Logo Przewdonik Katolicki

Niepoprawna popkultura

Natalia Budzyńska
Fot.

Wraz z nowym numerem - jak zawsze prowokującym - "Fronda" rozpoczyna ekstrawagancką akcję ewangelizacyjną. Pod koniec lat 70-tych mój ojciec wyjechał służbowo do Moskwy. Przywiózł stamtąd maleńki telewizor i dużo opowieści, które utkwiły mi w pamięci mimo, iż byłam wtedy małym dzieckiem. Przypominam sobie, jak opowiadał, że trudno było w ogóle z kimkolwiek tam normalnie porozmawiać,...

Wraz z nowym numerem - jak zawsze prowokującym - "Fronda" rozpoczyna ekstrawagancką akcję ewangelizacyjną.


Pod koniec lat 70-tych mój ojciec wyjechał służbowo do Moskwy. Przywiózł stamtąd maleńki telewizor i dużo opowieści, które utkwiły mi w pamięci mimo, iż byłam wtedy małym dzieckiem. Przypominam sobie, jak opowiadał, że trudno było w ogóle z kimkolwiek tam normalnie porozmawiać, nie mówiąc już o spotkaniu w czyimś prywatnym mieszkaniu. Żeby odwiedzić jakiegoś pana, z którym chciał się po prostu napić wódki, musiał krążyć po piętrach, żeby zmylić sąsiadów - nie powinni zorientować się, do kogo idzie. Pewna pani chciała kupić od mojego ojca adidasy, teoretycznie mogła to zrobić w każdej chwili - pracowała na sąsiednim stoisku podczas targów. Niestety, w Związku Radzieckim nic nie było proste - ojciec z jedną parą butów musiał jechać metrem przez całą Moskwę, żeby gdzieś na przedmieściach w zakonspirowanym miejscu dokonać transakcji. Po co o tym wszystkim piszę? Żeby nikomu nie wydawało się, że w najnowszym numerze "Frondy" przedstawiana jest jakaś kolejna głupkowata teoria spiskowa, według której światem rządzi Rosja. To byłoby najprostsze odczytanie tekstów, a to prawda, że absurdalność opisywanych sytuacji narzuca w pewnym sensie taką postawę. Człowiek zdrowy na umyśle, młody, wychowany w wolnym kraju nie wierzy w teorie spiskowe. Ja też nie wierzę, ale pamiętam wrażenia z Moskwy mojego ojca, pamiętam też wszechobecnego agenta Stasi, gdy pracowałam jako hostessa w enerdowskim pawilonie na MTP. Dezinformacja, manipulacja, prowokacja? Czy rzeczywiście cały świat jest, w to uwikłany? Czy możliwa jest prawda? Jak uwolnić się od tej schizofrenii w jakiej żyjemy?

Nowy numer "Frondy" jest prowokujący i całe szczęście, bo najgorsza jest letniość i obowiązkowa wręcz poprawność polityczna. Tu mamy do czynienia z niepoprawnością polityczną i kulturową. Komiksy i reklamowe ogłoszenia w pismach hip hopowych uchodzą, ale w piśmie inteligenckim i do tego przyznającym się do chrześcijańskiej wizji świata? Od początku trudno było zachować obojętność wobec szaty graficznej "Frondy". Tym razem ludzie związani z pismem rozpoczęli "akcję koszulkową". T-shirty z napisami: "No sex until marriage. No morality without Christ" ("Żadnego seksu przed ślubem. Nie ma moralności bez Chrystusa") oraz "Dziewczyny czekają na twoją modlitwę - 24h - przez całą dobę" z rysunkiem kobiety stylizowanej na tancerkę z agencji towarzyskiej, świetnie wpisują się w kontekst tego, co proponuje nasze państwo w homoseksualnej akcji billboardowej "Niech nas zobaczą". - Ewangelizacyjna akcja koszulkowa "Frondy" narodziła się w naszych głowach i sercach spontanicznie. Żyjemy w popkulturze. Jesteśmy zjadaczami jej produktów. Popkultura stanowi nasze środowisko naturalne. Stąd język, którym mówimy jest językiem kultury masowej. Dwa najgłośniejsze wzory koszulek były inspirowane wrzucanymi za wycieraczki samochodów reklamami agencji towarzyskich oraz utworami belgijskiego zespołu electro/industrial FRONT242. Efekt okazał się błogosławiony. Hasła widniejące na obu wzorach są opisywane i dyskutowane w świeckich mass mediach - tubach popkultury. I o to chodziło - Mówi Marek Horodniczy z "Frondy".
Ktoś może się zastanawiać, czy język popkultury jest godny takich poważnych tematów? Ale jak sprawić, żeby czystość przedmałżeńska była cnotą? Jak zwrócić uwagę na to, że prostytutka jest po prostu cierpiącym człowiekiem? Jak człowiekowi XXI wieku przekazać Dobrą Nowinę? Narzędziem jest współczesny język, który to pokolenie potrafi zrozumieć. To jest właśnie nowa ewangelizacja, o której mówi Papież. Czy jest potrzebna? Niedawno do popularnego wśród młodych ludzi talk-show Kuby Wojewódzkiego zaproszony został autor akcji. Na pytanie Wojewódzkiego skierowane do publiczności, ile osób z nich nadal jest dziewicą/prawiczkiem ręce podniosły 3 osoby. Prowadzący na koniec programu skierował do nich "słowo pocieszenia": "a dla was wiele współczucia".

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki