Wołanie o życie

Zakorzeniony w Kościele w Polsce Dzień Świętości Życia znajduje swój odpowiednik również w Wielkiej Brytanii. Niespodziewana porażka zwolenników eutanazji udowodniła, że tam, gdzie konsensus wydawał się przesądzony, wciąż tli się przestrzeń do poszukiwania prawdy.
Edynburg
Czyta się kilka minut
Dyskusja nad projektem ustawy Terminally Ill Adults Bill, która miała otworzyć furtkę do sankcjonowanego przez państwo samobójstwa, 29 listopada 2024 r. Ostatecznie zwolennicy eutanazji ponieśli w parlamencie niespodziewaną porażkę | fot. PRU/AFP/East News
Dyskusja nad projektem ustawy Terminally Ill Adults Bill, która miała otworzyć furtkę do sankcjonowanego przez państwo samobójstwa, 29 listopada 2024 r. Ostatecznie zwolennicy eutanazji ponieśli w parlamencie niespodziewaną porażkę | fot. PRU/AFP/East News

W Polsce Dzień Ojca obchodzimy 23 czerwca, w Wielkiej Brytanii przypada on w trzecią niedzielę tego miesiąca. W tym roku jest to 21 czerwca. Symboliczne i znamienne, że właśnie w Dzień Ojca katolicy z Wysp szczególnie doceniają cud ludzkiego życia. Właśnie w tę czerwcową niedzielę, łączącą symbolikę ojcostwa z troską o najsłabszych, Kościół w Anglii, Walii i Szkocji obchodzi coroczny Day for Life.

Tym razem motywem przewodnim biskupi uczynili hasło „Cud dziecka w łonie matki”, przypominając o niezbywalnej godności człowieka od chwili poczęcia do naturalnej śmierci. W oficjalnym przesłaniu podkreślają: „Kościół i wielu ludzi dobrej woli zawsze uważali, że nienarodzone dziecko zasługuje na pewną ochronę prawną ze względu na to, co objawia nam zarówno nauka, jak i wiara. I dlatego zawsze odrzucali aborcję na życzenie. W Dniu Życia rozważamy cud ludzkiego życia od momentu zapłodnienia (...). Zobowiązujemy się do pracy i modlitwy, aby nasze społeczeństwo ceniło wartość każdego dziecka. Zwłaszcza tych w najwcześniejszym etapie ludzkiego życia”.

Dotrzeć do serc

Przed brytyjskimi hierarchami trudne zadanie przedarcia się przez schematy myślowe ucierane dekadami. Nawoływanie społeczeństwa do odkrycia cudu ludzkiego życia jest torpedowane przez rozwinięty system aborcyjny, od dawna uważany za jeden z najbardziej liberalnych w Europie. Według nowych raportów Public Health Scotland, Szkocja odnotowała w ubiegłym roku absolutny rekord wszechczasów: 18 783 aborcje. Stanowi to potężny, bo 55-procentowy wzrost w ciągu ostatniej dekady. Podobny stale rosnący trend utrzymuje się w Irlandii Północnej (Departament Zdrowia w Belfaście wykazał rekordowe 2899 aborcji między kwietniem 2024 a 2025 roku). Z kolei w samej Anglii i Walii, gdzie roczna liczba aborcji gwałtownie przekroczyła granicę 277 tys., eksperci alarmują, że już blisko co trzecie poczęcie (29,6 proc.) kończy się zabiciem nienarodzonego dziecka.

Ta statystyczna eskalacja ma swoje konkretne podłoże. Jest ona bezpośrednim następstwem głębokiej automatyzacji całego procesu. Współczesna medycyna na Wyspach w dużej mierze zrezygnowała z osobistego kontaktu z pacjentką. Ponad 60 proc. aborcji w Szkocji i aż 72 proc. w Anglii to procedury w pełni domowe, realizowane za pomocą „pigułki wysyłanej pocztą”. Kobieta – często osamotniona w kryzysowym momencie – otrzymuje środki poronne bezpośrednio do skrzynki na listy, po krótkiej telekonsultacji. Co więcej, państwowe statystyki bezdusznie obnażają fakt, że dla ponad 40 proc. kobiet decydujących się na ten krok, nie był to pierwszy taki zabieg w życiu. Aborcja stała się spowszedniałą, zdehumanizowaną procedurą. W tym kontekście tegoroczne hasło Day for Life przypomina, że za suchymi liczbami kryją się konkretne, bezbronne ludzkie istnienia oraz głęboki kryzys odpowiedzialności. System zamiast realnego wsparcia dla matki i ojca, oferuje najprostsze, niszczycielskie rozwiązanie.

System wspierający śmierć

To, że w wielu przypadkach pigułki poronne wysyłane są pocztą, nie tylko dehumanizuje cały proces – sugerując, że proces usuwania płodu z łona matki jest na tyle trywialny, że wizyta w gabinecie lekarskim byłaby „niepotrzebnym marnowaniem czasu” – ale również systemowo marginalizuje rolę ojca. Ten, w zgodzie ze skrajnie lewicową myślą ideologiczną, zostaje formalnie wykluczony z procesu decyzyjnego, często nawet nie wiedząc o decyzjach podjętych przez matkę swego nienarodzonego dziecka.

Rządzącym zależy na tym, by sprawa nie przybierała postaci szerszej debaty publicznej. Od kilku lat najjaskrawszym tego dowodem jest istnienie stref buforowych wokół klinik aborcyjnych. Promień 150 metrów od takich miejsc to teren, na którym można zostać aresztowanym za jakąkolwiek formę sprzeciwu wobec obecnemu porządkowi prawnemu. Nawet jeśli przybiera on postać modlitwy w sercu z różańcem w ręku.

O ile sytuacja gospodarcza oraz kwestie migracyjne dzielą brytyjskich polityków na rywalizujące obozy, o tyle w temacie aborcji na życzenie panuje cicha, ponadpartyjna zgoda na obecne status quo. Zarówno rządząca Partia Pracy Keira Starmera, jak i Konserwatyści pod wodzą Kemi Badenoch nie są zainteresowani zmianą przepisów i walką o głosy wyborców opowiadających się za życiem.

Wybierając życie

Systemowa presja na eliminację najsłabszych nie zatrzymuje się jednak wyłącznie na progu klinik aborcyjnych. Logika, która pozwala na traktowanie nienarodzonego dziecka jako problemu logistycznego, nieuchronnie wyciąga dziś ręce po tych, którzy znaleźli się na drugim końcu ziemskiej drogi: chorych, starszych i cierpiących. Nad Zjednoczonym Królestwem przez wiele miesięcy wisiało widmo ostatecznego domknięcia ponurego katalogu „cywilizacji śmierci” poprzez pełną legalizację eutanazji, eufemistycznie nazywanej tam „wspomaganym umieraniem”.

Forsowany w parlamencie projekt ustawy Terminally Ill Adults Bill miał otworzyć furtkę do sankcjonowanego przez państwo samobójstwa. Wydawało się, że machina legislacyjna jest już nie do zatrzymania, a brytyjskie elity polityczne – tak samo głuche na głos sumienia jak w przypadku aborcji – bezrefleksyjnie przypieczętują ten wyrok. A jednak na tej ostatniej prostej stało się coś, co w kategoriach wiary i walki o ludzką godność można rozpatrywać jako znak nadziei. Pomimo, że Izba Gmin ugięła się pod presją nowoczesnych trendów, to ostateczna, wiosenna blokada projektu w Izbie Lordów (gdzie przeciwnicy ustawy zgłosili gigantyczną, bo liczącą 1200 liczbę poprawek) oraz kategoryczne odrzucenie analogicznych przepisów przez parlament w Szkocji (w głosowaniu większość parlamentarzystów uznała, że ustawa nie chroni w wystarczający sposób praw osób chorych i starszych) doprowadziły do legislacyjnego pata. Projekt zawisł w próżni, a powrót do opisanych w nim założeń będzie wymagał podjęcia całej dyskusji od nowa.

To wprawdzie nie kończy tematu, niemniej odkłada kwestię na bliżej nieokreśloną przyszłość. Zważywszy na rozchwiane nastroje społeczne nad Tamizą, powolny, ale jednak tętniący swym pulsem trend nawróceń wśród młodych oraz coraz powszechniej artykułowaną tęsknotę do normalności, niesie to nadzieję na opamiętanie.

Niespodziewana porażka zwolenników eutanazji udowodniła, że tam, gdzie konsensus wydawał się przesądzony, wciąż tli się przestrzeń do poszukiwania prawdy. Brytyjski parlament, choćby na chwilę, cofnął się znad przepaści. Z kolei dla tutejszego Kościoła i ludzi dobrej woli to jasny sygnał: mur obojętności nie jest bezwzględny, a modlitwa i nieustępliwe budzenie sumień, o które apelował św. Jan Paweł II, mają głęboki, realny sens.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.

Co otrzymujesz w subskrypcji?

- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów

- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym

- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej

- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online

- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży

- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF

Najlepsza cena

Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.

- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł

↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 25/2026