podsłuchuje on jednak rozmowę żony i szwagra, którzy mówią o nim, że jest już trupem. Przestraszony zwraca się do innego lekarza, ale i ten mówi mu, żeby się nie niepokoił. Znosi więc cierpienie w milczeniu, nikt też nie wspomaga go w drodze przez mękę: "Najcięższą męką dla Iwana Ilicza było kłamstwo, że on jest tylko chory, a nie umierający, i że ma tylko zachować spokój i przeprowadzić kurację, a z tego wyniknie coś bardzo pomyślnego. A Iwan Ilicz wiedział, cokolwiek by czyniono nic z tego nie wyniknie prócz jeszcze bardziej męczących cierpień i śmierci. (...) I rzecz dziwna, wiele razy, kiedy tamci wyczyniali te błazeństwa, był o włos od tego, aby zawołać do nich: przestańcie kłamać, i wy wiecie, i ja wiem, że umieram, więc przynajmniej przestańcie kłamać".

Bez żałoby


Wielkim wydarzeniem we współczesnej historii śmierci jest zaniechanie albo skasowanie żałoby. Dziś na Zachodzie nie wolno publicznie okazywać żałoby. We Francji od lat siedemdziesiątych nie ma już orszaku ludzi składających kondolencje. W nekrologu pojawia się formuła: "Rodzina prosi o nieskładanie kondolencji". Sprawę tę badał wnikliwie Geoffrey Gorer w swym dziele "Śmierć, żal, żałoba". W swych badaniach Gorer stwierdza, że dzieci nie uczestniczą już właściwie w pogrzebach rodziców. Nie powiadamia się ich, albo mówi się, że rodziców zabrał do siebie Jezus. Gdy Gorer tuż po kremacji zwłok brata odwiedza bratową, ona opowiada mu, że spędziła z dziećmi miły dzień: zjedli posiłek na powietrzu, a potem strzygli trawę. Gorer pisze też wiele o sensie nadawanym kremacji zwłok. Wybór kremacji oznacza odrzucenie kultu grobów i cmentarzy. Krewny spalonego odrzuca materializację miejsca pochówku i jego więź z ciałem, które budzi odrazę. Akceptuje się za to prywatny charakter żałoby: kult grobu zastępowany jest przez kult wspomnień w domu. Może on zmierzać do mumifikacji: dom albo pokój zmarłego pozostawia się dokładnie w takim stanie, jak za jego życia. Ostatecznie, podsumowuje Gorer, śmierć i żałobę traktuje się dziś z taką samą pruderią, jak przed wiekami popędy seksualne. Uważa się, że publiczne okazywanie żałoby, a także zbyt długie jej zachowywanie jest czymś chorobliwym.

Bez pożegnania


Ostatni element śmierci na opak, czyli medykalizacja, spowodował, iż zniknął moment pożegnania człowieka z rodziną i swoim otoczeniem. Powszechny w szpitalach obraz umierającego z ciałem najeżonym rurkami, sztucznie oddychającego, odurzonego lekami zastąpił dawny obraz umierającego żegnającego się w swym pokoju z najbliższymi.
Postępująca medykalizacja śmierci związana była z ciągłym rozwojem medycyny. Skłoniło to poważnie chorych do coraz częstszych przeprowadzek do szpitala. Odtąd, choć ludzie się do tego nie przyznają, szpital ofiarowuje rodzinom azyl, gdzie mogą schować kłopotliwego pacjenta. Z czystym sumieniem przekazują innym opiekę, aby wrócić do normalnego życia. Pokój umierającego przeniesiono do szpitala. Od tej chwili szpital jest jedynym miejscem, gdzie śmierć może uniknąć jawności uważanej za nieprzyzwoitość.

Pogrzeb w Internecie


Kolejną próbą skrywania śmierci przez społeczeństwo jest najnowsza tendencja do personalizacji pogrzebu. Rodzina i bliscy, często zachęcani przez dyrektorów domów pogrzebowych, zbierają się nie po to, by płakać, ale na show. Pogrzeb jest ogłaszany jako "celebracja życia". Domy pogrzebowe stają się całkowicie zsekularyzowane. Mark Musgrove, dyrektor domu pogrzebowego i szef National Funeral Directors Association mówi: "Kilka lat temu usunęliśmy ławki i wstawiliśmy krzesła. Można dowolnie urządzić przestrzeń. Możemy mieć stół bankietowy z jedzeniem i winem. Nie nazywamy tego już kaplicą. Nazywamy to naszym rodzinnym centrum. Wygląda ono tak jak miły hotel". Organista gra Beatlesów "I want to hold your hand". W domach pogrzebowych rodziny zmarłego puszczają taśmę wideo, z której mówi on coś lub pozdrawia z pola golfowego. Ma to symbolizować jego dalsze trwanie i życie - śmierć jest bowiem skandalem, z którym rodzina nie chce się pogodzić.
Domy pogrzebowe oferujące personalizacje pogrzebów często prowadzone są przez całe rodziny, jak na przykład "Adams Funeral Home". Personalizacja ma być bardziej pełna znaczenia niż tradycyjne pogrzeby, które nie potrafiły specjalnie uhonorować zmarłej osoby. Teraz można zaadaptować odpowiednio pomieszczenie, puścić ulubioną muzykę. Pogrzeb ma bowiem oddawać zainteresowania, styl bycia i hobby zmarłej osoby - przekonuje rodzina Adamsów.
Daniel Isard, szef Foresight Analysts Inc., firmy konsultingowej przemysłu pogrzebowego, mówi, że pogrzeby w przeszłości były poważne, dostojne, podporządkowane religii. Jeszcze dziesięć lat temu 90 procent zmarłych chrześcijan miało pogrzeb w kościele lub kaplicy, dziś tylko 60 procent. "Nasze społeczeństwo jest mniej formalne, mniej poddaje się formalnej religii" - dodaje Isard.
Coś bardzo ważnego może zniknąć wraz z starymi ceremoniami - ubolewa Thomas G. Long, prezbiteriański profesor teologii z Atalanty. Jego troski nie podzielają przedsiębiorczy biznesmeni, zbijający fortuny na - przynoszącym w Ameryce krociowe zyski - przemyśle pogrzebowym.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki