Kiedy i w jakich okolicznościach zetknęli się Państwo z ideą organizacji Human Life?
Ewa Kowalewska: - To był 1993 rok. Spotkaliśmy się z ojcem Paulem Marksem, który poszukiwał miejsca, gdzie mógłby założyć biuro koordynujące pracę w Europie Wschodniej....
Kiedy i w jakich okolicznościach zetknęli się Państwo z ideą organizacji Human Life?
Ewa Kowalewska: - To był 1993 rok. Spotkaliśmy się z ojcem Paulem Marksem, który poszukiwał miejsca, gdzie mógłby założyć biuro koordynujące pracę w Europie Wschodniej. A my, Polacy, jesteśmy silnie związani zarówno ze Wschodem, jak i Zachodem, więc rozumiemy i jedną, i drugą stronę. Jesteśmy bardzo dobrym "kanałem" przenoszącym informacje.
Lech Kowalewski: - Można powiedzieć, że Human Life International jest taką rodziną obrońców życia na całym świecie. Trudno jest wymienić wszystkie kraje, które ze sobą współpracują. Dziesięć lat temu powstało biuro regionalne na Europę Środkową i Wschodnią, ale ojciec Paul Marks odwiedził wcześniej około 90 krajów i w każdym z nich zasadził swoje ziarenka. Różnie one kiełkują, ale z reguły dają piękne owoce. W wielu miejscach skupili się ludzie, którzy wspierają działania na rzecz promowania Ewangelii życia - trzeba powiedzieć, że jest to jedna z niewielu organizacji światowych, dla której fundamentem jest nauka Kościoła katolickiego i chrześcijańska wizja człowieka. Drugiej takiej chyba nie ma...
Swoją działalnością wykraczacie także poza granice naszego kraju...
E.K.: Staramy się wspierać Polską Federację Ruchów Obrony Życia. Ale naszym zadaniem jest również pomoc krajom z terenu byłego Związku Radzieckiego. Praca tam nie jest łatwa, ale ludzie mają otwarte serca, jeżeli zrozumieją, że działamy dla wspólnego dobra, wtedy wychodzi na jaw ta "słowiańska dusza". Idąc na Wschód z Ewangelią Życia, spotykamy się z wieloma misjonarzami - razem budujemy tę nową świadomość. Bo to jest właśnie walka o świadomość człowieka, który chce służyć życiu. My nie jesteśmy tylko przeciw! My jesteśmy za - za radością, za miłością, za tym, żeby każde dziecko było szczęśliwe. Pracujemy nie tylko dla ludzi wierzących i nie tylko dla katolików. Spotykamy się z różnymi osobami - z Białorusi, Ukrainy czy dalekiego Kazachstanu, z mahometanami i buddystami. W zasadzie wszyscy ludzie, którzy uznają Boga - takiego, jakiego spotkali na swojej drodze, są za życiem. Tu nie ma żadnych wątpliwości - można współpracować. Pamiętam, jak jeden z naszych przyjaciół cytował fragmenty papieskiej Encykliki "Evangelium Vitae" pastorom protestanckim. A oni na to: "Co za świetny tekst! Skąd wyście go wzięli?". Więc to też jest budowanie wspólnoty pomimo różnic, jakie nas dzielą. Musimy się łączyć, żeby budować przyszłość...
Czy w Polsce problem eutanazji i homoseksualizmu jest już poważnym zagrożeniem dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa?
E.K: - Na razie w Polsce są jedynie prowokacje, dotyczące "promocji" homoseksualistów. Pewne środowiska dostają pieniądze ze ściśle określonych źródeł właśnie z przeznaczeniem na forsowanie tych pomysłów o zrównaniu związków hetero- i homoseksualnych. Do Sejmu wpłynął już projekt ustawy o związkach partnerskich. Rozpoczęła się swoista kampania reklamowa w imię swoiście pojmowanej tolerancji. Wszystko ma się odbyć kosztem zwykłych rodzin, gdyż związki te mają dostawać taką samą pomoc jak rodziny, a świadczenia te są ciągle za małe i stale zmniejszane. Mają też mieć prawo do dziedziczenia, do opieki nad dzieckiem partnera z poprzedniego związku. Społeczeństwo tego nie akceptuje. Jeżeli przez chwilę się zastanowimy, do czego to prowadzi, rozwiewają się wszelkie wątpliwości. Nie chodzi tu o potępienie konkretnego człowieka, chodzi o potępienie jego działania - a to jest różnica. Akceptuję ciebie, ale nie akceptuję twoich działań. Ważne jest to rozróżnienie. Są ludzie, którzy mają problem zachwiania swojej tożsamości płciowej, ale są godni szacunku, ponieważ pracują nad sobą. A są też tacy, którzy nie chcą pracować - chcą mieć wszystko za darmo. Jeżeli chodzi o eutanazję, to ten problem jest w polskim społeczeństwie "szczątkowy". Natomiast promocja tej "ukrytej zbrodni" jest daleko posunięta. Każdy chory żyje nadzieją na wyzdrowienie - a nawet gdyby tej nadziei już nie było, trzeba mu pozwolić godnie odejść - to znaczy otoczyć go troską i miłością, by mógł po ludzku zakończyć swoje życie, w taki sposób, w jaki kończyli je nasi dziadowie, pradziadowie. Żeby był człowiekiem do końca - a nie przedmiotem, który można wyrzucić, kiedy przestaje być przydatny, czy zwierzątkiem do uśpienia. Niestety, te problemy stają się w Polsce coraz bardziej wyraziste - a my musimy wiedzieć, co chronimy.
L.K.: - Niektórzy twierdzą, że homoseksualizm to problem genetyczny i ta dziedziczna skłonność wpędza człowieka w sytuację bez wyjścia. Dziedziczność rządzi się swoimi prawami. Nie można obwiniać człowieka chorego. Ale to jest całkowicie nielogiczne myślenie. Przecież homoseksualiści nie mogą mieć dzieci, więc jaką drogą mieliby przekazywać tę cechę? Dzisiaj wiadomo, że aktywność homoseksualna to sprawa nabyta. Można mieć większe lub mniejsze skłonności, ale homoseksualizm wyrasta przede wszystkim na bazie środowiska, w jakim człowiek przebywa. Rozdzielajmy więc osobiste trudności danego człowieka z identyfikacją w dziedzinie płci od aktywności homoseksualnej. Zresztą każdy odpowiedzialny człowiek ma obowiązek zachowywać wstrzemięźliwość w dziedzinie seksu. Środowiska homoseksualne na całym świecie słyną z wielkiej liczby przygodnych kontaktów płciowych, co wyjątkowo sprzyja rozprzestrzenianiu się AIDS. Nie jest tajemnicą, że jednym z najistotniejszych elementów w wychowaniu jest obecność ojca w rodzinie. Badania potwierdzają, że znaczący procent chłopców, którzy zapadają na homoseksualizm, wychowywał się w rodzinie niepełnej, zazwyczaj bez ojca, z bardzo energiczną, władczą matką. Zarówno na świecie, jak i w Polsce są programy leczenia tego problemu. Jeżeli jest dobra wola, to znajdują się i metody, żeby wrócić do równowagi. W Polsce mamy, niestety, potężną akcję promocji zachowań homoseksualnych skierowaną do młodych. Ci ludzie mają później wiele problemów, często odchodzą od wiary, nie potrafią sobie poradzić sami ze sobą.
Komercjalizacja odziera nas z subtelności. Nasza intymność zostaje wystawiona na widok publiczny - i wielu się to podoba...
E.K.: - Tak. Przecież w Polsce można wykorzystać do produkcji pornografii 15-letnią dziewczynkę czy chłopca całkowicie legalnie. Przecież to są jeszcze dzieci... Za to samo w Stanach Zjednoczonych można dostać bardzo wysoki wyrok - wiele lat więzienia. Próbowaliśmy to zmienić, ale prezydent zawetował wniosek i... się nie udało. Taka jest rzeczywistość. Myślę, że każdy z nas powinien budować przyszłość na swojej odpowiedzialności. To człowiek decyduje - to chcę, a tego nie. Nie można poddawać się uzależnieniom - wtedy stajemy się niewolnikami, a przecież chcemy być wolni... Wolni nie tylko od narkotyków, nie tylko od alkoholu, ale również od przeżycia konieczności doznania seksualnego. Niektórzy twierdzą: "Jeżeli mam ochotę, to znaczy, że muszę". To jest kłamstwo, to jest ograniczanie człowieka i jego niezbywalnego prawa do wolności i prawdziwej miłości. To jest wybór każdego z nas - nie możemy ulegać presji mediów, które żerują na ludzkich instynktach, czasami tych najbardziej prymitywnych. Wtedy niszczymy samych siebie, swoich najbliższych i społeczeństwo.
L.K.: - Musimy pamiętać, że problematyka związana z ludzką płciowością jest bardzo delikatna i trudna. A dziś prowadzi się potężną kampanię, by zmienić dotychczasowe obyczaje. Zwłaszcza młodzi są atakowani - i to w sposób bardzo komercyjny. Tutaj w grę wchodzą wielkie pieniądze - a tam, gdzie się da zarobić, dla wielu etyka się nie liczy...
Human Life International - Europa
ul. Jaśkowa Dolina 47/2,
80-286 Gdańsk;
tel.: (0-58) 341 19 11;
fax (0-58) 346 10 02
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













