W progu

Stajemy w progu otwartych drzwi europejskiego domu. Trochę dziwna i żenująca to sytuacja. W tym sensie, że nie byliśmy nigdy synami marnotrawnymi, co to wyszli z domu ojca Nie jesteśmy tymi, którzy przychodzą do tego domu z obcych kultur i innych światów wartości. Choć, z różnych racji - przychodzimy tam "z dalekiego kraju". Dalekiego - przez odmienność powojennych losów, przez...
Czyta się kilka minut

Stajemy w progu otwartych drzwi europejskiego domu. Trochę dziwna i żenująca to sytuacja. W tym sensie, że nie byliśmy nigdy synami marnotrawnymi, co to wyszli z domu ojca… Nie jesteśmy tymi, którzy przychodzą do tego domu z obcych kultur i innych światów wartości. Choć, z różnych racji - przychodzimy tam "z dalekiego kraju". Dalekiego - przez odmienność powojennych losów, przez dotknięcie rakiem totalitaryzmu, przez to wszystko, co ważyło i waży jeszcze na polskich losach. Zarazem jest to kraj bliski przez wspólnotę kultury, wartości, przez dziedzictwo wieków…

Świadomość tego momentu jest w wielu z nas. Biskupi polscy dali wyraz tej świadomości w dokumentach Konferencji Episkopatu Polski - nie tyle już oceniając sytuację, co wskazując na konkretne działania. Jesteśmy wszak w państwie demokratycznym i jesteśmy w demokratycznej Europie, gdzie mechanizm głosowania, o ile tylko zostaje oparty na określonej skali wartości - może zdziałać dużo.

Kiedy jednak patrzymy na nasze twarze, trudno chyba w tej historycznej na pewno chwili dostrzec na nich radość i satysfakcję. Ostatecznie, nikt z nas raczej nie myśli w kategoriach swojego osobistego udziału w wielkiej historii. Patrzymy raczej na to, na ile ta historia wielka uciska naszą codzienność. Patrzymy na konkretne zdarzenia z polskiej współczesności, patrzymy na poczynania współczesności europejskiej.

Wchodzimy do Europy z rządem praktycznie nadającym się do miana, delikatnie mówiąc, "podejrzanego o wiele przestępstw". Wchodzimy z perspektywą zwycięstwa ugrupowania, które jest uwiedzione przez sprytnego acz prymitywnego polityka. Wchodzimy zarazem do Europy dławiącej się biurokracją, rozpaczliwie miotającej się między pragnieniem wygody a brakiem perspektyw przyszłości. Europy, która tak dalece chce być dla ludzi, że brakuje w niej miejsca dla Boga.

Zadaniem chrześcijan nie jest jednak utyskiwanie i katalizowanie czasu. Zadaniem chrześcijan jest budowanie nadziei. Pozyskiwanie jej - mocą zaufania Bogu i własnego działania. Wyrazem tego działania będą nasze wybory do Parlamentu Europejskiego, ale nade wszystko - nasze codzienne decyzje moralne.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 17/2004