Zmiana mentalności w postrzeganiu aborcji

Panie z tak zwanego Aborcyjnego Dream Teamu pochwaliły się pomocą w tzw. aborcji selektywnej. Zwykle unikam zabierania głosu w sprawie przerywania ciąży. A jednak łamię tę zasadę. Czasem pojawia się wstrząs wymagający zabrania głosu.
Czyta się kilka minut
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz
Piotr Zaremba, publicysta magazynu „Plus Minus” i portalu Interia | fot. Magdalena Bartkiewicz

Jakimi polskimi tematami buzują social media w dzień, kiedy ja piszę swój felieton? Są dwa: pomysł państwowych dopłat do emerytur artystów oraz udział prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w utrwalaniu państwowego kultu żołnierzy UPA. Każdy z nich to materia na sążnisty artykuł. Pewnie dałoby się też sprowadzić i jeden, i drugi do hasła czy bon motu. Nie czuję się dziś na siłach, żeby to robić.

Wracam do tematu już trochę zamykanego. Oto panie z tak zwanego Aborcyjnego Dream Teamu pochwaliły się pomocą w tzw. aborcji selektywnej. W Holandii usunięto jednego bliźniaka (bliźniaczkę), a pozostawiono przy życiu drugie dziecko. Pisałem tu, że unikam zabierania głosu w sprawie przerywania ciąży – jest dla mnie trudny i prawnie, i etycznie. A jednak łamię tę zasadę. Czasem pojawia się wstrząs wymagający zabrania głosu.

To jednak element nowej kultury. W roku 1993, gdy debatowano w parlamencie nad odpowiednią ustawą, także zwolennicy legalnej aborcji „ze względów społecznych” opowiadali, że sam „zabieg” to zło. Tyle że trzeba mu zapobiegać w inny sposób niż prawny zakaz. Dziś współrządząca Lewica wzięła na sztandary hasło „Aborcja jest OK”. A panie z Aborcyjnego Dream Teamu zgodnie z tą nową atmosferą chlubią się udziałem w czymś, co wywołuje wręcz odruchowy opór nawet w niektórych liberałach. Dlaczego? Bo dostajemy zdarzenie wyjątkowo nieprzyjemne, okrutne.

Na pewno nie mamy do czynienia z wszystkimi tymi dodatkowymi, często przywoływanymi okolicznościami, jak zagrożenie dla życia i zdrowia matki, skoro drugie dziecko może się normalnie narodzić. Oczywiście jest uznanie, że rodziców „nie stać na drugie dziecko”, w teorii więc „wskazanie społeczne”. Zarazem makabryczne jest to, że ci rodzice chcą mieć to pierwsze dziecko, ale nie czują żadnego współczucia czy więzi z jego braciszkiem czy siostrzyczką. Wygląda to na jakąś zimną kalkulację, straszną selekcję, skazanie i likwidację „co drugiego”. Jeśli zwolennicy „wolnej aborcji” starają się zacierać wrażenie egzekucji, choćby odpowiednim słownictwem (płód, zabieg itd.), to tu natura egzekucji jest wyjątkowo przejrzyście widoczna.

Do tego dochodzi to wszystko, co wiemy o bliźniakach, o ich tajemniczych więzach. Stephen King poświęcił im nawet jeden ze swoich horrorów. W Mrocznej połowie Thad Beaumont jest atakowany przez postać, która jest kimś w rodzaju jego sobowtóra, ale tak naprawdę pozostałością jego brata, który nie przetrwał w łonie matki. W teorii autorzy horrorów powinni być sojusznikami bardziej metafizycznego podejścia między innymi do aborcji. W teorii, bo King jest zwolennikiem aborcyjnej „wolności”. Za to inna sława pisząca w tej konwencji, Graham Masterton, napisał opowiadanie o wymowie prolife.

Piszę o tych więzach, bo niektórzy komentatorzy zastanawiali się, czy ocalałe dziecko dowie się kiedykolwiek o likwidacji swojego brata lub siostry. A może poczuje w mistyczny sposób tę stratę? Tak jak żyjący bliźniacy (choć chyba tylko jednojajowi) czują, co dzieje się z „tym drugim” albo „tą drugą”. Nie wiem naturalnie, czy tak będzie, i muszę się zatrzymać w tych rozważaniach. Nie ciągnąłbym ich nawet, gdybym miał miejsce. Niemniej będę się upierał: widowisko wobec tego „dokonania” Dream Teamu dla mnie trąci jakąś szczególną upiornością.

I jeszcze wicepremier Krzysztof Gawkowski, dla którego to po prostu „prawo kobiety”, żadnego innego wymiaru zdarzenia nie dostrzega. Polityk Lewicy upiera się na dokładkę, że to przekonanie godzi się z katolicką wiarą. Może nawet znajdzie się ksiądz, który go z tego rozgrzeszy? Ja tego słucham i ogarnia mnie groza...

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 23/2026