Choroba szalonych krów, inaczej BSE (bovine spongiform encephalopathy), opanowała już niemal całą Europę. Choroba ujawniła się w Wielkiej Brytanii, gdzie aby zwiększyć produkcję mięsa, zaczęto karmić roślinożerne z natury krowy mączką zwierzęcą. Zwierzęta na takiej diecie szybciej przybierają na wadze. Niestety, do mączek zaczęto dodawać także tkanki owiec chorych na scrapie. Chorobę wywołują priony, czyli białka, które w formie niezmutowanej normalnie występują m.in. w komórkach nerwowych i limfocytach. Jeżeli jednak do organizmu dostanie się ich zmutowana odmiana (lub z bliżej nie znanych przyczyn pojawi się w nim samoczynnie), to zdrowe priony przekształcają się w swoje chorobotwórcze kopie. Zmutowane priony gromadzą się w mózgu i powodują obumieranie neuronów. W ich miejscu powstają pory, a mózg wyglądem zaczyna przypominać gąbkę. Stąd inna nazwa schorzenia - gąbczaste zwyrodnienie mózgu. Choroba zawsze kończy się śmiercią. Priony chorych owiec zaraziły drogą pokarmową krowy. Z uwagi na nieskoordynowane ruchy i dziwne zachowanie zarażonych zwierząt schorzenie nazwano chorobą szalonych krów. Nie wiadomo dokładnie, ile prionów wystarczy do zarażenia. Przypuszcza się, że dochodzi do niego, gdy krowa zje ok. 100 mln prionów. Taką ich liczbę zawiera ok. 0,1 grama tkanki mózgowej. - Priony nie występują w mięśniach, jednak w czasie uboju i tzw. rozbiórki mogą się przypadkowo przedostać także do mięsa - mówi prof. Liberski. W sierpniu 2000 r. badacze brytyjscy poinformowali na łamach "Proceedings of the National Academy of Sciences", że chorobotwórcze priony mogą zarażać bez wywoływania objawów. Zdaniem naukowców, zwierzęta nie chorując, mogą być nosicielami chorobotwórczych prionów. Choroba może dotyczyć także kóz, jeleni, łosi, a nawet kotów. Naukowcy z Uniwersytetu Wisconsin-Madison pod kierunkiem Joela Pedersena odkryli , że chorobotwórcze priony mogą przedostawać się do gleby wraz z rozpadającym się ciałem padłych zwierząt. Potem priony w drobinkach ziemi mogą być zjadane wraz z pożywieniem i zarażać inne zwierzęta. Na taki trop naprowadził ich fakt, że zdrowe łosie umieszczone w zagrodach, gdzie wcześniej żyły chore zwierzęta, także zaczynały chorować. Przerwać ten łańcuch może tylko palenie zwłok chorych zwierząt.
Zwierzęta ludziom
Choroba Creutzfeldta-Jakoba należy do znanych od dawna chorób zwyrodnieniowych mózgu. Występuje na całym świecie z częstotliwością jednego zachorowania na milion ludzi rocznie. Jest to tzw. postać sporadyczna i występuje głównie u ludzi starszych. Choroba ta najczęściej bywa mylona z chorobą Alzheimera. Co roku w Polsce stwierdza się 5-10 przypadków tej nieuleczalnej choroby, jednak jej źródłem nie jest zakażone mięso. Mogą ją wywoływać na przykład mutacje genetyczne. Choroba powoduje otępienie, zaburzenia zachowania, mimowolne ruchy, czyli pląsawicę, niedowłady, czyli osłabienie mięśni, a w ciągu kilku miesięcy od pierwszych objawów, najwyżej do roku, prowadzi do śmierci. Jednak gdy w ostatnich latach pojawił się jej nowy wariant, który dotyka również osoby młode, a nawet dzieci, zaczęto coś podejrzewać. Badania wykazały, że zmiany w mózgu ludzi zmarłych na nowy wariant choroby Creutzfeldta-Jacoba są bardzo podobne do zmian w mózgu zwierząt, które padły na chorobę szalonych krów. Zakażenie ludzi następuje przez zjedzenie mięsa chorej na BSE krowy. Jak do tej pory nie ma doniesień, by chorobotwórcze priony mogły się znajdować w mleku zakażonego zwierzęcia. Białka te gromadzą się nie tylko w mózgu, ale też w rdzeniu kręgowym, węzłach limfatycznych, wyrostku robaczkowym, szpiku kostnym. Chorobę można rozpoznać, badając np. migdałki chorego. Wszystkie zabiegi chirurgiczne u osób zarażonych mogą spowodować przenoszenie choroby na innych pacjentów przez narzędzia chirurgiczne. Zwykłe urządzenia do sterylizacji narzędzi nie usuwają prionów. Badania uczonych brytyjskich z Institute for Animal Health w Edynburgu, opublikowane trzy lata temu w tygodniku "Lancet", wskazały, że priony mogą być przenoszone także podczas transfuzji krwi. Co gorsza, krew dawcy może stanowić "magazyn" chorobotwórczych prionów nawet wtedy, gdy on sam nie wykazuje jeszcze symptomów choroby. Zdarzały się przypadki zakażenia za pośrednictwem przeszczepionej rogówki lub opony twardej pochodzącej ze zwłok. We Francji wiele przypadków choroby odnotowano u pacjentów, którym podawano hormon wzrostu wytwarzany z przysadek mózgowych zmarłych chorych (obecnie wytwarza się go metodą syntezy chemicznej).
Mączka nadziewana prionami
Gdy w latach 90. w Wielkiej Brytanii wybuchła epidemia BSE, by zapobiec jej dalszemu rozprzestrzenianiu, rząd tego kraju podjął decyzję o wybiciu prawie 4,5 miliona sztuk bydła, w tym 200 tysięcy chorych. Niestety, to nie pomogło. Choroba rozprzestrzenia się nadal. BSE prawdopodobnie trafiło do naszego kraju już na początku lat 90., kiedy to krowy karmiono sprowadzoną z zagranicy mączką mięsno-kostną mogącą zawierać chorobotwórcze priony. Wtedy też sprowadzono do kraju tysiące żywych zwierząt, których nikt nie badał pod kątem BSE. W Polsce testy na obecność prionów przeprowadza się od dwóch lat. Pierwszy przypadek choroby wykryto w zeszłym roku. Ile zwierząt chorowało wcześniej, i ilu ludzi się zaraziło przez zjedzenie ich mięsa, nikt dokładnie nie wie. Na razie w Polsce wykryto osiem przypadków BSE. W Austrii, gdzie pierwszy przypadek choroby szalonych krów pojawił się prawie w tym samym czasie co w Polsce, nie zanotowano nowych zachorowań. Zdaniem prof. Liberskiego, liczba BSE w naszym kraju będzie nadal wzrastać. - Niestety, w Polsce nadal nie ma zakazu karmienia mączką mięsno-kostną drobiu i trzody chlewnej, które są odporne na BSE. Przypuszczam, że część tej mączki może nadal być zainfekowana prionami. Te niebezpieczne białka mogą przedostać się z mączki do paszy krów. Do takich przypadkowych skażeń karmy może dochodzić podczas jej przewożenia w pojemnikach, w których wcześniej przewożono skażone mączki. Priony z resztek mączki mogą przedostawać się do paszy na zasadzie kontaminacji krzyżowej. Na taką możliwość wskazują przypadki BSE w Wielkiej Brytanii. Tam zakaz używania mączek mięsno-kostnych w karmieniu zwierząt przeżuwających został wprowadzony chyba najwcześniej, a mimo to BSE w tym kraju występuje nadal - mówi prof. Liberski.
Dziurawe sito
Codziennie w Europie wykrywa się nawet kilka przypadków choroby szalonych krów. Można przypuszczać, że system wykrywania BSE działa sprawnie. Jednak zdaniem sceptyków BSE może się czasami wymykać spod kontroli. Stosunkowo niedawno w Niemczech ujawniono, że prawie 40 tys. krów przebadano w laboratoriach firm, które nie posiadały atestu i manipulowały wystawionymi dokumentami. Źle zbadaną wołowinę skonfiskowano i zutylizowano, ale pewna jej część zdążyła wcześniej trafić do sprzedaży. W Polsce pod koniec sierpnia Sąd Rejonowy w Tarnowie skazał na kary po 2 lata pozbawienia wolności w zawieszeniu na 5 lat osoby, którym udowodniono fałszowanie świadectw pochodzenia zwierząt - w tym pierwszej w Polsce krowy zarażonej BSE. Jak ustaliła prokuratura, wystawione przez oskarżonych świadectwa pochodzenia zwierząt zawierały przypadkowe i nieprawdziwe dane właścicieli bydła i miejsca jego pochodzenia. - Żaden system kontroli nie jest idealny. W dodatku 30-40 procent mięsa pochodzącego z uboju jest w Polsce nie badanych. Zdrowy rozsądek nakazuje więc unikanie spożywania mięsa pochodzącego z niewiarygodnego źródła - mówi prof. Liberski.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













