Logo Przewdonik Katolicki

Tam, gdzie piękno zbliża do Boga...

Marcin Makohoński
Fot.

Chodzież należy do tych wyjątkowych miast Wielkopolski, które mają w sobie jakąś niezwykłą "urodę" i odczuwalny przez przyjezdnych wyjątkowy "klimat". Malowniczo położona, wśród lasów i jezior, wydaje się być miejscem, któremu warto się przyjrzeć nieco dokładniej. Życie religijne i kościelne skupia się tutaj wokół dwóch parafii, z których jedna - pw. św. Floriana - jest...

Chodzież należy do tych wyjątkowych miast Wielkopolski, które mają w sobie jakąś niezwykłą "urodę" i odczuwalny przez przyjezdnych wyjątkowy "klimat". Malowniczo położona, wśród lasów i jezior, wydaje się być miejscem, któremu warto się przyjrzeć nieco dokładniej. Życie religijne i kościelne skupia się tutaj wokół dwóch parafii, z których jedna - pw. św. Floriana - jest obecnie trzecią pod względem liczby mieszkańców (13 137) w Archidiecezji Gnieźnieńskiej.
Przeglądając stare, przedwojenne fotografie i widokówki z panoramą Chodzieży, niemal na każdej można zauważyć górującą nad miastem dzwonnicę oraz znajdujący się obok niej kościół. Wysoka wieża, na której szczycie umieszczono krzyż i stojąca przy niej świątynia po dziś dzień mogą uchodzić za wizytówkę miasta. Sam kościół pw. św. Floriana został zbudowany w połowie XVIII wieku, natomiast neoklasycystyczna dzwonnica jest od niego młodsza o blisko 90 lat.
Słoneczna świątynia
Od konsekracji, której dokonano 11 października 1801 roku, świątynia była czterokrotnie restaurowana. Ostatnio w latach 1997-2002 i trzeba przyznać, że jej dzisiejszy wygląd jest imponujący. Temu, kto po raz pierwszy przekroczy próg kościoła pw. św. Floriana, może się wydawać, że panująca tu jasność barw i mnogość złoceń to tylko iluzja, spowodowana grą światła. To niezwykłe piękno świątyni zostało na nowo wydobyte dzięki gruntownym pracom przeprowadzonym w jej wnętrzu, a także przy zewnętrznej elewacji. I choć wydawałoby się, że wszystko jest tutaj doskonałe i nie wymaga już żadnych poprawek, to zdaniem proboszcza parafii - ks. Władysława Kaźmierczaka, praca przy parafialnym kościele nigdy się nie skończy, gdyż zawsze jest tu coś nowego do zrobienia. Nie można przecież osiąść na laurach i powiedzieć: "Już wszystko zrobiłem". - Kiedy objąłem funkcję proboszcza parafii pw. św. Floriana w Chodzieży, a był to rok 1997, najtrudniejsze były dla mnie problemy natury ekonomiczno-gospodarcze - wspomina ks. Kaźmierczak. - Dzięki dużemu zaangażowaniu wiernych udało się nam jednak dokończyć remont świątyni, a także budynku plebanii. Dziś można już powiedzieć, że parafialny kościół i jego otoczenie wyglądają naprawdę pięknie. A nie jest to bez znaczenia, bo przecież wszystko co piękne zbliża nas do Boga.
Tradycyjnie, ale nowocześnie...
- Dla każdego proboszcza najważniejsze są zawsze sprawy duchowe - mówi ks. Kaźmierczak. - Bardzo ważne jest to, aby dobrze realizować duszpasterstwo tradycyjne, ale równocześnie otwierać się na nowe formy. W dużej parafii nie może zatem zabraknąć grup zorganizowanego laikatu. W Chodzieży ważną rolę odgrywa wspólnota w służbie nowej ewangelizacji "Jan Chrzciciel", w której jest 150 osób, z czego większość stanowią ludzie młodzi. Prężnie działa również neokatechumenat, który - zdaniem ks. proboszcza - jest bardzo mocno związany z parafią. - Dużym osiągnięciem jest także stworzenie 6-osobowej grupy nadzwyczajnych szafarzy Eucharystii, a przede wszystkim zaakceptowanie ich posługi przez wiernych - dodaje ks. Władysław Kaźmierczak. - Działa także grupa Apostolstwa Dobrej Śmierci, która liczy ponad 800 osób modlących się o dobrą śmierć nie tylko dla siebie, ale i dla innych. Na bazie pielgrzymek do Medjugorie, wyrosła również grupa modlitewna "Medjugorie", która raz w miesiącu uczestniczy w adoracji Najświętszego Sakramentu. Bardzo aktywne jest także koło misyjne. Oczywiście w parafii działa również wiele innych grup, jak np. matki różańcowe czy ministranci... Pomocą ludziom potrzebującym, a przede wszystkim dzieciom, służą siostry serafitki, które na terenie parafii prowadzą świetlicę terapeutyczną. Przy parafii działa również Stowarzyszenie "Rodzina Kolpinga". - Poprzez współpracę partnerską z niemieckim miastem Nottuln, zrodził się pomysł, aby także w Chodzieży mogła zaistnieć tzw. "Rodzina Kolpinga" - mówi prezes Stowarzyszenia Marian Gawarecki. - W Niemczech takie grupy działają prawie we wszystkich miastach, natomiast w Polsce istnieje ich ok. 30, głównie na południu naszego kraju. W ramach działalności chodzieskiej grupy "Rodziny Kolpinga", tradycją stało się przygotowywanie paczek dla najbardziej potrzebujących. Ze zbiórki żywności organizowanej w czasie święcenia pokarmów w Wielką Sobotę przygotowujemy i rozdajemy blisko 200 paczek. W minionych latach organizowaliśmy kursy językowe, wycieczki, a także braliśmy udział w przygotowaniu parafialnych festynów.
Każdy musi znaleźć swoje miejsce w parafii...
Zdaniem ks. Kaźmierczaka, jedną z największych trudności i zarazem niebezpieczeństwem pracy duszpasterskiej jest sytuacja, kiedy młodym ludziom wydaje się, iż uczestnicząc w 100 proc. w szkolnej katechezie, są zwolnieni z uczestnictwa w życiu własnej parafii. Dlatego też katechizacja ta musi iść w kierunku zainspirowania i zachęcenia młodzieży do włączenia się w życie swojej parafii, którą powinni oni postrzegać jako drugi dom, miejsce spotkań i rozmów. - Trudno dziś mówić o dalekosiężnych planach, bo to życie stawia nam wyzwania, którym musimy sprostać - odpowiada zapytany o plany na przyszłość ks. proboszcz. Nie chciałbym, aby życie w parafii było "odgórnie sterowane". Kościół jest żywy, musi więc roztropnie podejmować nowe formy pracy duszpasterskiej. Nie wolno nikogo zmuszać, czy też bardzo usilnie namawiać do bardziej aktywnego, twórczego uczestnictwa w życiu swojej parafii... Każdy wierzący musi sam do tego dojrzeć, musi tego świadomie pragnąć. Każdy musi też znaleźć swoje miejsce w parafii. Jeden chce tylko odmawiać Różaniec, a drugi pragnie być aktywnym apostołem... I w tym wyraża się piękno Kościoła. Trzeba jednak tworzyć odpowiednie warunki, przedstawiać nowe propozycje. Bo niewątpliwie najgorszą sytuacją byłaby ta, gdyby któryś z mieszkańców naszej parafii powiedział: "bo dla mnie tutaj nie ma miejsca...".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki