Logo Przewdonik Katolicki

Żądza nie tylko pieniądza

Michał Gryczyński
Fot.

Człowiek, aby utrzymać się przy życiu, musi posiadać własność. Pragnienie posiadania własności jest zgodne z naszą naturą oraz instynktem samozachowawczym, lecz jeśli nie towarzyszy mu roztropność i umiar, to grozi nam niewola zachłanności. Żyjemy w czasach szczególnie naznaczonych pogonią za pieniędzmi i dobrami materialnymi. Skłonność do nadmiernego ich gromadzenia...

Człowiek, aby utrzymać się przy życiu, musi posiadać własność. Pragnienie posiadania własności jest zgodne z naszą naturą oraz instynktem samozachowawczym, lecz jeśli nie towarzyszy mu roztropność i umiar, to grozi nam niewola zachłanności.


Żyjemy w czasach szczególnie naznaczonych pogonią za pieniędzmi i dobrami materialnymi. Skłonność do nadmiernego ich gromadzenia w ilości przekraczającej rzeczywiste potrzeby człowieka - a więc wyłącznie na własny użytek - nosi znamiona chciwości.

Mało, ciągle mało!


Język potoczny zna liczne odniesienia do chciwości, pojmowanej nie tylko jako pożądliwość pieniądza. Powiada się przecież o spoglądaniu na coś, albo na kogoś "łakomym okiem", czy też o żarłocznym, albo drapieżnym pragnieniu władzy. "Słownik wyrazów bliskoznacznych" wśród synonimów słowa "chciwość" wymienia m.in.: pożądliwość, łapczywość, zachłanność, łakomstwo, pazerność, chytrość, czy skąpstwo.
Gromadzenie pieniędzy i dóbr materialnych staje się niekiedy celem samym w sobie, ważniejszym od wartości osobowych m.in.: czystego sumienia, dobrej czci, a czasem i życia. Nie służy już wtedy zaspokojeniu rzeczywistych potrzeb człowieka, lecz staje się ciągle podsycaną pasją, aby mieć ich coraz więcej. Człowiek chciwy z upływem czasu zmienia swój system wartości: obojętnieje na los potrzebujących, a nawet zarzuca im lenistwo - "sami są sobie winni" - natomiast swoją postawę zaczyna utożsamiać z oszczędnością albo zaradnością życiową. Taka skłonność może dotyczyć również żądzy władzy, albo sławy, prowadząc do grzechu, występku, a nawet zbrodni. Wartości nadprzyrodzone zostają wówczas zakwestionowane, bo człowiek koncentruje się na tym, aby więcej "mieć", a nie bardziej "być". Swoim postępowaniem narusza zasady miłości i sprawiedliwości, bo w pogoni za dobrami jest zdolny posunąć się do kradzieży, zdrady, czy oszustwa. Wszystko przelicza na pieniądze, zabiegając przede wszystkim o pomnażanie własnego majątku. Jego pasji gromadzenia towarzyszy często zazdrość i agresja, a przypieczętowuje ją skąpstwem, czyli troską, aby dużo zgromadzić, ale mało wydać, albo rozrzutnością - życiem ponad stan, gdy jego wydatki przewyższają dochody.
Jest to więc nieodparta i trwała żądza zawładnięcia dla siebie dóbr wzbudzających pożądanie, których człowiek pragnie mieć ciągle więcej, a im więcej ma, tym bardziej jest nienasycony. Taki nieopanowany stosunek do rzeczy sprzeciwia się cnocie umiarkowania i jest formą egoizmu. A stąd już tylko krok do nadania dobrom materialnym rangi "złotego cielca". I chyba dlatego autor "Listu Barnaby" pisał już w I wieku, że chciwość jest drogą śmierci.

Albo Bóg, albo mamona


Na kartach Starego Testamentu chciwość była ganiona, jako przyczyna innych grzechów (Syr 31, 5-8), prowadząca do nieszczęść (Jr 6, 13-15; 22, 17). Bogacze, którzy pomnażają majątki wykorzystując słabość innych godni są potępienia (Mi 2, 1-2). Człowiek chciwy jest niegodziwcem o wysuszonej duszy (Syr 14, 8) i przypomina wilka, który rozszarpuje owce, zapominając, że one należą do samego Boga. Chciwość jest więc bluźnierstwem (Ps 10, 1) i prowadzi człowieka do zguby (Prz 1, 19).
Pan Jezus wielokrotnie krytykował zjawisko ubóstwiania bogactwa: "Nikt nie może dwom panom służyć... Nie możecie służyć Bogu i Mamonie" (Mt 6, 24), a w przypowieściach przestrzegał przed chciwością. Opowiadał o bogaczu i Łazarzu - po śmierci ich pozycja uległa odwróceniu - a także o bogaczu pragnącym resztę życia spędzić na używaniu dóbr, które nagromadził. Temu ostatniemu Bóg rzekł: "Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komuż więc przypadnie to, coś przygotował?" (Łk 12, 20).
Zrozumieli to apostołowie, toteż św. Paweł pisał: "ani złodzieje, ani skąpcy, ani grabieżcy nie wejdą do Królestwa Niebieskiego" (I Kor 6, 9-10), nazywając chciwość wprost bałwochwalstwem (Kol 3, 5) Tymoteuszowi natomiast wyjaśniał, że: "korzeniem wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy. Za nimi to uganiając się, niektórzy zabłąkali się z dala od wiary i siebie samych przeszyli wielu boleściami" (1 Tym 6, 10). Chciwość prowadzi więc do apostazji. Czyż nie brzmi to jak echo słów Chrystusa o niemożności jednoczesnego służenia Bogu i Mamonie?

Skazani na biedę?


Wprawdzie w Modlitwie Pańskiej prosimy jedynie o chleb powszedni na "dzisiaj", ale nie ma nic złego w roztropnym zabieganiu o zabezpieczenie przyszłości, np. spokojnej starości. Byle bez przesady. Musimy bowiem pamiętać o odpowiedzialności za właściwe używanie posiadanych dóbr i przemijalności wszystkiego, co ziemskie. Chrystus wyraźnie wskazywał na prymat wartości duchowych nad materialnymi, toteż dał nam przestrogę: "Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną.(...) Bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i serce twoje" (Mt 6, 19, 21).
Nie oznacza to jednak, że chrześcijanin - o ile chce pozostać wierny naukom Chrystusa - musi być biedakiem, który z trudem wiąże koniec z końcem. W Kazaniu na Górze Jezus zapewniał słuchaczy, iż błogosławieni są "ubodzy w duchu", bo to do nich należy Królestwo Niebieskie. Ubodzy w duchu, a więc w sercu, czyli ci, którzy nie są nadmiernie przywiązani do bogactw, wbrew duchowi ewangelicznego ubóstwa. Jak wiadomo, żądzą zachłanności i posiadania może być pochłonięty zarówno multimiliarder, jak i człek ubogi, który sam niewiele ma.

Wielkoduszność - lek na chciwość


Chciwość jest niegodna człowieka, bo przesadne umiłowanie dóbr tego świata jest poważną przeszkodą na drodze ku doskonałości chrześcijańskiej. Jak przypomina Katechizm: "Ekonomia Prawa i Łaski odwraca serce ludzi od zachłanności i zazdrości; wprowadza je w pragnienie Najwyższego Dobra, poucza o pragnieniach Ducha Świętego, który napełnia serce człowieka" (2541).
Ale na drodze do uświęcenia musimy ustrzec się przed "chciwością dóbr religijnych"; św. Jan od Krzyża zalicza ją do tzw. siedmiu wad duchowych. Polega ona na przesadnym i egoistycznym gromadzeniu dla siebie wszelakich środków uświęcenia np. odpustów czy przedmiotów kultu.
Zachłanną żądzę posiadania, a także pokusy skąpstwa i rozrzutności, najlepiej przezwycięża się gestami ofiarności. Przekazanie części swych dóbr i pieniędzy na szlachetne dzieła pomocy ludziom potrzebującym, owocuje poczuciem wolności wewnętrznej i autentyczną radością czynienia dobra. Nie możemy bowiem zapominać, że Chrystus "będąc bogatym stał się ubogim, aby nas swym ubóstwem ubogacić" (2 Kor 8, 9).

Chciwy w konfesjonale

(...) Penitent skłonny do chciwości bardzo rzadko będzie się spowiadał z tego grzechu: ma on na jego wytłumaczenie rozmaite racje. Do stwierdzenia tego wykroczenia i uświadomienia człowiekowi jego złości można dojść raczej ubocznie. Pomocą są tu pytania o skłonność do oszczędzania (skąpstwo), o korzystanie z każdej okazji do wyciągnięcia zysków materialnych, o lęk przed nadchodzącą przyszłością, a zwłaszcza starością i chęć zabezpieczenia się przed jej trudnościami, o zdobywanie cennych przedmiotów, nawet w sposób nieuczciwy, dla samej przyjemności ich posiadania itd. Instynktowną pobudkę chciwości da się też wyczytać z pewnych większych wykroczeń przeciw sprawiedliwości i miłości (np. podnoszenie cen na produkty, korzystanie z trudności rynkowych) (...).

ks. Stanisław Witek - Duszpasterstwo w konfesjonale


Stryczek dusz i haczyk śmierci

Przypatrz się, człowiecze, naturze bogactwa. Czemu cię złoto tak niepokoi i nęci? Złoto - to kamień, srebro to kamień, perła - to kamień, każdy z klejnotów kamień... Kogo oszczędziła śmierć dla jego bogactwa? Kogo ominęła choroba dla jego pieniędzy? Dopókiż trwa przy tobie złoto, ten stryczek dusz, haczyk śmierci, przynęta grzechu? Dopóki trwa przy tobie bogactwo, ta podstawa wojny, dla której kuje się oręż, dla której ostrzy się miecze? Z powodu niego krewni nie znają przyrodzonych więzów, bracia spoglądają na siebie morderczo; z powodu bogactwa pustkowia chowają morderców, morze korsarzy, miasta donosicieli. Kto jest ojcem kłamstwa? Kto podrabiaczem fałszywych dokumentów? Kto ojcem krzywoprzysięstwa? Czy nie bogactwo? Czy nie zabieganie o nie? Co się z wami dzieje ludzie? Kto waszą własność obraca przeciw wam na zasadzkę? (...)

św. Bazyli Wielki - Homilia przeciw bogaczom

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki