Szukacie Mnie...

Kilka ostatnich miesięcy - między innymi w związku z referendum unijnym - pokazało, jak wygląda "szczerość i życzliwość" komunistów wobec Kościoła. Oczywiście nikt trzeźwo myślący (bez względu na to, jak głosował) nie wątpił, że jest to "szczerość i życzliwość do czasu", konkretnie do czasu referendum. Problem jednak w tym, że jest to odbicie pewnej sytuacji, która mniej...
Czyta się kilka minut
Kilka ostatnich miesięcy - między innymi w związku z referendum unijnym - pokazało, jak wygląda "szczerość i życzliwość" komunistów wobec Kościoła. Oczywiście nikt trzeźwo myślący (bez względu na to, jak głosował) nie wątpił, że jest to "szczerość i życzliwość do czasu", konkretnie do czasu referendum. Problem jednak w tym, że jest to odbicie pewnej sytuacji, która mniej lub bardziej wyraźnie ujawnia się także w codziennym życiu.

Do drzwi naszych probostw z prośbą o pomoc materialną niejednokrotnie (może nawet najczęściej) pukają ludzie, których księża nie znają z kościoła, z niedzielnej Mszy św. lub z kolędy. Zmorą sanktuariów i miejsc o dużym ruchu pielgrzymkowym są - chyba od zawsze - różnego typu naciągacze, którzy żerują na uczuciach pielgrzymów przybywających z odległych stron i w przypływie wzruszenia gotowych podzielić się tym, co mają. Politycy, także ci, którzy deklarują się jako niewierzący, bardzo chętnie pokazują się na uroczystościach o charakterze religijnym, w towarzystwie osób duchownych, a w pewnych kwestiach odwołują się nawet do nauki Kościoła - wszystko to pozwala uzyskać przychylność jakiejś grupy wyborców.

W każdym z tych przypadków można by powiedzieć, że pomocy Kościoła szukają ci, o których Pan Jezus mówi: "Szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb do sytości". Innymi słowy: szukacie Mnie nie z powodu wiary czy z potrzeby serca, ale ze zwykłego wyrachowania, spodziewacie się bowiem doraźnych korzyści.

W pierwszej chwili z łatwością, nieomal bezwiednie, potępiamy taką postawę. Chrystus natomiast podkreśla motywy, którymi kierują się słuchacze, ale nie zatrzymuje się przy nich. Ma nadzieję, że rozbudzi w nich Boże życie i zaczyna nauczać: "Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki".

Warto niekiedy zwrócić uwagę, że także w naszym codziennym życiu, uprzedzenia i oceny, nawet te najbardziej prawdziwe, niekoniecznie muszą być powodem potępienia drugiego człowieka. Być może są one dobrą okazją, by - nie unikając prawdy o samym człowieku - podzielić się z nim także prawdą o Bogu, który daje życie i usłyszeć słowa dzisiejszej Ewangelii: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?".

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2003