Zgadzam się z jego gorzko-kpiącą konstatacją, że to bardzo kiepsko świadczy o poziomie przygotowania kapłanów do pracy z wiernymi. W końcu trudno mówić o budowaniu niebosiężnych konstrukcji, jeśli brakuje porządnego fundamentu, czyli formacji ludzkiej. Mówiąc prościej: podstaw kultury osobistej, i dotyczy to oczywiście nie tylko księży. Tymczasem jeśli zajrzymy do listy owoców Ducha Świętego (zob. Ga 5, 22–23), a więc tekstu pozwalającego nam sprawdzić, na ile pozwalamy Mu w nas mieszkać i działać, na piątym miejscu znajdziemy „uprzejmość”. Jest na centralnym miejscu w tej „wyliczance”, może dlatego jest na co dzień jakoś tak… ignorowana w opisach duchowego wzrostu? Przeskakujemy ponad nią do bardziej „smakowitych” (to dobre określenie w tym kontekście) fruktów.
Oczywiście może ona być jedynie świetnie wyćwiczoną fasadą, i nie o coś takiego chodzi św. Pawłowi, jednak jej brak to wielki brak. Tymczasem współcześnie, takie mam wrażenie, panuje moda na wychowanie do bycia autentycznym, co bywa mylone z byciem gburem, a to kończy się… epidemią samotności. Dlaczego łączę ze sobą te kwestie?
Chrestotes, czyli benignitas
Słowo, które tłumacze Listu do Galatów oddają jako „uprzejmość”, to po grecku chrestotes. W podstawowym znaczeniu opisuje dobroć wyrażającą się rzetelnością i zacnością. Z tego wynika druga grupa znaczeń: uprzejmość przejawiająca się łagodnością, życzliwością i wielkodusznością. Jest jednak i druga strona tego pojęcia: dobroduszność posunięta aż do naiwności, bycia prostodusznym prostaczkiem. W Wulgacie oddaje to pojęcie słowo benignitas, które prawie idealnie pokrywa się znaczeniowo z greckim odpowiednikiem, nie ma jedynie negatywnego odcienia znaczeniowego, za to może występować w znaczeniu „miłosierdzie”.
Polskie „uprzejmy” oznaczało pierwotnie „szczery”, „otwarty”, można więc uznać, że bycie sobą idealnie tę postawę wyraża. Tylko co to świadczy o osobie, która będąc szczera i otwarta, jest dla otoczenia po prostu przykra? Przypuszczam, że w polszczyźnie ewolucja „uprzejmości” od szczerości i otwartości do tego, by służyć opisywaniu kogoś, kto jest kulturalny i miły w obejściu, zapewne wynikła z założenia, że jeśli jakaś osoba jest z natury życzliwa innym, nie będzie budować fasady. Po prostu nie ma niczego do ukrycia. Pobrzmiewa tu gdzieś w tle greckie postrzeganie człowieka charakteryzującego się chrestotes jako prostodusznego, bezpośredniego.
Fundament kultury osobistej
Antoni Słonimski mawiał: „Jeśli nie wiesz, jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie”. Lekcję tę otrzymał od swojego ojca, Stanisława, była to więc najwyraźniej pewna mądrość należąca do ogółu w jego otoczeniu. Co to znaczy „przyzwoicie”, zapytacie? Przede wszystkim z empatią, a więc dostrzegając drugiego człowieka i przyjmując do wiadomości, że nie jest on enpecem (NPC – Non-Player Character, w grze komputerowej postać w tle, którą steruje komputer, a więc bezosobowa) w rozgrywce, w której wy jesteście głównym graczem. Przyzwoicie to także zgodnie z przyjętymi zasadami współżycia społecznego, które, wbrew pozorom, nie zostały wymyślone specjalnie po to, by dławić osobistą ekspresję jednostki. One stanowią swego rodzaju „smar” pozwalający bez większych szkód w ludziach i emocjach funkcjonować w większej grupie. Znajomość zasad nie oznacza ślepego podążania za nimi zawsze i wszędzie, ale jej brak mści się i to okrutnie. Nie bez powodu Zbigniew Herbert w wierszu Potęga smaku pisał: „Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać/ kształt architektury rytm bębnów i piszczałek/ kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów”. Jeśli chcesz przynależeć, trzeba poświęcić nieco czasu i uwagi tym, którzy są wokół nas i temu, jak postępują. Komunikacja przecież odbywa się nie tylko na poziomie werbalnym: wiele mówimy o sobie, ale i o stosunku do innych, swoim zachowaniem.
Dlatego właśnie na liście owoców Ducha Świętego pojawiła się uprzejmość: ona wyrasta z dostrzeżenia drugiego, uszanowania jego człowieczeństwa (wraz z jego słabościami i wrażliwością) oraz podjęcia wysiłku poznania jego potrzeb. To praktyczny wyraz świadomości, że bycie z innymi we wspólnocie pociąga za sobą pewne ograniczenia, ale też pozwala samemu doświadczyć bycia kimś, czyja obecność zostaje co najmniej uszanowana, a czasem i przyjęta. Co więcej, elementarne zachowania należące do naszego kodu kulturowego, chociażby takie jak posługiwanie się zwrotami grzecznościowymi: proszę, przepraszam, dziękuję, dzień dobry, do widzenia, pomaga stawiać granice i je szanować u innych. Są one jak czujki, pozwalające w bezbolesny sposób określić, czego oczekujemy od osób wokół nas, ale i odkryć, z kim mamy do czynienia. A potem zareagować adekwatnie do odkrycia.
Epidemia samotności
Owszem, powierzchowna uprzejmość może stać się barierą czy raczej czymś w rodzaju napompowanego stroju ludzika Michelin, który odgradza od prawdziwego kontaktu, bo po nagnieceniu wraca do poprzedniej formy. Jednocześnie ten sam zestaw zachowań może być wstępem do ciekawej relacji. Łatwiej nawiązać rozmowę czy znajomość z kimś, kto jest uprzejmy i przez to okazuje pewną przystępność. Mało komu będzie się chciało przebijać przez dystans autentyczności.
Podejrzewam zresztą, że ci, którzy przyjęli takie założenia co do własnego zachowania, często nie do końca zdają sobie sprawę, jak są odbierani. Parafrazując powiedzenie Słonimskiego, nie wiedząc, jak się zachować, na wszelki wypadek zachowują się niekulturalnie. Mam wrażenie, że poza tak zwanym syndromem postaci pierwszoplanowej („cały świat ma się mi podporządkować, bo ja tu nagrywam filmik!”), któremu sprzyjają najnowsze formy mediów społecznościowych, za tym wszystkim siedzi też lęk, właśnie przed byciem odebranym jako ktoś, kto wystawia się naiwnie na cios, bo jest prostaczkiem. I tu Duch przychodzi z pomocą naszej słabości, bo, po pierwsze, pomaga życzliwszym okiem spojrzeć na otoczenie, po drugie, daje siłę do tego, by przekroczyć lęk, a jeśli trafimy na rzeczywiście kogoś wyjątkowo przykrego, ze spokojem przyjąć jego słabość, nawet jeśli ona nas boli, a potem uprzejmie, acz jednoznacznie się z nim rozstać. Duch jest Miłością, a mając poczucie, że jesteśmy chciani i kochani, potrafimy dostrzec w drugim pokiereszowanego bliźniego i, jeśli to konieczne, ochronić się przed jego złośliwością. Uprzejmość bowiem, jako wypływająca z poczucia godności własnej i innych, sprawia, że przestajemy grać w narzucane nam gry przypominające walki kogutów. Niektórzy doszli nawet do takiego mistrzostwa, że potrafią się z kimś bardzo jednoznacznie pożegnać tak, że ten ktoś czuje ekscytację nadchodzącą podróżą. Do tego jednak konieczne jest połączenie właściwej osobowości i lat treningu.
Opisywany tu owoc Ducha Świętego pomaga budować wspólnotę, nie tylko ułatwiając ewangelizację, ale także wzmacniając istniejące już więzi. A wyraża się w drobnych, codziennych gestach. Święta Urszula Ledóchowska zachęcała do apostolstwa uśmiechu i może od tego warto zacząć: od drobnych uprzejmości wobec ludzi, którzy nas obsługują, jadą z nami komunikacją, pracują w tym samym budynku. To może niedostrzegalnie zmienić klimat wokół nas, na bardziej otwarty na przychodzące Słowo.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













