Kamieniecka parafia liczy ponad ośmiuset mieszkańców. Dlatego też wszyscy dobrze się tutaj znają i równie dobrze rozumieją. Spacerując między niskimi domami Kamieńca - jednej z dziewięciu wsi tworzących parafię pw. św. Jakuba Większego - odnosi się wrażenie, że jest to kraina spokoju, ładu i harmonii... Ukryty wśród pól "zaciszny kącik" jest swojski i wbrew pozorom interesujący.
Świątynia z 280-letnią historią
Dumą i chlubą mieszkańców, a zarazem wizytówką Kamieńca, jest tutejszy kościół parafialny, który liczy sobie przeszło 280 lat. Pierwszy, drewniany kościół ku czci Najświętszej Maryi Panny został zbudowany nad brzegami kamienieckiego jeziora już w XIII wieku przez kanoników regularnych z Trzemeszna. W latach 1722-1724 zniszczona i chyląca się ku ruinie świątynia została rozebrana, a na jej miejscu wybudowano nowy, również drewniany kościół. 27 października 1726 roku uroczystej konsekracji nowej świątyni dokonał ks. biskup Franciszek Kraszkowski.
Obecnie zabytkowy kościół wymaga szczególnej opieki, a co za tym idzie, znacznych wydatków na kolejne prace renowacyjne i konserwatorskie. Dlatego też, można śmiało powiedzieć, iż kamieniecka świątynia jest świadectwem. Przykładem tego, że nawet w ukrytej pośród pól małej parafii można wspólnie zrobić coś wielkiego. - Pierwsze prace przy odnawianiu naszej świątyni rozpoczęliśmy jeszcze w latach 80. Wymieniliśmy wówczas gonty na kościele oraz całą instalację elektryczną - wspomina proboszcz parafii w Kamieńcu, ks. kan. Jerzy Mostowski. - Z czasem wybudowaliśmy kaplicę pogrzebową, a także uporządkowaliśmy cmentarz - wykładając kostką polbrukową jego wąskie alejki. Po zdjęciu czterech warstw farby olejnej przywróciliśmy pierwotny wygląd wnętrza świątyni. Natomiast już od dwóch lat kościół poddawany jest kapitalnemu remontowi. W tym roku chcielibyśmy odnowić tzw. "babiniec", a w przyszłości z pewnością wymienić podłogę w całym kościele.
Kwiatki i kapliczki
W Kamieńcu nie tylko kościół budzi zachwyt. To, co go otacza, również zasługuje na podziw. Kamienne kapliczki przystrojone kwiatami, czy też rzędy drzewek iglastych, to już zasługa ks. kan. Mostowskiego. Jak sam przyznaje, mimo wielu obowiązków, zawsze potrafi znaleźć czas, aby oddać się swojej ulubionej rozrywce. Co nią jest? - Sad, "folia", krótko mówiąc, ogrodnictwo - tłumaczy ks. proboszcz, a trzeba powiedzieć, że jego praca wygląda imponująco. - Nauczył mnie tego mój ojciec, z domu wyniosłem również szacunek do pieniądza i myślę, że wszystkie te umiejętności pomagają mi w pełnieniu obowiązków administratora parafii. Bo każda parafia jest inna... ale w każdej znajdą się ludzie, którzy zapytają: A po co będziemy tu coś robić? Odpowiedź jest wtedy tylko jedna: Po to, aby było. Aby przekazać kolejnym pokoleniom świadectwo naszej wspólnej pracy i po to, żeby każdy wiedział, że parafia, czy też kościół, to nie własność prywatna księdza, ale dobro wszystkich wiernych...
Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.
Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.









